Głupota i podłość roku

Głupota i podłość roku

Do Konstancina po raz pierwszy jadę nowym mostem Południowym i niedawno oddaną do użytku autostradą, która na razie kończy się w Wilanowie. Już blisko Konstancina widzimy łosia, który łazi sobie w pobliżu zabudowań. Mam takie wspomnienie z dzieciństwa. Ojciec poruszony odchodzi od telefonu, dzwoniła redaktorka, że w wyborze wierszy przygotowywanym w wydawnictwie jest w utworze zdanie: „Łoś, który już w lasach naszych nie żyje”. A łosie, co prawda przetrzebione przez wojnę, żyły jednak. Ojciec zdawał się bardzo strapiony, że musi przerabiać wiersz. Zostawiam rodzinę na konstancińskim deptaku, a sam jadę niedaleko, do powstającej galerii Artura Krajewskiego. Ma ściągnięte przeze mnie ze Sztokholmu prace malarza Piotra Krosnego, o którego się troszczę, o którego walczę. Piotr, świetny malarz, klepie biedę. Osobliwe, że w Szwecji. Oglądamy obrazy, potem kawa, jest kilka miłych osób przy białym stole na tarasie. I jak zawsze wkrótce w rozmowie wchodzimy do jamy politycznej, w której utkwiliśmy.

*

Mój felieton to trochę dziennik, ale też kronika zdarzeń, więc muszę odnotować słynny już wpis Ryszarda Terleckiego: „Jeżeli Cichanouska chce reklamować antydemokratyczną opozycję w Polsce i występować na mityngu Trzaskowskiego, to niech szuka pomocy w Moskwie, a my popierajmy taką białoruską opozycję, która nie staje po stronie naszych przeciwników”. Uznajmy że to głupota i podłość roku. A jest duża konkurencja. Wydawało się, że wszystko nas różni od narodowej prawicy, a jednak łączy podobny stosunek do dramatu Białorusi. To było nawet przyjemne, że w jakiejś sprawie możemy myśleć i mówić jednym głosem. Okazało się to jednak złudzeniem. A na marginesie – na naszych oczach Łukaszenka z pospolitego żulika stał się rzezimieszkiem.

*

Kto to powiedział? „Historia daje nam lekcję, że kraj może stać się bezbronny (…), niezależnie od swojej ekonomicznej i obronnej siły, jeśli nie będziemy trzymać się własnego stylu życia”. Prezes czy Duda? A tu niespodzianka, to Kim Dzong Un. Bez wątpienia mógłby to być też abp Jędraszewski, który spać nie może w nocy, że przez jakąś szczelinę wlezie mu gender.

„Jeśli masz być prezydentem, musisz być twardy”, powiedział Andrzej Duda. Prezydent ma poczucie humoru.

*

Odnotowałem niedawno, że miesięcznik „Twórczość”, podobnie jak „Nowe Książki”, został przejęty przez PiS. To jedno z tysięcy miejsc, gdzie prawica wymienia ludzi na wyznawców nowej wiary lub cyników. Niektórzy starzy są wyrzucani, inni sami rezygnują, chociaż utrata stałej pracy bywa dla nich dramatem. Mój znajomy Janusz Drzewucki, poeta, od kilkudziesięciu lat związany z „Twórczością”, pisze: „W ostatnich miesiącach wydawca naszego miesięcznika, czyli Instytut Książki, nominował – bez żadnej konsultacji z naszą redakcją – najpierw zastępcę naczelnego, a następnie redaktora naczelnego. Pierwszy z nich wcześniej na naszych łamach opublikował raptem pięć recenzji i not, drugi zaś nie opublikował wcześniej żadnego tekstu na naszych łamach (a jego znajomość najnowszej literatury polskiej wydaje mi się wielce enigmatyczna). Związki obydwu panów z naszym pismem były więc albo żadne, albo symboliczne. Obydwie nominacje mają zatem bez wątpienia charakter nie merytoryczny, lecz polityczny. Z uwagi na to, że do emerytury brakuje mi dwa i pół roku, próbowałem odnaleźć się w nowej sytuacji redakcyjnej, lecz niestety: styl pracy redaktora naczelnego – arogancja, protekcjonalizm, kabotyństwo i bufonada, a poza tym brak zrozumienia tego, czym była »Twórczość« i za Kazimierza Wyki, i za Jarosława Iwaszkiewicza, i za Jerzego Lisowskiego i czym była w ostatnich latach, gdy staraliśmy się utrzymać poziom artystyczny pisma wyznaczony przez naszych wielkich poprzedników – zmusza mnie do podjęcia tej trudnej dla mnie ze względów zawodowych, ale i życiowych decyzji. Niestety, nie mam wyjścia: nie chcę asystować nowemu kierownictwu redakcji w procesie przerabiania »Twórczości« na jej ideologiczną karykaturę”. Bywa więc gorzej niż w stanie wojennym, w stanie wojennym nie zmieniono na „wojenne” kierownictwa pisma.

*

Nie mogę znaleźć teraz autora tych słów, przepraszam, są celne, więc cytuję. Rzecz dotyczy wojny o stanowisko po Adamie Bodnarze: „To kolejna decyzja domykająca budowany przez obecną władzę system. To system, w którym ma nie być żadnej niezależnej instytucji, żadnej niezależnej kontroli. Jest wódz, jest partia i wszelkie działania państwa są z wolą wodza i partii ściśle powiązane. Nie ma żadnych obiektywnych kryteriów. Prawo? Dobry obyczaj? Standardy? Wartości? Przyzwoitość? Zapomnijcie! Wódz i jego partia nie mogą tolerować obecności w systemie czegokolwiek, co ograniczałoby ich władzę”.

t.jastrun@tygodnikprzeglad.pl

Wydanie: 25/2021

Kategorie: Felietony, Tomasz Jastrun

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy