Czy wyjątkowa encyklika Franciszka Laudato si’ będzie miała wpływ na poprawę ochrony środowiska naturalnego?

Czy wyjątkowa encyklika Franciszka Laudato si’ będzie miała wpływ na poprawę ochrony środowiska naturalnego?

Jacek Bożek,
ekolog, prezes Klubu Gaja
Chciałbym, żeby tak było. Wiedza i doświadczenie mówią mi jednak, że po chwilowej dyskusji wszystko wróci do normy, czyli bezrefleksyjnego ulegania przyzwyczajeniom i niemożności. Encyklika jest przełomowa, ale ludzie ani struktury nie są gotowi na radykalne przemiany. Nadchodzi niezwykle interesujący czas, który myśliciele nazwali końcem świata, jaki znamy. Encyklika jest tego potwierdzeniem.

Prof. Maciej Sadowski,
klimatolog, Instytut Ochrony Środowiska
Encyklika jest pierwszym tej rangi dokumentem Kościoła katolickiego dotyczącym problemów środowiska. Przy całej mądrości i przenikliwości zawartych w niej myśli papieża trudno sobie wyobrazić, aby współczesny świat nastawiony na zysk i konsumpcjonizm zechciał zwolnić i zastanowić się, dokąd to prowadzi. Obawiam się, że podobnie jak wiele innych dokumentów politycznych przestrzegających przed nieokiełznanym rozwojem encyklika pozostanie szlachetnym wezwaniem, na które nie będzie odpowiedzi. Obym się mylił.

Prof. Maciej Zalewski,
biotechnologie ekosystemowe, Uniwersytet Łódzki
To słowa niezwykle ważne, a przy strukturze społecznej w Polsce, wielkiej populacji aktywnych katolików, można liczyć na podniesienie świadomości ekologicznej. Oczywiście o ile władze kościelne, od najwyższych do najniższych struktur, będą tę encyklikę propagować.

Jarema Dubiel,
ekolog niezależny
Encyklika Laudato si’ będzie miała minimalny wpływ na poprawę środowiska naturalnego. Z wielu słusznych refleksji na wysokim poziomie ogólności właściwie nic nie wynika. Księżom i katechetom mówienie o szacunku dla Matki Ziemi nadal kojarzy się z pogaństwem. Stwierdzenie, że „obwinianie wzrostu demograficznego, a nie skrajnego i selektywnego konsumpcjonizmu, jest sposobem na uniknięcie stawienia czoła problemom”, usprawiedliwia nieograniczony wzrost liczby ludności, który musi doprowadzić do katastrofy. W katolickiej Polsce ruch ekologiczny obecnie wygląda znacznie gorzej niż 20 lat temu.

Adam Szostkiewicz,
publicysta „Polityki”
To zależy gdzie. W Polsce przyjęcie encykliki było chłodne, co wpisuje się w narrację kościelną polegającą na przekonaniu, że papież Franciszek, wybrany trochę przez przypadek, nie jest de facto tak obliczalny jak poprzednicy. Wszystko, co w katolicyzmie oficjalnym traktuje się z szacunkiem, w praktyce jest ignorowane. Myślę, że taki też jest los encykliki. W USA popularność Franciszka spada w stosunku do tego, co było na początku pontyfikatu, z powodu jego sprzeciwu wobec kapitalizmu i rynku, a teza o ocieplaniu się klimatu też jest w Ameryce powszechnie odrzucana. Encyklika została dobrze przyjęta w kręgach lewicowych, nawet nie katolickich, gorzej w kręgach ludzi żyjących w dobrobycie, którzy nie chcą być stawiani pod pręgierzem.

Not. BT

Wydanie: 34/2015

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy