Długa lista przekrętów Saakaszwilego

Długa lista przekrętów Saakaszwilego

Były prezydent Gruzji z premedytacją wykorzystywał stanowisko gubernatora Odessy

Micheil Saakaszwili dał Ukraińcom nadzieję na przeprowadzenie reform po zmianie władzy w 2014 r. Były prezydent Gruzji, aktywny uczestnik obu Majdanów (pomarańczowej rewolucji i Euromajdanu), najpierw został mianowany przewodniczącym ukraińskiej Międzynarodowej Rady Reform, a kilka miesięcy później objął stanowisko gubernatora obwodu odeskiego. Jednocześnie prezydent Ukrainy Petro Poroszenko nadał mu obywatelstwo ukraińskie. Ścigany w ojczyźnie Saakaszwili stał się jedną z najbarwniejszych postaci współczesnej polityki ukraińskiej i najbardziej medialnym gubernatorem Odessy.

Mury nie runęły

Amerykański ambasador na Ukrainie Geoffrey Pyatt oznajmił, że Departament Stanu USA wspiera Saakaszwilego w jego walce z korupcją, obwód odeski zaś ma się stać „laboratorium reform” na Ukrainie. Znacznie mniejszy entuzjazm wobec aktywnej działalności na Ukrainie swojego byłego prezydenta wykazali gruzińscy politycy. Premier Gruzji Irakli Garibaszwili powiedział, że dziwi go sam fakt porozumienia władzy ukraińskiej z Saakaszwilim: „Słyszałem, że doradza on ministrowi bezpieczeństwa Ukrainy. Uważam to za poważny błąd, ponieważ Saakaszwili nie potrafił zapobiec wojnie w 2008 r. (…) Korzystanie z rad takiego awanturnika jak on jest bardzo nierozsądne”.

Sam były prezydent Gruzji zapewnił mieszkańców Odessy, że zwalczy korupcję – główną przyczynę nieszczęść mieszkańców Ukrainy, zmieni sposób funkcjonowania organów ścigania, usprawni pracę straży celnej i inspekcji podatkowej, pozyska inwestycje oraz doprowadzi do tego, że obwód odeski stanie się centrum turystyki. Jednocześnie nowy gubernator zapowiedział, że zrezygnuje ze swojego stanowiska niezwłocznie po zrealizowaniu tak nakreślonych celów.

„Twórca nowego państwa gruzińskiego”, jak Saakaszwili sam siebie nazywa, natychmiast po objęciu posady przystąpił do czystki kadrowej: zwolnił połowę pracowników aparatu administracyjnego, obiecując, że pozostali urzędnicy otrzymają dwa razy wyższe uposażenie. Pierwszy raz w Odessie przeprowadził także nabór na stanowiska urzędnicze w drodze otwartego konkursu. Saakaszwili zorganizował w różnych miastach Ukrainy kilka forów antykorupcyjnych, na których szczegółowo opowiadał o swoich planach walki z korupcją. Występy te przypominały kampanię wyborczą: nowy gubernator Odessy miał wówczas szansę zostać premierem Ukrainy. Petycję z prośbą do prezydenta Poroszenki, aby desygnować go na ten urząd, podpisało 35,5 tys. osób.

Nie sposób odmówić Saakaszwilemu inwencji – poza wspomnianymi zmianami w aparacie administracyjnym Odessy próbował odbudować strategicznie ważną drogę Odessa-Reni (przy granicy rumuńskiej), stworzyć centrum usług administracyjnych, gdzie w ciągu 10-15 minut można załatwić sprawy urzędowe, takie jak rejestracja ślubu, nieruchomości lub działalności gospodarczej, podejmował próby uporządkowania sprzedaży gruntów i pracy służby celnej. Niestety, żadna z jego inicjatyw nie została uwieńczona sukcesem.

Wymownym przykładem fiaska poczynań reformatorskich Saakaszwilego stała się jego walka o plaże. Prawie cała linia brzegowa Odessy jest zawłaszczona przez oligarchów, którzy ogrodzili swoje posiadłości także od strony morza. Micheil w świetle kamer zburzył kilka takich murów, lecz ogrodzenia znowu się pojawiły, a oprócz nich ochroniarze i psy.

Gruziński zaciąg

Z krytyką spotkała się również polityka personalna nowego gubernatora. Głównymi protegowanymi Saakaszwilego byli prawnik Sasza Borowik, rosyjska działaczka opozycyjna i dziennikarka Maria Gajdar, były zastępca głównego prokuratora Gruzji Dawid Sakwarelidze i aktywistka Euromajdanu Julia Maruszewska. Saakaszwili poparł zupełnie nieznanego mieszkańcom Odessy Borowika w kampanii wyborczej na mera miasta. Jednak wybory te wygrał Giennadij Truchanow, z którym drużyna Saakaszwilego pozostawała w bardzo napiętych stosunkach, co później skomplikowało współpracę gubernatora z władzą miejską. Po przegranych wyborach Borowik został zastępcą przewodniczącego administracji obwodowej. To on reprezentował region na spotkaniach międzynarodowych z potencjalnymi inwestorami, opowiadając o wysokiej korupcji i braku możliwości zmian w obwodzie odeskim. Po wejściu w życie ustawy o służbie państwowej nie chciał zrezygnować z obywatelstwa niemieckiego i podał się do dymisji, pozostając nieoficjalnym doradcą w zakresie inwestycji. Maria Gajdar, którą Saakaszwili wyznaczył na swojego zastępcę w kwestiach społecznych, również wiele nie zdziałała; zrezygnowała ze stanowiska, a od marca tego roku została nieoficjalnym doradcą prezydenta Poroszenki. Sakwarelidze miał pomóc gubernatorowi w walce z korupcją, przez pół roku łączył posadę zastępcy prokuratora generalnego i kierownika prokuratury obwodu odeskiego. Z powodu ciągłych konfliktów z prokuratorem generalnym Ukrainy Wiktorem Szokinem został jednak przez niego zwolniony. Julia Maruszewska objęła stanowisko szefa służby celnej Odessy. Po roku pracy złożyła podanie o zwolnienie, wskazując na brak możliwości realizacji któregokolwiek z powierzonych jej zadań. Została zwolniona przez przewodniczącego Służby Fiskalnej Romana Nasirowa, który później oskarżył Maruszewską o korupcję.

Wraz z Saakaszwilim po zwycięstwie „rewolucji godności” na Ukrainę przybyła gruzińska „drużyna reformatorów”, z których ponad 10 objęło wysokie stanowiska państwowe, a ok. 30 zostało konsultantami w urzędach. Wydawało się, że na Ukrainie nie ma ministerstwa, w którym nie pracowałby ktoś z „reformatorów” Saakaszwilego: poczynając od MSW i prokuratury, a na Narodowym Biurze Antykorupcyjnym i Ministerstwie Zdrowia kończąc. Najbardziej znani z nich (Eka Zguladze – zastępca ministra spraw wewnętrznych, Chatia Dekanoidze – naczelnik policji narodowej, Dawid Sakwarelidze – zastępca prokuratora generalnego, Giorgi Lortkipanidze – szef odeskiej policji) byli odpowiedzialni za reformę ukraińskiej policji. To, co się udało w Gruzji, w warunkach ukraińskich skończyło się zupełnym fiaskiem. Bo trudno za sukces uznać zmiany sprowadzające się jedynie do modyfikacji nazewnictwa dotychczasowych komórek milicyjnych, jak i do zmiany formacji porządkowej z milicji na policję. Jednym z najbardziej charakterystycznych przykładów tego rodzaju zabiegów jest kwestia nowo powołanej policji patrolowej. Formacja ta oprócz kontroli drogowej miała również zajmować się pilnowaniem porządku na ulicach. Pracownikami policji patrolowej zostały osoby w wieku 21-35 lat po czteromiesięcznym szkoleniu. Prasa ukraińska ciągle informuje o głośnych incydentach z niechlubnym udziałem nowych policjantów, którzy nie zapewniają żadnego bezpieczeństwa obywatelom, przeciwnie – z powodu bezradności sami stają się ofiarami uzbrojonych band paramilitarnych grasujących bez przeszkód w różnych częściach kraju. Już pod koniec 2016 r. z licznej początkowo gruzińskiej drużyny Saakaszwilego zostało niewiele osób. W istocie mógł on liczyć jedynie na dwóch ludzi zajmujących nieeksponowane stanowiska w administracji centralnej.

Stosunek ukraińskiego społeczeństwa do zasilenia polityki i urzędów przez gruziński zaciąg był jednoznaczny. Podobnie jak Saakaszwilego nazywano ich „gastrolerami” (gastrolior to po rosyjsku wędrowny aktor lub śpiewak), podkreślając, że ich aktywna działalność nie dała żadnych pozytywnych wyników.

Panu już dziękujemy

Rządy Saakaszwilego jako gubernatora również trudno uznać za sukces. Jak powiedział ukraiński politolog i dziennikarz Wołodymyr Pawliw, „za czasów Saakaszwilego obwód odeski spadł w rankingu obwodów co do jakości zarządzania ze względu na wiele wskaźników: gospodarki komunalnej, infrastruktury, prowadzenia biznesu”. Sam Saakaszwili przyczynę porażki upatruje w korupcji centralnych i lokalnych władz stawiających opór na drodze wszelkich jego inicjatyw. Utyskiwania te nie brzmią jednak przekonująco, ponieważ musiał on zdawać sobie sprawę z warunków, w jakich przyjdzie mu pełnić funkcję gubernatora. Eksperci ukraińscy twierdzą, że posadę w Odessie były gruziński prezydent z premedytacją wykorzystał do budowy własnego wizerunku politycznego. Z kolei w jego dawnej ojczyźnie liderka partii Zjednoczony Ruch Demokratyczny Nino Burdżanadze wskazuje, że sam Saakaszwili nie stronił od podejmowania działań noszących wszelkie znamiona korupcji, a nawet był ich animatorem. „Żal mi tych Ukraińców, którzy naiwnie wierzą w reformy Saakaszwilego – powiedziała Burżanadze. – Niech sięgną po raport Departamentu Stanu USA za 2010 r. i przeczytają, co tam napisano o korupcji w Gruzji. Dowiedzą się wtedy, że wykorzeniono korupcję jedynie na niższych szczeblach administracji, a na wyższych pozostała ona w pełnym rozkwicie, z czego korzystają ludzie pokroju Saakaszwilego”.

Na stanowisku gubernatora Micheil niejednokrotnie deklarował brak tolerancji wobec korupcji, o którą oskarżał wielu polityków i urzędników państwowych wyższego szczebla. Zwłaszcza byłego premiera Ukrainy Arsenija Jaceniuka, któremu zarzucał bliskie kontakty z oligarchami (chodziło m.in. o nieczyste interesy w handlu gazem). Dochodziło przy tym do karczemnych wręcz awantur między Saakaszwilim a stronnikami Jaceniuka. Apogeum tego konfliktu przypadło na posiedzenie Narodowej Rady Reform u prezydenta Ukrainy, podczas którego minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow w trakcie potyczki słownej w odpowiedzi na oskarżenia o złodziejstwo rzucił w Saakaszwilego szklanką z wodą.

Saakaszwili nie potrafił poradzić sobie z ukraińskimi oligarchami. I tak Igorowi Kołomojskiemu, notabene jednemu ze sponsorów Majdanu, zarzucał monopolizację rynku linii lotniczych, organizację kontrabandy w obwodzie odeskim, wyprowadzenie aktywów z PriwatBanku przed jego nacjonalizacją. Z kolei partię prezydenta Poroszenki Saakaszwili nazwał ugrupowaniem kryminalnym. Wypowiedź gubernatora Odessy o totalnej oligarchizacji rządu ukraińskiego eksgubernator obwodu dniepropietrowskiego Kołomojski skomentował następująco: „Kiedy pies bez kagańca kogoś ugryzie, należy ukarać zarówno psa, jak i jego właściciela. (…) W naszym przypadku najlepiej wysłać go do Gruzji, aby odpowiedział za pogryzionych tam ludzi”.

Zdaniem wielu ekspertów politycznych Poroszenko wykorzystał Saakaszwilego w konfrontacji z Frontem Ludowym Jaceniuka, po czym usunął go ze świata wielkiej ukraińskiej polityki. Sam Micheil twierdzi, że podał się do dymisji ze stanowiska gubernatora w związku z publikacją deklaracji majątkowych ukraińskich urzędników, gdzie wybrańcy narodu ujawnili miliony dolarów i hrywien gotówką, mnóstwo nieruchomości, a nawet zabytkowych mebli. Odchodząc ze stanowiska, Saakaszwili obiecał „walczyć aż do zwycięstwa”, stworzył partię Ruch Nowych Sił i domagał się przedterminowych wyborów parlamentarnych.

26 lipca 2017 r. prezydent Poroszenko pozbawił go obywatelstwa Ukrainy. Jako oficjalny powód podano zatajenie informacji o toczących się przeciwko niemu postępowaniach karnych w Gruzji w momencie składania wniosku o przyznanie ukraińskiego obywatelstwa. Uzasadnienie to nie wydaje się przekonujące, gdyż prokuratura Gruzji wcześniej dwukrotnie zwracała się do ukraińskich władz o ekstradycję byłego prezydenta. Pierwsze wezwanie strona ukraińska pozostawiła bez odpowiedzi, natomiast za drugim razem prośbie Gruzji wprost odmówiono, przy czym sami Gruzini wskazywali w komentarzach na istniejący w konstytucji Ukrainy zakaz ekstradycji jej obywateli.

W poszukiwaniu nowych protektorów

Na trzecim prezydencie Gruzji ciążą w ojczyźnie bardzo poważne oskarżenia. Najgłośniejsze dotyczy pacyfikacji pokojowego protestu w centrum Tbilisi w listopadzie 2007 r., na skutek której 508 osób trafiło do szpitali. Kolejny zarzut ogniskuje się na kwestii likwidacji spółki telewizyjnej Imedi oraz przejęcia mienia jej właściciela Badriego Patarkacyszwilego. Poza tym „twórca nowego państwa gruzińskiego” obwiniany jest o pobicie w 2005 r. deputowanego Walerija Gelaszwilego, co miało być spowodowane publikacją artykułu krytycznie odnoszącego się do ówczesnego prezydenta. Prokuratura gruzińska zarzuca Saakaszwilemu także liczne nadużycia władzy i wykorzystywanie pełnionej funkcji do prywatnych celów. Cieniem na jego sylwetce kładzie się także sprawa zabójstwa Sandra Girgwlianiego przez oficerów MSW w 2006 r., jak również nielegalne wpływanie na czynności śledztwa prowadzonego w sprawie byłego premiera Zuraby Żwanii. Charakterystyczne jest także to, że chwalący się radykalną walką z korupcją eksprezydent Gruzji jest oskarżony w ojczyźnie o wykorzystanie środków budżetowych na cele prywatne, w tym na zabiegi kosmetyczne (według materiałów zgromadzonych w śledztwie usługi i utrzymanie niemieckiej masażystki Doroty Stern podczas jej pobytu w Tbilisi kosztowały 50 tys. dol.).

Wiadomość o pozbawieniu ukraińskiego obywatelstwa zastała Saakaszwilego w Stanach Zjednoczonych, gdzie najpewniej poszukiwał nowych protektorów, którzy mieliby mu umożliwić powrót na salony wielkiej polityki. Ze Stanów udał się do Polski i na Litwę. W Polsce łasił się do polityków Prawa i Sprawiedliwości, szeroko głosząc teorię o zamachu na Lecha Kaczyńskiego, za którym miał stać Putin. Trudno jednak przypuszczać, aby mogło mu to przynieść spodziewane profity polityczne. Wprawdzie głoszenie najbardziej nawet aberracyjnych teorii dotyczących śmierci uczestników tragicznego lotu z 10 kwietnia 2010 r. miłe jest obecnej władzy w Polsce, jednak na arenie międzynarodowej liczy się ona ze zdaniem Amerykanów i wbrew ich interesom nie będzie podejmować żadnych działań, nawet na rzecz tak miłego sobie działacza, jakim jest Micheil Saakaszwili.

Wydanie: 34/2017

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy