Doping w (na)prawie

Doping w (na)prawie

Najmłodszy zawodnik przyłapany w Polsce na dopingu miał 13 lat i brał pod kontrolą trenerów

Eero Mäntyranta, biegacz narciarski z Finlandii, miał we krwi 50% erytrocytów więcej niż przeciętny człowiek. U Fina, podobnie jak u całej jego rodziny, występowała niezwykła mutacja genetyczna. Jego organizm podczas dużego wysiłku produkował znacznie więcej czerwonych ciałek krwi, odpowiedzialnych za przenoszenie tlenu, a tym samym za wydolność organizmu. Potwierdziły to badania genetyczne wykonane w 1993 r. Wcześniej przez szereg lat musiał się tłumaczyć przed opinią publiczną i fińskimi władzami sportowymi z zażywania dopingu.
Od czasu do czasu podnoszą się głosy za legalizacją dopingu. Zjawiska w sporcie wyczynowym powszechnego, którego nie udaje się zlikwidować. Dzięki temu można byłoby wyrównać szanse sportowców, obniżyć koszty walki ze stosowaniem nielegalnych substancji i zapobiec nieuczciwym, zakulisowym manipulacjom związanym z kontrolą zawodników. Bode Miller, mistrz olimpijski w zjeździe alpejskim i zdobywca pucharu świata, oburzał się na hipokryzję międzynarodowych władz sportowych, kwestionując rozwiązania kontroli antydopingowej i dowodząc, że wszyscy biorą. Jednak świat sportu stara się utrzymać przy życiu szlachetne idee czystej i niewspomaganej sztucznie rywalizacji, odwołując się do etycznych zasad twórcy nowoczesnego ruchu olimpijskiego, Pierre’a de Coubertina.

Za doping płaci budżet państwa

W Europie jedynie w Serbii i we Włoszech zawodnicy, których przyłapano na dopingu, mogą być ścigani z urzędu za popełnienie przestępstwa i obawiać się kary więzienia. W Polsce walką z nienaturalnym wspomaganiem zajmuje się Komisja do Zwalczania Dopingu w Sporcie, powołana na podstawie konwencji antydopingowej Rady Europy i ratyfikowana jeszcze przez prezydenta Wojciecha Jaruzelskiego. Podstawę przepisów antydopingowych stanowią zapisy art. 51 Ustawy o sporcie kwalifikowanym z 2005 r., które zobowiązują ministra sportu do sporządzenia i upublicznienia w porozumieniu z ministrem zdrowia listy środków i metod uznanych za dopingowe, których stosowanie jest zabronione. Koszt antydopingowych działań w całości pokrywa budżet państwa. Istniejące regulacje prawne przewidują dla osób, którym udowodniono zaangażowanie w proceder dostarczania i zażywania dopingu, kary zawieszenia w strukturach organizacyjnych sportu, pozbawienia stypendiów sportowych, czasowej lub dożywotniej dyskwalifikacji i zakaz reprezentowania kraju na zawodach międzynarodowych. Innej kary się nie przewiduje.
– Oczywiście nie można wykluczyć wprowadzenia odpowiedzialności karnej za doping, ale ja osobiście nie jestem zwolennikiem regulacji prawnych pisanych na kolanie pod wpływem jednostkowego wypadku, np. Kornelii Marek – mówi prof. Piotr Kruszyński z Instytutu Prawa Karnego UW. Nie przewiduje się też zwrotu kosztów przygotowania zawodników do startu w imprezach sportowych. – Coraz częściej taka propozycja jest dyskutowana, ale tego nie ma w projekcie nowej ustawy. Poza karami dyscyplinarnymi zawodnik powinien ponosić odpowiedzialność finansową za swoją głupotę i zwrócić nakłady na jego wyszkolenie z własnej kieszeni. Ale, podkreślam, to moje osobiste zdanie – uważa Piotr Nurowski, prezes PKOl. A sumy w zależności od klasy sportowca i rangi zawodów są ogromne. Na przygotowanie 47 zawodników na olimpiadę w Vancouver PKOl wydał ponad 31 mln zł. Najwięcej otrzymali skoczkowie i narciarze biegowi, ponad 12 mln. Dwukrotnie więcej niż na poprzednich igrzyskach w Turynie. Efekty były widoczne, dwa srebrne medale Adama Małysza oraz złoto, srebro i brąz Justyny Kowalczyk. W składzie biegaczek znalazła się też Kornelia Marek. Jedyny sportowiec na olimpiadzie w Vancouver przyłapany na braniu dopingu. Kornelia Marek wspólnie z koleżankami zajęła w sztafecie wysokie szóste miejsce. Całą sztafetę, cztery zawodniczki, zdyskwalifikowano. Sukces, na który pracował sztab dziesiątek ludzi, poszedł na marne.

Doping dla ustawy

W 2009 r. na dopingu w Polsce przyłapano 37 osób. Rok wcześniej 30. Najmłodszy zawodnik miał 13 lat i brał pod kontrolą trenerów. Poza Kornelią Marek ostatnio zostali przyłapani młodzi polscy kolarze, bracia Paweł i Kacper Szczepaniakowie, mistrz i wicemistrz świata. U obu kontrola znalazła erytropoetynę, EPO. Ten sam środek, który wykryto u Marek. Nienaturalne wspomaganie przybiera coraz bardziej wyrafinowane i niedostrzegalne formy, włącznie z manipulacjami w kodzie genetycznym. Zaostrzenie prawa antydopingowego przegłosowały parlament Austrii i niemiecki Bundestag. Polskim ustawodawcom jednak brakuje dopingu. W Sejmie od kilku lat toczą się prace nad nową ustawą o sporcie kwalifikowanym. Projekt złożyły SLD i rząd. Tymczasem ostatnia i jedyna lista środków zabronionych i uznawanych za doping została sporządzona w Polsce w 2004 r. Według słów dyrektora Biura Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie, Michała Rynkowskiego, jest już nieaktualna i nigdy nie została upubliczniona, co było obowiązkiem ministra. W tej chwili nadrabiamy zaległości ostatnich lat i czekamy na rozwiązania nowej ustawy o sporcie, która ma wejść w życie 1 stycznia 2011 r.
Niedługo afera Kornelii Marek ucichnie i pewnie znów nic się nie będzie działo. Do kolejnej afery dopingowej.

________________________________________

Ze Światowego Kodeksu Antydopingowego

Dopingiem staje się każdy środek lub sposób pomocy zawodnikowi, który spełnia dwa z trzech kryteriów: podnosi sprawność sportowca, niesie ze sobą zagrożenie dla jego zdrowia, jego zastosowanie rodzi poważne wątpliwości wobec wartości uznanych za ducha sportu i rywalizacji.

Wydanie: 12/2010

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy