Czy branie kredytu na urlop jest przejawem lekkomyślności?

Czy branie kredytu na urlop jest przejawem lekkomyślności?

Pro

Małgorzata Niepokulczycka,
prezes Federacji Konsumentów
Oczywiście, zwłaszcza jeśli się nie ma pokrycia. Urlop to sprawa, którą można zorganizować w inny sposób. Rozumiem pęd rodaków, aby wyjeżdżać daleko i bawić się luksusowo, ale to sporo kosztuje. Jeśli nas nie stać na wypoczynek na Bahamach ani na Lazurowym Wybrzeżu, to organizujemy go tak, aby przeżyć i nie czekać po powrocie na windykatora.

Kontra

Piotr Utrata,
rzecznik ING Banku Śląskiego
Polacy nie są lekkomyślni w tym względzie, tylko, tak jak w Europie kontynentalnej, racjonalnie podchodzą do rzeczy. Jeśli się bierze kredyt, trzeba mieć „poduszkę bezpieczeństwa” w postaci oszczędności. Badania pokazują, że u nas przeciętnie są to trzymiesięczne przychody. W USA natomiast często biorą kredyt konsumpcyjny „pod korek”.

Wydanie: 24/2009

Kategorie: Pytanie Tygodnia
Tagi: Przegląd

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy