NIE dla polowań na łosie

NIE dla polowań na łosie

Wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka uznał, że skoro populacja łosi rośnie, możliwe, że niedługo zakaz polowania na te zwierzęta zostanie zniesiony. Problem w tym, że tak naprawdę nikt nie wie, ile łosi żyje w Polsce. Ale z całą pewnością nie jest to aż 60 tys., jak twierdzi Siarka.

Moratorium na odstrzał łosi zostało wprowadzone w 2001 r. Od tego czasu resort środowiska już dwukrotnie (w 2014 r. i 2017 r.) bezskutecznie próbował wznowić polowania na te zwierzęta. Tym razem z inicjatywą wyszedł wiceminister klimatu i środowiska Edward Siarka. Podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa, którego tematem były przygotowywane zmiany w Prawie łowieckim, stwierdził, że łosi w Polsce jest 60 tys., przyrosty są „straszne”, a straty w gospodarce leśnej i rolnej – ogromne. Dlatego być może część będzie można zabić.

Okazuje się, że według oficjalnych danych, łosi ma być mniej, niż mówi Edward Siarka – 30 tys. Zdaniem ekspertów, te 30 tys. to dane wyłącznie na papierze, a takie liczby mogą być dwu-, a nawet trzykrotnie zawyżone, ponieważ nie da się policzyć dokładnie łosi, a przyrosty, którymi posługują się oficjalne statystyki, przekraczają biologiczne możliwości gatunku”, napisała Fundacja Dziedzictwo Przyrodnicze na swoim Facebooku.

Z pomysłem Siarki nie zgadzają się również prof. Mirosław Ratkiewicz z Uniwersytetu w Białymstoku, który od lat bada łosie na terenie Biebrzańskiego Parku Narodowego. Uważa, że nie zagrażają rolnikom. „To, co łoś je, zależy od sezonu. Latem rośliny bagienne i zielone części roślin, dużo wierzby, a zimą – pędy sosny, świerka, brzozy, osiki, ale i wierzbę jeśli jest dostępna. Łoś jest selektywnym pędożercą. Nie je prawie w ogóle trawy, więc i zbóż czy kukurydzy, bo mu szkodzą! Zimą niektóre łosie mogą żerować na oziminie, ale łoś nie żyje w stadach, więc nie tratuje tych ozimin na dużą skalę. W naszych analizach genetycznych, które dotyczą doliny Biebrzy, w diecie łosia nigdy nie stwierdziliśmy żadnego gatunku uprawnego. Problem ich obecności w sadach pod Grójcem czy na plantacjach aronii jest lokalny i dotyczy niewielu łosi”, mówi prof. Ratkiewicz dla OKO.press.

Petycję do Siarki „Nie zgadzam się na zabijanie łosi” podpisało już ponad 14 tys. osób.

 

fot. Danika Perkinson/Unsplash

Wydanie:

Kategorie: Z dnia na dzień

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy