Do tyłu

Do tyłu

Jest wielki historyczny idiotyzm w naszej sytuacji politycznej. Zamiast debatować nad tym, co dla Polski ważne w perspektywie zmiany cywilizacyjnej, wpadamy w jakiś archaizm. I w kuriozalną próbę nadania Polakowi nowej formy, narodowej, tradycyjnej, wyjętej ze starej, zatęchłej szafy endeckiej. Górnikom i związkowcom pewnie znowu uda się ocalić kopalnie, które powinny być zamknięte. Wałęsa jako wielki agent bezpieki ma rzucać mroczne światło na całą III Rzeczpospolitą. To wszystko zmierza do jakiejś plugawej groteski. Wszystko, co najgorsze w polskiej tradycji, wyłazi ze szczelin.

Platforma pod nowym przewodnictwem Grzegorza Schetyny zaczyna od błędu wizerunkowego. Co z tego, że mają rację, twierdząc, że projekt 500+ jest oszustwem wyborczym (częściowym) PiS i pomija miliony potrzebujących? Wielu jednak wspiera. A pełna realizacja tego projektu w jego wersji pierwotnej zrujnowałaby budżet, który i tak pewnie będzie zrujnowany, jak tak dalej pójdzie. Ostrość ataku PO i jego bezwzględność była tu w złym guście. Inna sprawa, że obdarowane dzieci jeszcze nie wiedzą, nie mogą wiedzieć, że w przyszłości będą spłacać te pieniądze, pracując ponad siły lub zarabiając mniej. To wszystko jest przecież wielką darowizną na kredyt. A kredyty trzeba spłacać, czasami z dużymi odsetkami. Przyrostu naturalnego raczej to nie zwiększy. Pewnie lepszy skutek przyniosłoby przeznaczenie tych pieniędzy na bezpłatne żłobki i przedszkola.

Żłobki? Przecież jestem wrogiem żłobków. Wszystko, co wiem o małym dziecku, o wychowaniu, mówi, że żłobki okaleczają dzieci. Nie zawsze, nie wszystkie, ale wrażliwe na pewno. Dzieci do trzeciego roku życia powinny być z matką. Ale wielu rodzin na to nie stać. I wiele matek tego nie chce. Powinniśmy być po prostu zamożniejsi, niż jesteśmy. Ale skoro nie jesteśmy, to każdy ruch w takich sprawach powinien być niezwykle rozważny. A tu pierwszoplanową rolę gra polityka, a nie dobro dzieci czy rodziny.

Sprawa narodowa zaczyna nabierać wielkiej wagi, jakby nasz naród był śmiertelnie zagrożony. Element narodowy wszędzie trzeba wspierać, także prawnie, a nawet w tym celu zmieniać konstytucję. Żeby to wzmożenie narodowe mogło się rozwijać, przydatny jest jakiś element zagrożenia. I to się staje, gdyż wokół Polski już gromadzą się chmury krytyki. I w końcu zacznie z nich padać deszcz. I znowu naród się podzieli: część uzna, że pada, bo jesteśmy jak zawsze krzywdzeni przez obcych, a inni, że pada, bo rządzą ideologiczni nieudacznicy.
Znajoma, która jeździ po Polsce wschodniej, przesyła mi meldunki z podróży. Jest warszawską inteligentką, więc jest to spojrzenie bliźniacze do mojego, a my już wiemy, że stanowimy mniejszość i że mniej nas, niż myśleliśmy. Ta Polska ma już dostatnie enklawy dzięki unijnym pieniądzom. Ale generalnie jest bieda i poczucie osierocenia. Ludzie boją się obcego kapitału, który nas grabi. Mają nadzieję, że nowa władza pogoni wszystko, co złe. A co tym ludziom zostanie, jak się okaże, że nie ma kogo gonić? Znajoma pisze: „Jak rozmawiam z ludźmi, widzę, że wmówić im można wszystko. I kusić wszystkim. Myślą, że nawet jeśli im się nie poprawi, to a nuż pogorszy się tym, co mają. Bo uważają, że zamożni zarobili nieuczciwie. Ich pojęcie o pracy to pamięć państwa opiekuńczego z czasów dawnego ustroju, gwarancja bezpiecznego etatu i pensji. W miasteczku jest rondo imienia Lecha Kaczyńskiego, dostatnie biuro posła PiS, święte obrazki w oknach. Unia zła, Rosja straszna. Ale Polska sama da sobie radę. Z prezesem. Narzekają na obcy kapitał, ale dramat, bo za moment zredukują etaty w McDonaldzie, wprowadzili już automaty do składania zamówień i płacenia. I jest tu nawet strach przed Niemcami, że przyjadą i wykupią ziemię. Źródłem wiedzy politycznej jest kazanie z ambony w niedzielę. Internet kulawy i ma słaby zasięg, zero anten satelitarnych, kablówki nie ma”.

Ale z innej Polski, też z małych miasteczek dostaję liczne listy, gdzie tzw. prości ludzie myślą jak ja i są przerażeni.

Coraz wyraźniej widać, jak bardzo przeoczyliśmy biednych i niezaradnych w epoce wielkiego dorabiania się. I jak nawaliła lewica, która oddała pole PiS, a sama dokonała aktu autodestrukcji. Nastąpił tam jakiś fatalny splot czynników biograficznych i charakterologicznych. A lewicowość okazała się tylko atrapą. Ktoś powie, mądrzy ludzie, jak Karol Modzelewski czy Ryszard Bugaj (który na chwilę stracił rozum, ale go odzyskał), mówili po 1989 r., że trzeba było pójść drogą socjaldemokratyczną. Ale nie byłoby wtedy tej niebywałej, dzikiej energii społecznej, którą w Polakach wyzwoliła drapieżność liberalnego kapitalizmu. Dzięki temu skoczyliśmy do przodu, a teraz za karę zaczynamy dreptać do tyłu.

Wydanie: 8/2016

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Komentarze

  1. Anna Poprawska
    Anna Poprawska 2 marca, 2016, 09:09

    Chylę czoła,bo jest Pan moim wyrazicielem.Tylko mnie nie che nikt słuchać,bo jestem zwykłym ,starym człowiekiem,który przeżył całe swoje życie w PRL i to co osiągnęliśmy dzięki Solidarności -tamtej S jest wielkim darem,ale wielu moich rodaków zapomniało i słucha oszusta J.Kaczyńskiego i co najgorsze wierzy w jego wierutne kłamstwa,Martwię się tym co pozostanie po mnie,jakie życie będą miały moje dzieci i wnuki?

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. misiek pancerny
    misiek pancerny 2 marca, 2016, 20:56

    Ja myślę, że lewicowość i prawicowość wzajemnie się zaciera i powstaje środek, czyli kto pierwszy ten lepszy. Kto rozliczy te partie?

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Małgorzata Kozakiewicz
    Małgorzata Kozakiewicz 8 marca, 2016, 05:50

    Bardzo konkretnie Szanowny Autorze. Podobnie myślę. Zresztą są badania naukowe w USA potwierdzające zależność polaryzacji poglądów politycznych od stopnia zamożności. Myślę jednak, że od czasów PRLu daleko odeszliśmy od ideałów humanizmu. Dawniej można było porozmawiać o lekturze, o filozofii wielkich ludzi. Obecnie ludzie nie czytają, nie potrzebują wiedzieć, nie interesują się (poza sprawami lokalnymi): dlaczego? Kto ma w tym interes? Gdzie jest przyczyna tego czy owego? Biorą życie jakie jest, są ignorantami w dziedzinach, zdałoby się niezbędnych do funkcjonowania dla nas i nam podobnych. Nie chcą przyjmować nawet faktów, bo zaburzają ich nadzieję na to, co Pan napisał. Mam styczność z mieszkańcami wsi oraz swojego miasta, widzę wyraźnie zależność poglądów od wykształcenia i oczytania. Od pensji także. Od księdza. który nierzadko jest takim samym ignorantem, jak jego parafianie. Do tego dochodzą nasze cudowne wady narodowe, bo je mamy, niech nikt mi nie mówi, że nie. Skarbówka jest pełna donosów od rozgoryczonych. Serdecznie pozdrawiam!

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Małgorzata Kozakiewicz
      Małgorzata Kozakiewicz 8 marca, 2016, 05:54

      Aha, bardzo mi szkoda SLD, które zniszczył chyba L. Miller a nikt mu się nie przeciwstawił, szkoda mi, że kiedy doszło do władzy, zmarnowało wszystko zachłannością i brakiem moralności. Nie mogę im tego zapomnieć i nie mam już na kogo głosować.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy