Dajcie śmierć na pierwszą stronę
Czy publikacja zdjęć zabitego Waldemara Milewicza zmusi dziennikarzy do zastanowienia się nad hipokryzją mediów Nie rozumiem ataków na nas. Opublikowane przez nas zdjęcia red. Milewicza nie należały do drastycznych. Były wyjątkowo spokojne – mówił Mariusz Ziomecki, redaktor naczelny „Super Expressu”. Zamieszczenie na tytułowej stronie gazety tych „wyjątkowo spokojnych” zdjęć wywołało burzę, nie tylko w środowisku dziennikarskim. Kioskarze, którzy zazwyczaj wystawiają „Super Express” w widocznych miejscach, tym razem z reguły pokazywali jego ostatnią stronę. Mówili, że byli zbulwersowani, a klienci reagowali podobnie. Ale nie brakuje też opinii, że odwracanie gazety służyło zwiększeniu zainteresowania klienta, skłonieniu go do tego, żeby kupił gazetę, jeśli chce się napatrzeć na szokujące szczegóły. Bo odczucia to jedno, a wyniki sprzedaży drugie. A przecież dokładnie z tego powodu – by podnieść sprzedaż – kierownictwo „Super Expressu” zamieściło drastyczne fotografie. Gazeta toczy rozpaczliwą walkę z konkurencyjnym „Faktem”. Szefowie „Faktu” uznali jednak, że niezamieszczenie tych zdjęć przyniesie im większe korzyści w opinii czytelników. – Podobne wydarzenia trzeba pokazywać tak, by wyjaśnić widzom bądź czytelnikom, jak do nich doszło, dlaczego tak się stało, kto ponosi za nie odpowiedzialność, jakie są okoliczności zdarzenia. Nie należy koncentrować uwagi na cierpieniu i ofiarach. To żerowanie na nieszczęściu i krzywdzie – mówi etyk prof. Jacek Hołówka. Nie pokazujcie tych zdjęć Choć niemal od początku było wiadomo, kto mógł zginąć, media wstrzymywały się z podaniem nazwisk. Uczyniły to dopiero wtedy, gdy prezes TVP, Jan Dworak, oficjalnie potwierdził, że chodzi o Waldemara Milewicza i Mounira Bouamrane’a. Fotografie przedstawiające zamordowanych, które Polska Agencja Prasowa otrzymała z agencji EPA, miały taki charakter, że PAP, udostępniając je w serwisie fotograficznym, zamieścił uwagę, iż są drastyczne. Fotoedytorzy, odpowiadający w redakcjach za dobór zdjęć, konsultowali się ze sobą. Większość z nich uznała, że nie będzie proponować do druku fotografii zamordowanych dziennikarzy. Jan Dworak dzwonił w tej sprawie do redaktorów naczelnych obu brukowców. Grzegorz Jankowski, szef „Faktu”, obiecał, że jego dziennik nie wydrukuje zdjęć. Mariusz Ziomecki także stwierdził, że najprawdopodobniej nie zostaną one opublikowane. A jednak trafiły na pierwszą stronę „Super Expressu”. Przedstawiciele mediów zareagowali listami protestacyjnymi. „Wykorzystywanie przez wszelkie media ludzkiej tragedii w celach marketingowych, promocyjnych czy politycznych jest obrzydliwe i poniżające, niegodne naszego zawodu. Nikt z nas nie chce, by nasze czy naszych kolegów pośmiertne zdjęcia służyły komuś do podnoszenia nakładu pism i brutalnego zarabiania pieniędzy”, pod tymi słowami, oprócz inicjatorów listu, Jacka Czarneckiego (Radio Zet) i Radosława Kietlińskiego (Polsat), podpisało się 32 dziennikarzy prasy, radia i telewizji, m.in. Marcin Firlej, Wojciech Jagielski, Małgorzata Łaszcz, Grzegorz Miecugow, Monika Olejnik, Jolanta Pieńkowska, Jacek Żakowski. Chwila solidarności Swój list do redaktorów „Super Expressu” wystosowali także pracownicy radia i telewizji. „Jesteśmy wstrząśnięci umieszczeniem przez Was (…) zdjęć tak okrutnych, że nie opublikowała ich żadna inna redakcja w Polsce. Nie rozumiemy, dlaczego to zrobiliście. Naszym zdaniem, to przejaw zwykłego cynizmu, by wykorzystać śmierć kolegi – dziennikarza do zdobycia popularności. Tak, udało Wam się znaleźć w centrum zainteresowania. Jest nam za Was wstyd”. List sygnują „Wiadomości” TVP 1, „Panorama” TVP 2, „Kurier” TVP 3, „Fakty” TVN, TVN 24, „Informacje” Polsatu, „Dziennik” TV 4, radiowa Trójka i Radio Zet. Słowa nagany padły ze strony Rady Etyki Mediów: „To drastyczne naruszenie jednej z podstawowych norm obowiązujących w kulturze europejskiej, która nakazuje szacunek i dyskrecję wobec śmierci każdego człowieka”. Według REM, zamieszczenie zdjęć „naraża na wstrząs wrażliwość czytelników, a jednocześnie zakłada, że większość z nich pragnie i oczekuje od mediów pożywki dla tego rodzaju bulwersujących doznań”. Stowarzyszenie Dziennikarzy Polskich wezwało do zaprzestania „pogoni za sensacją, która czyni z nich dziennikarskie hieny”. Publikację zdjęć potępił też Zarząd Główny Stowarzyszenia Dziennikarzy RP. – Cieszę się, że dziennikarze solidarnie coś potępili, że reagują na przekroczenie granic, choć przekroczyli już tyle tych granic. Fałszywy jest pogląd, że pokazywanie cierpienia może wywrzeć umoralniający wpływ na widzów, w takim myśleniu zwykle jest cynizm. Słyszałam, że zapytano naczelnego „Super Expressu”, co by było, gdyby tak pokazano osobę






