Dlaczego sprzedawcy dopalaczy są bezkarni?

Dlaczego sprzedawcy dopalaczy są bezkarni?

Dlaczego sprzedawcy dopalaczy są bezkarni?

Piotr Kuraś,
terapeuta uzależnień, założyciel Ogólnopolskiego Centrum Profilaktyki
Z reguły dopalacze są „podróbkami” tradycyjnych narkotyków, to środki psychoaktywne, które składem chemicznym i działaniem są podobne m.in. do marihuany, amfetaminy czy opiatów. Zawarte w nich składniki nie znajdują się jednak w kontrolowanym prawem wykazie środków odurzających i substancji psychotropowych. Kiedy dana substancja trafia na listę zabronionych, producenci nieznacznie modyfikują jej skład, zmieniają nazwę i już mamy „nowy” środek, którym przez jakiś czas można bezkarnie handlować. Co więcej, częste modyfikacje składu sprawiają, że dopalaczy nie wykrywają standardowe testy na obecność narkotyków. Jeśli chodzi o wymuszanie zamykania sklepów, to zdaniem niektórych terapeutów i streetworkerów jest ono nieskuteczne, ponieważ handlarze schodzą do podziemia i trudniej kontrolować rezultaty ich działalności. Moje doświadczenia wskazują jednak, że utrudnianie dostępu dobrze wpływa na sytuację osób zagrożonych. Kiedy w Łodzi udało się zamknąć legalnie działające sklepy z dopalaczami, wzrosła liczba zgłaszających się na detoks oraz deklarujących chęć leczenia odwykowego. Oczywiście do walki z tym problemem niezbędne są szerokie, skoordynowane działania o zróżnicowanym charakterze, w tym profilaktyczne.

mł. insp. Joanna Kącka,
Komenda Wojewódzka Policji w Łodzi
Zawsze gdy pojawia się chociaż cień podejrzeń, że w składzie danego dopalacza znajdują się również substancje z załącznika do ustawy narkotykowej, policja podejmuje czynności procesowe. Jeżeli jednak badania ich nie wykażą, musimy umorzyć postępowanie karne i toczy się wówczas jedynie postępowanie prowadzone przez inspekcję sanitarną. Ma ona możliwość nakładania kar administracyjnych, dość wysokich – ale jak widać nie zawsze na tyle, by zniechęcić osoby czerpiące korzyści z handlu dopalaczami. Aby policja mogła prowadzić konkretne czynności operacyjne i procesowe przeciw takim osobom, kończące się pociągnięciem ich do odpowiedzialności karnej, niezbędne są zmiany w przepisach. Zespół powołany przez władze Łodzi, w którego skład wchodzili także policjanci zajmujący się zwalczaniem przestępczości narkotykowej, opracował projekt stosownej ustawy – warto nim się zainteresować.

Katarzyna Skrok,
kryminolożka, aktywistka lewicowa
Polskie przepisy nie nadążają za szybko rozwijającym się rynkiem tzw. dopalaczy. Kiedy jakaś substancja zostanie poddana kontroli, stosunkowo łatwo wyprodukować inną o bardzo podobnym profilu działania, a procedura poszerzania listy jest dosyć długotrwała. Wyraźnie brakuje mechanizmu pozwalającego na poszerzanie listy kontrolowanych substancji o wszystkie pochodne obecnych na niej środków. Ważniejsze jednak jest pytanie, dlaczego istnieje popyt na nowe substancje psychoaktywne. Kluczowa jest ich dostępność – dopalacze są tańsze od tradycyjnych narkotyków, łatwiejsze do zdobycia, a za ich posiadanie nie grozi odpowiedzialność karna. Z powodu braku rzetelnej profilaktyki zagrożenia są bagatelizowane przez użytkowników tych środków. Dopóki nie rozwiążemy problemu dużego popytu na nowe środki psychoaktywne, wsadzanie do więzień pojedynczych handlarzy dopalaczami nic nie zmieni.

Artur Koszykowski,
czytelnik PRZEGLĄDU
Państwo jest bezradne w walce z dopalaczami, bo jest głupie. Z używkami nie da się walczyć, można tylko niwelować skutki uboczne ich stosowania przez edukację, kontrolę jakości (czytaj: legalizację znanych środków psychoaktywnych) i pomoc. Kryminalizacja prowadzi do takich patologii jak dopalacze.

Wydanie: 29/2017

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy