Dlaczego Polak nieustannie klnie jak szewc?

Dlaczego Polak nieustannie klnie jak szewc?

Dlaczego Polak nieustannie klnie jak szewc?

Anna Dymna,
aktorka, Mistrzyni Mowy Polskiej
Zapytałam o to swoich studentów. – Dlatego, że ludzie coraz mniej czytają i znają coraz mniej słów adekwatnych do wyrażania emocji – odpowiedziała 20-letnia dziewczyna. Z kolei zdaniem jej kolegi ludzie nie mają teraz w ogóle czasu na to, żeby dużo gadać, w związku z czym kumulują przekaz w takich mocnych słowach. A ja myślę, że ludzie zawsze klęli, tylko nie było na to przyzwolenia społecznego. Obecnie w mediach jest go coraz więcej, proszę zobaczyć, jak obrażają się politycy. Dlatego nie ma co się dziwić, że młodzi ludzie przejmują te wzorce i nie krępują się używać takich słów. Ja też je znam, ale staram się nie używać ich publicznie, żeby nikomu nie sprawiać przykrości.

prof. Małgorzata Marcjanik,
językoznawca, Uniwersytet Warszawski
Przedstawicielowi każdej kultury słowa te służą do rozładowania frustracji, złości i ukojenia bólu. Mają funkcję ekspresywną – przekazują uczucia mówiącego, perswazyjną – wywierają wrażenie na innych i fatyczną – wspólne używanie wulgaryzmów jest znakiem więzi danej grupy społecznej. Są więc potrzebne. Ale nie w każdej sytuacji można ich użyć. Gdybym – zdenerwowana – powiedziała do studentów: „Kiedy mi, ku… złożycie wreszcie te prace zaliczeniowe?!”, skompromitowałabym się. Mimo że słowo to jest studentom dobrze znane (i praktykowane), w ustach wykładowcy wywołałoby u nich konsternację. Polak wulgaryzmów i przekleństw nie używa nieustannie. Używa ich co najwyżej niestosownie. Na przykład na ulicy, w barze, w internecie. Jeśli powoduje tym konsternację odbiorców, naraża się na miano klnącego jak szewc.

Agata Hącia,
popularyzatorka poprawnej polszczyzny
Zwykle przeklinamy dlatego, że musimy dać upust jakiejś silnej emocji, żeby zachować zdrowie psychiczne, a powiedzenie czegoś mocnego jest wówczas chyba najłatwiejszym sposobem. Oczywiście mówi się też o innych przyczynach niż potrzeba wyrażania emocji, takich jak bezrefleksyjne naśladowanie niektórych wzorców językowych, ale one są moim zdaniem wtórne. Dodam, że jako językoznawcy trudno mi się zgodzić z tezą, że Polacy przeklinają więcej niż inne narody; nie znam badań, które by to potwierdzały. Myślę, że wszyscy przeklinamy tak samo.

Arkadiusz Tomaszewski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Polacy, jak i inne społeczeństwa, reagują na otaczające ich procesy. „Cuda” w polityce, galopujące ceny, frustracja to przyczyny stosowania przekleństw jak Polska długa i szeroka. Nie bez winy jest internet i współczesna kinematografia. Przekleństwa stały się tak powszechne, że najmłodsze pokolenie prędzej je wymieni, niż poprawnie powie cały alfabet od A do Ź. Szkoda, ponieważ przez takie zachowanie traci na pięknie nasz język, traci kultura.

Wydanie: 2/2018

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy