Dlaczego Polacy nie przejmują się problemami klimatycznymi?

Dlaczego Polacy nie przejmują się problemami klimatycznymi?

Notował Bronisław Tumiłowicz

Prof. Ludwik Tomiałojć, biolog, Uniwersytet Wrocławski
W mediach na ogół nie spotykamy wyważonej informacji ani o ociepleniu klimatu, ani o skutkach wprowadzania na nasze pola i do naszej diety organizmów genetycznie zmodyfikowanych, ani o kosztach energetyki atomowej kontra odnawialnej, tylko mocno stronnicze opinie. Np. „Polityka” drukuje wyłącznie opisy nowej epoki lodowej już po roku 2012 (!), „Gazeta Wyborcza” i „Świat Nauki” usilnie reklamują (a nie informują) tylko energetykę atomową i genetycznie modyfikowane organizmy itp. Co gazeta, to inny ton. Dlatego coraz więcej ludzi ignoruje te tematy. Skutkuje to rozbiciem społeczeństwa na kłócące się frakcje, co z kolei uniemożliwia podjęcie wspólnych przeciwdziałań.

Radosław Gawlik, ekolog, b. wiceminister środowiska
Pewnie jest to w naturze Polaków, że lubią stawiać opór. Jeśli słyszą, że nadchodzi globalne ocieplenie, to mówią, że jest oziębienie itp. Wielu niepokoi też, że na tak niepewne cele jak ochrona klimatu ma się wydać ogromne pieniądze. Niestety ten stan wynika po części ze stosunku mediów do spraw klimatu i postawy polityków, wątpliwość zaś, czy istotnie grozi nam jakaś katastrofa, pogłębiają niektórzy eksperci wygłaszający – nierzadko z chęci zyskania popularności – kontrowersyjne tezy. To wszystko powoduje ogromne zamieszanie w umysłach i ogólną niewiarę w zagrożenie. Dopiero wtedy, gdy któremuś z redaktorów czy polityków wichura zerwie dach w jego domu, następuje refleksja nad klimatem: „Chyba rzeczywiście coś się złego dzieje”. Mimo że zmiany klimatyczne są już dosyć dobrze udokumentowane, nie wszyscy zatem zrozumieli, że taki odgórny sceptycyzm osłabia szanse naszej gospodarki, bo niedostatecznie chronimy się przed szkodliwymi emisjami, a za kilka lat obudzimy się z ręką w naczyniu.

Anna Drążkiewicz, Koalicja Klimatyczna – porozumienie organizacji pozarządowych zainteresowanych działaniami na rzecz ochrony globalnego klimatu
Jest lepiej, bo rok temu była konferencja w Poznaniu i analiza sondaży świadomości społecznej wykazuje poprawę. Już wiemy trochę więcej, rozumiemy sens takich apeli, jak „wymieniajcie żarówki na energooszczędne” czy „korzystajcie z transportu publicznego”. Podejmuje się też wiele działań indywidualnych, jeśli więc w najbliższych latach ten trend się utrzyma, mamy szansę nadrobić opóźnienia, choć nie zrobimy tego sami. Potrzebna jest pomoc rządu, państwa np. w termomodernizacji budynków, bo mieszkańców nie stać na wykonanie koniecznych izolacji, aby ciepło nie uciekało. Ale jeśli działania będą wspólne, to świadomość konieczności zmian na pewno się podniesie.

Daria Kulczycka, dyrektorka Departamentu Energii i Zmian Klimatu PKPP Lewiatan
Amerykanie też mało się przejmują klimatem, na pewno mniej niż kraje Europy Zachodniej. Dla nas ocieplenie klimatu jest wciąż bardzo odległe a nawet, paradoksalnie, stwierdzenie, że będzie cieplej, brzmi pozytywnie. Ludzie mają poza tym tyle innych ważnych problemów i kryzysów, że coś, co może się zdarzyć za 30 lat, odsuwają z pola widzenia. Badania jednak pokazują, że zrozumienie dla spraw klimatu rośnie. Także przedstawiciele biznesu rozumieją, że to nie tylko problem wąskiej grupy ekologów, ale poważny problem gospodarczy, który wiąże się z naszą konkurencyjnością. Fakt, że polska gospodarka w większości oparta jest na węglu, sprawia, że problemy energii bardzo ściśle się wiążą ze zmianami klimatu, i stąd zainteresowanie tym kompleksem spraw także organizacji pracodawców, np. Lewiatana.

Prof. Krzysztof Szamałek, geolog, b. wiceminister środowiska
Dzieje się tak dlatego, że termin przewidywanego wzrostu temperatury o 4 stopnie za ok. 100 lat wydaje się bardzo odległy. Także przeciwdziałanie zmianom klimatu wymagające już teraz wysokich nakładów z bieżących środków, które przyniesie efekty dopiero dla przyszłych pokoleń, nie jest zachęcające. Brakuje nam dostatecznej wiedzy i wielu ludziom się wydaje, że podniesienie poziomu oceanów o 1 m nie dotyczy Polski, bo nie mieszkamy na wyspie. Tymczasem symulacje komputerowe pokazują, że nie tylko Żuławy będą wtedy zagrożone, ale woda wedrze się na kilkadziesiąt kilometrów w głąb kraju. I to trzeba ludziom uświadomić.

Jacek Bożek, Partia Zielonych
Wystarczy porównać konferencję klimatyczną w Poznaniu i obecną w Kopenhadze. U nas wszystkie problemy były schowane przed ludźmi, prasa zaś nierzadko pisała ironicznie, że zebrały się oszołomy, że to dziadostwo i bzdury. W Kopenhadze jest mnóstwo otwartych imprez edukacyjnych, zrozumiałych dla przeciętnego człowieka. Pokazuje się innowacyjne rozwiązania ratujące klimat. Niestety w tej dziedzinie zwiększa się dystans między Polską a krajami Zachodu, jesteśmy opóźnieni o jakieś 10 lat. Musimy więc wspólnie, ponad podziałami branżowymi starać się coś dla klimatu zrobić, abyśmy znów nie przegrali w konkurencji z innymi.

Wydanie: 50/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy