Dlaczego mimo kultu Jana Pawła II Polacy nie przestrzegają jego nauk?

Dlaczego mimo kultu Jana Pawła II Polacy nie przestrzegają jego nauk?

Prof. Adam Zych, psychologia religii
Nauka nie wchodzi w życie, bo w charakterze Polaków leży, że wszystko pięknie przyjmujemy, ale nie uznajemy tych norm za własne, co może odznaczać niedojrzałość. Nauki Jana Pawła II poznaliśmy powierzchownie, nie wczytujemy się w papieskie homilie, gdy mówił o sumieniu, gdy nawoływał do miłości i odpowiedzialności. Słowa o Duchu Świętym z pierwszej pielgrzymki spełniły się, trzeba jednak postawić pytania, na ile umiemy korzystać z wolności i jak rozumiemy solidarność w rodzinie, w pracy. Czy chcemy tworzyć ład społeczny kosztem innych grup zawodowych? Przydałby się narodowy rachunek sumienia.

Prof. Edward Ciupak, socjolog religii
Wysoko cenione i uznane wartości nie przekładają się na realizację, bo taka jest natura człowieka. Czas, jaki upłynął od nauk i homilii Jana Pawła II, jest jeszcze zbyt krótki, odniesienie się do tych wartości nastąpi później, tak jest we wszelkich kulturach i religiach po śmierci przywódcy. Do spuścizny po papieżu przyznają się różne grupy społeczne, niekoniecznie związane z wartościami religijnymi. Posłowie i politycy traktują powoływanie się na Jana Pawła jako „ścianę ideologiczną”, a nierzadko nawet nie wiedzą, jaka za tym idzie treść. Papież pozostawił po sobie drogowskazy, ale one same nie idą, tylko pokazują, w jakim kierunku iść. Nie ma na razie w Polsce pedagogiki, która przełożyłaby te kierunki na konkretne wskazówki, nie ma odpowiedniej socjotechniki.

Ks. Andrzej Luter, teolog
Jak pokazuje Biblia, ludzie od początku istnienia świata naruszali Dekalog, bo są grzesznikami. Benedykt XVI w katedrze warszawskiej powiedział, że Kościół jest dla grzeszników. Nie może być zresztą inaczej, bo wszyscy nimi jesteśmy. Nie wynika z tego, że Dekalog traci swoje znaczenie, wręcz przeciwnie – jest on fundamentem naszej cywilizacji, do którego mogą się odwoływać także niewierzący. Papież Jan Paweł II głosił Ewangelię, wzywał do przestrzegania Dekalogu. A to bardzo trudne. Dlatego medialny slogan: kochaliśmy naszego Ojca Świętego, a nie stosujemy się do jego nauk, uważam za dość demagogiczny. Tkwi w nim duże uproszczenie. Nie wierzę w żadne statystyki, gdy chodzi o przeżywanie wiary przez człowieka. Ludzie, owszem, grzeszą, ale to nie znaczy, że świadomie odrzucają nauki Jana Pawła II. Po to mamy konfesjonały, po to spowiadamy, aby grzesznicy się nad sobą zastanowili. Co do polityków, którzy też powołują się na papieskie nauki i wartości chrześcijańskie, proponowałbym, by dali spokój mówieniu o wartościach.

Prof. Maria Szyszkowska, filozof
Gdyby religijność Polaków była głębsza, a nie powierzchowna, to słowa przywódcy Kościoła byłyby respektowane. Kult Jana Pawła II wypływa z potrzeby autorytetów, jednak autorytet urzędowy papieża uwalniał przed podejmowaniem decyzji na własną odpowiedzialność. Fakt, iż papieżem został Polak, stał się też przeciwwagą dla mikromanii narodowej, czyli poczucia, że jesteśmy gorsi. Stąd niezdrowy rozrost kultu, który na życie społeczne, na obyczaj i atmosferę w Polsce nie ma żadnego wpływu. Papież nawoływał np. do przerwania wojen, więc mogliśmy nie wysyłać wojsk do Iraku. Niestety pojęcie pokolenie JPII nie tylko jest puste, ale jeszcze antagonizuje. Kult papieża wypływa też z niewiedzy. Gdyby społeczeństwo zdawało sobie sprawę z zagrożeń, jakie niesie np. Opus Dei, być może rozwój kultu byłby mniejszy.

Prof. Zdzisław Krasnodębski, historyk idei
Sfera polityki, sfera religii i sfera etyki są zawsze w pewnym napięciu. Polityka to często bardzo przykre kompromisy. Niedawno rząd ogłosił epokę miłości, ale coraz więcej jest nienawiści. Wszędzie widać walkę i niechęć do przeciwnika politycznego. Dlatego trudno się porozumieć, bo pewne sprawy Polaków dzielą, poglądy na to, co jest sprawiedliwością, co jest przeszłością, jak Polska powinna być rządzona itd. Podziały wiążą się z uczuciem zagrożenia. Dla zwolenników PO zagrożeniem jest PiS, dla zwolenników PiS zagrożeniem jest SLD i w takiej sytuacji trudno stosować się do zaleceń i nauk Jana Pawła II, trudno nawet nie poniżać godności człowieka, który jest przeciwnikiem. A do tego przyczyniają się jeszcze środki masowego przekazu. Zapomina się o tym, że u podstaw tego sporu powinno być dobro wspólne, jednak nie jest ono przez wszystkich jednakowo rozumiane.

Katarzyna Chmielewska, redaktorka „Bez dogmatu”
Kult istnieje głównie w postaci budowy pomników, ale nie ma on żadnego przełożenia na postępowanie ludzi. Wskazania Jana Pawła II były niekiedy dosyć ogólnikowe, nie wychodziły z reguły poza Dekalog, ale w niektórych sprawach papież był szalenie konkretny, np. jeśli chodzi o zakaz używania prezerwatyw, restrykcyjny stosunek do aborcji itd. Ludzie się jednak tym specjalnie nie przejmują, politycy zaś traktują takie wskazania jako pewien instrument polityczny. Można się jeszcze zastanowić, czy gdyby Polacy przestrzegali masowo papieskich nauk, byłoby nam lepiej? Jest to pytanie retoryczne.

Notował Bronisław Tumiłowicz

 

Wydanie: 42/2008

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy