Diabeł tkwi w szczegółach

Diabeł tkwi w szczegółach

Odpowiedź na sprostowanie w sprawie artykułu „Bubel areny”

W 24. numerze „Przeglądu” ukazało się sprostowanie podpisane przez dr. Jensa Starka i dr. Christiana Schrödla reprezentujących firmy Max Bögl Polska Sp. z o.o. i Max Bögl Bauunternehmung GmbH & Co. KG do mojego artykułu „Bubel areny” („Przegląd” z 22 kwietnia 2013 r.) dotyczącego kontraktu i budowy stadionu we Wrocławiu na Euro 2012.
Panowie Stark i Schrödl zaprzeczają, że na firmę Max Bögl została nałożona kara umowna w łącznej wysokości 82 mln zł za niedokończenie prac na stadionie. Twierdzą, że na spółkę nie zostały nałożone żadne kary za „niedokończone prace na stadionie”.
Fakty są takie: 9 lipca 2012 r. Wrocław wypowiedział głównemu wykonawcy Stadionu Miejskiego – firmie Max Bögl – aneks do umowy dotyczący terminu zakończenia inwestycji. Miasto zażądało 65 mln zł z sumy gwarancyjnej zdeponowanej przez wykonawcę w banku, co też wyraźnie zaznaczyłam w publikacji. Wcześniej o sprawie szeroko informowały m.in. Polskie Radio, „Gazeta Wyborcza” i TVN 24.
24 kwietnia 2013 r. Radio Wrocław poinformowało słuchaczy, że sąd zgodził się na uruchomienie części gwarancji finansowych, co oznacza, że firma Max Bögl musi wypłacić spółce zarządzającej obiektem 15 mln zł. Oczywiście nie kończy to drogi sądowej.
W artykule wspomniałam też o 17 mln zł, których zarządzająca obiektem spółka Wrocław 2012 domaga się od firmy Max Bögl za niedokończenie prac związanych z elektroniką i ogrzewaniem na stadionie. W swoim tekście wyraźnie zaznaczyłam, że „Niemcy z godnością odrzucili roszczenia władz Wrocławia” oraz że „strony spotkają się w sądzie”.
Panowie Stark i Schrödl informują też, że pierwotnie zakończenie robót było przewidziane na październik, a nie czerwiec 2011. Odwołam się do wystąpienia pokontrolnego wroc­ławskiej Delegatury NIK z 24 marca 2010 r. Na stronie piątej napisano: „W dniu 16.01.2010 r. pomiędzy Gminą Wrocław i Spółką (Wrocław 2012 – przyp. red.) a konsorcjum w składzie Max BÖGL Bauunternehmung GmbH&Co. KG oraz Max BÖGL Polska Spółka z o.o. została zawarta umowa, której przedmiotem było kontynuowanie budowy nowego stadionu wraz z wykonaniem projektów wykonawczych. Nowy wykonawca zobowiązał się zbudować stadion w terminie do 30.06.2011 r., a kwota umowy wynosiła 655 mln zł brutto”.
W tym miejscu należy się wyjaśnienie. Termin ten od początku był nierealny – o czym pisaliśmy w „Przeglądzie” – choć zarówno władze Wrocławia, jak i spółka Max Bögl twierdziły, że zostanie dotrzymany. Z czasem pojawiły się różne jego interpretacje, czego przykładem może być odpowiedź z 16 marca 2011 r. ówczesnego ministra sportu Adama Giersza na interpelację poselską nr 20819, w której informował on Sejm o terminach zakończenia prac na obiektach związanych z Euro 2012. O stadionie we Wrocławiu mówił tak: „30 czerwca 2011 r. – zakończenie budowy stadionu we Wrocławiu. Oddanie stadionu do użytku zostało zaplanowane na 20 października 2011 r.”.
W mediach można znaleźć też datę 1 września 2011 r. – „formalnego zakończenia budowy stadionu”. Dlatego nie dziwi mnie, że władze Wrocławia oraz spółka Max Bögl zdecydowały się na drogę sądową. Bo albo stadion był gotów w terminie uzgodnionym w pierwotnej umowie oraz aneksach, albo nie. W każdym razie na ostateczne rozstrzygnięcie tej kwestii przyjdzie poczekać.
Zgadzam się natomiast z zarzutem, że pokazy monster trucków, mecz bokserski Adamek-Kliczko i występ George’a Michaela nie były jedynymi przyczynami opóźnień. Powinnam wspomnieć o nawiedzających tę część naszego kraju powodziach, zimach oraz innych zjawiskach atmosferycznych, a także nierzetelnych podwykonawcach, utrudnieniach ze strony władz miasta itp. Powinnam też zaznaczyć, że tego rodzaju argumenty pojawiają się zawsze w przypadku podobnych sporów sądowych między inwestorem a wykonawcą.

Wydanie: 27/2013

Kategorie: Polemika

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy