Dlaczego poparcie dla SLD ledwo przekracza 5%?

Dlaczego poparcie dla SLD ledwo przekracza 5%?

Prof. Jacek Wódz, socjolog, Uniwersytet Śląski
Jednym z ważnych powodów jest to, że media, np. „Gazeta Wyborcza” i telewizje, ustawiły Platformę Obywatelską w roli opozycji, która praktycznie wcale nią nie jest. Zupełnie natomiast lekceważy się SLD. „Gazeta” lansowała fałszywą tezę o dwubiegunowej scenie politycznej z podziałem na PiS i PO. To było robione z premedytacją, choć obie te partie nie różniły się programowo. Słabe poparcie dla lewicy jest typowym artefaktem. SLD przy tak straszliwej nagonce medialnej w realnym głosowaniu będzie miało jednak o kilka procent więcej, niż mówią sondaże, bo ludziom się nie opłaca przyznawać do tej partii. Polski system jest w bardzo małym stopniu demokratyczny. Media same sobie powiedziały, jak ma być, żyją światem stworzonym przez siebie, a przy tym są na bardzo niskim poziomie merytorycznym. Społeczeństwo nie jest im wcale potrzebne, byle tylko mogły zdobyć reklamodawców.

Prof. Jacek Raciborski, socjolog polityki, UW
Trzeba przypomnieć wyborcom jakiś zestaw spójnych idei, którym przywracano by blask. Ale zarazem SLD ma niejako ,,naturalny” problem z wiarygodnością. Musi upłynąć więcej czasu od rządów tej partii, zanim zacznie nabierać wiarygodności jako realistyczna alternatywa dla obecnego rządu. Nie ma powodu, by przypływ sympatii był szybki. Sądzę, że ten proces polaryzacji później się załamie, choć gdyby doszło do koalicji PiS z PO nastąpiłoby to szybciej. Wszystkie polskie partie są marnej jakości i po pewnym czasie zaczną się „sypać”, bo partie są bądź mało spójne, bądź mają wodzowski charakter. Kiedyś Sojusz wyłamywał się z takiego obrazu, był jedyną partią spełniającą kryteria partii dobrze zinstytucjonalizowanej. Jednak w końcówce rządów SLD wypełniło się proroctwo Jana Rokity, że i Sojusz ulegnie „polonizacji” w tym sensie, iż przejmie wady polskich partii prawicowych – nieustannie się dzielących i łączących, swarliwych i mało realistycznych. Dostrzegam próby SLD i SdPl wyrwania się z tego scenariusza rozkładu, a zagrożenia stwarzane przez PiS dla swobód obywatelskich będą wręcz wymuszać integrację szeroko rozumianej lewicy.

Dr Jacek Kochanowski, socjolog, UW
Od SLD odeszły dwa typy elektoratu. Do PiS przeszli wyborcy socjalni, którzy uważali, że SLD broni ludzi biednych i poprawi sytuację tych, którym się nie udało. Jest szansa, że oni wrócą. Druga grupa to elektorat modernizacyjny. Ci uwierzyli, że SLD to nowoczesna europejska partia, która będzie zmieniała ten kraj. Uciekli do Platformy Obywatelskiej. Aby odzyskać poparcie, potrzebny jest charyzmatyczny przywódca. Wojciech Olejniczak, mimo szacunku, jaki mam dla niego, charyzmatyczny nie jest. Bardziej niż lidera przypomina technokratę. Kanciaste wypowiedzi Olejniczaka, choć słuszne, nie porwą wyborców. Po prostu nie ma SLD.

Andrzej Celiński, działacz SdPl
To można zmienić, ale warunkiem jest straszliwa praca. Nie chodzi o to, by na krótką metę skupić uwagę polityków i opinii publicznej, ale o wypracowanie tożsamości ideowej i własnego programu. Trudno się przeciwstawić partiom, które są ideowe. Budowanie partii bezideowych w XXI w. jest błędem. Cieszę się, że nie ma wyborów, bo choć to zapewne powiększyłoby listę miejsc lewicy w Sejmie, jakości by nie zmieniło. Jest teraz czas, by w głębokiej debacie programowej przyznać, że rządy lewicy były tylko z nazwy oparte na zasadach socjaldemokratycznych, a cele realizowano od przypadku. SLD wyzbył się jako partia instrumentów kontroli własnego rządu. Trzeba teraz pokazać, gdzie były błędy, i odnosić się personalnie. Ci, którzy mają w oczach etaty w spółkach skarbu państwa i uważają, tak jak PiS, że państwo to miejsce własnych dochodów, powinni odejść. PiS niewiele się różni od SLD. Może tylko akcentami w sprawach światopoglądowych.

Robert Smoleń, działacz SLD
Mam swoją receptę na poprawę tego stanu, ale nie popierają jej władze Sojuszu. Miał on dwie kategorie wyborców. Jedni oczekiwali państwa opiekuńczego i polityki socjalnej, drudzy woleli dobrze działające mechanizmy rynkowe, sprawną gospodarkę, której zasady dobrze poznali, bo gwarantowała im rozwój. Nie próbujemy dotrzeć do tych, którzy byli gotowi SLD zaufać, mają przekonania socjalliberalne, a to jest całkiem pokaźna i liczebna kategoria. Myślę, że ściganie się na lewicowość z ugrupowaniami proponującymi nieracjonalne rozwiązania gospodarcze, to ściganie się z Samoobroną. Tam jest gęsto, ciasno i mało wiarygodnie, a i tak nie osiągniemy porównywalnego poziomu populizmu.

Michał Syska, lider SdPl we Wrocławiu
Do tej pory partie realizowały jeden kurs neoliberalnej gospodarki, kompromis z Kościołem i względne poszanowanie instytucji demokratycznych. Teraz do władzy doszła partia negująca transformację 15 lat, która wygrywa dzięki niezadowoleniu i pogorszeniu sytuacji socjalnej. PiS nie proponuje realnej przebudowany stosunków społecznych, ale zaniepokojone społeczeństwo łatwo przekonać hasłami totalitarnymi i naznaczeniem wrogów. PiS to najnowocześniejsza partia polityczna. Wiedzą, jakiej Polski chcą, i potrafią w profesjonalny sposób te wizje realizować. Jedyną opozycją dla PiS mogłaby być formacja o ideowym podejściu, mająca poglądy polityczne i zdeterminowana do działania. Mogłaby zderzać się na kilku frontach: wolności obywatelskich, sprawiedliwej i wydajnej gospodarki oraz politycznej integracji europejskiej. SLD ma to w swoim programie, ale tylko na papierze. Trzeba mieć jeszcze wiarygodnych ludzi, którzy podejmą konfrontację z prawicą. Jednak nie ci, którzy niedawno klaskali Millerowi i zachowywali się biernie. SLD i SdPl, jeśli mają być realną opozycją, muszą zaprezentować taki program. Trzeba wciągnąć do polityki osoby z poglądami politycznymi, a pozbyć się osoby z piętnem postkomunistycznym. To nie praca na miesiąc, ale na lata, jednak moment jest historyczny, by zbudować dla lewicy nowy elektorat, a wyjść poza stary postkomunistyczny. Choć lewicowe poglądy ma dużo więcej ludzi niż 15%, to jednak przy tym stanie personalnym przyciągniecie ich jest nie do przeprowadzenia.

Prof. Mariusz Gulczyński, politolog
Dlatego że lewica nie miała lewicowego pomysłu na Polskę i próbowała wchodzić w buty prawicy. Hasło wszystkich kolejnych rządów lewicowych brzmiało: będziemy robić to samo, co liberałowie, tylko lepiej. Czasami nawet było lepiej, ale to wcale nie odpowiadało lewicowemu elektoratowi i nadal nie odpowiada. SLD nie kupił więc cudzego elektoratu, za to stracił swój własny.

Prof. Tadeusz Godlewski, politolog, Uniwersytet Kazimierza Wielkiego, Bydgoszcz
Lewica jest zawsze niedoszacowana w sondażach, a czas nie sprzyja, by ludzie się deklarowali po stronie SLD, bo to nie jest powód do dumy. Układ z podziałem na dwa bloki PO-PiS trwający od wyborów wsysa pozostałe mniejszości. Mniejsze partie walczą o przełamanie tego schematu. Za jakiś czas układ powinien ustąpić, jednak na razie ośrodki opiniotwórcze się kurczą, niektóre środowiska, np. inteligenckie, nie bardzo chcą zabierać głos. Prawnicy próbują wprowadzić pluralistyczną wymianę poglądów, ale spór przybiera wymiar personalny zamiast merytorycznego.

Dr Lech M. Nijakowski, Instytut Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego
Słabe notowania SLD wynikają z wcześniejszych grzechów tej formacji, których nie zmazała zmiana kierownictwa. Wobec wypromowanej w mediach opozycji „Polska solidarna”-„Polska liberalna” Sojusz nie jest w stanie przebić się z wyrazistym i czytelnym dla społeczeństwa przekazem. Politycy SLD chcieliby nadal brylować na salonach „Polski liberalnej” jako „zawodowcy od społecznej solidarności”, ale to już nie jest i nie będzie możliwe. Zagubienie programowe partii przekłada się na miałkość oferty polityków Sojuszu w mediach. SLD musi wyraźnie się zająć problemami ofiar transformacji i zaproponować racjonalny program społeczny, a nie zbiór doraźnych hasełek. Kilka miesięcy nieudolnych rządów PiS nie wymazało z pamięci Polaków afer wywołanych przez polityków związanych z Sojuszem. SLD stracił spory kapitał zaufania, i nie robi nic znaczącego, aby go odzyskać. Sojusz nie dbał przez lata o kształcenie i doskonalenie młodych kadr i teraz widać skutki. Sojusz musi wyraźniej pokazać Polakom, że stoi na straży swobód obywatelskich, wolności słowa, nauki i sztuki, praw mniejszości narodowych i seksualnych. Wyborcy pamiętają jednak, że dochodząc do władzy, Sojusz prawie zawsze kapitulował przed opinią „pana, wójta i plebana”.

Wydanie: 8/2006

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy