Droga widmo

Droga widmo

Podczas korzystania z serwisu Google Maps może nas zaskoczyć, że mapy są nieaktualne

Podróżujących z północy na południe kraju wzdłuż zachodniej granicy z pewnością zdziwi, że serwis Google Maps jako optymalną trasę proponuje przejazd bezdrożami drogi krajowej numer 3, bowiem od ponad pół roku odcinek Szczecin-Gorzów Wielkopolski można pokonać w niecałą godzinę komfortową drogą ekspresową S3. Na zdjęciach satelitarnych widać tylko plac budowy, mapa drogowa ten stan odzwierciedla.
S3 to niejedyna „ekspresówka”, której próżno szukać na mapach amerykańskiego giganta. Przejeżdżający przez Warszawę od kilku miesięcy mają do dyspozycji najdroższą drogę w kraju, czyli fragment stołecznego odcinka S8, której przebiegu również możemy się domyślać tylko na podstawie wykopów widocznych na zdjęciu satelitarnym. Lista ciągnie się dalej: obwodnica Słupska, jedyna jak na razie zrealizowana inwestycja w ramach drogi ekspresowej S6.

Olimpijka
Problemy dotyczą zresztą nie tylko tras krajowych, także w miastach można natrafić na dziwne braki. Pielgrzymi chcący nawiedzić Świątynię Opatrzności Bożej na warszawskim Wilanowie dowiedzą się z Google Maps, że jedyny dojazd do kościoła wiedzie przez ul. Powsińską, podczas gdy od ub. roku dojechać tam można aleją Rzeczypospolitej.
Kuriozalne było też podpisanie drogi krajowej nr 2 jako „” – tak nazywa się najważniejsza droga na Białorusi, zwana tam olimpijką. To pewnie ukłon w stronę białoruskich laweciarzy, silnie eksploatujących nasz główny szlak transportowy na linii wschód-zachód, który w Terespolu łączy się z M1.
Firma nie ma w tej sprawie zbyt wiele do powiedzenia.
– Zdajemy sobie sprawę, że jakość danych mapowych nie zawsze jest taka, jakiej oczekuje użytkownik. Pracujemy nad poprawą tego stanu rzeczy – zapewnia Marta Jóźwiak z Google Polska. – Mapy dostarczane są przez zewnętrznych dostawców i aktualizowane kilka razy w roku – dodaje. Aktualizacje muszą przebiegać dość wybiórczo, skoro nie uwzględnia się na nich tak ważnych dróg.
„Zewnętrznym dostawcą” jest spółka Navigo. – Aktualizacje danych dla Google przygotowujemy na bieżąco, natomiast aktualizacja samego serwisu jest w gestii klienta. Braków widocznych na mapach Google nie ma w naszym serwisie www.navigo.pl – mówi prezes zarządu Marcin Olbrycht. Faktycznie – na mapach Navigo dumnie widnieją wszystkie monumenty naszej polityki drogowej, których nie można dostrzec na mapach amerykańskiego giganta. Luk na mapach nie mają też inne serwisy, takie jak Zumi, Targeo czy Bing Maps.
– Aktualizacja map to tylko kwestia chęci – mówi Marcin Gil, specjalista od systemów informacji przestrzennej. – Polska jest na Wschodzie, nie jesteśmy dla Google żadnym łakomym kąskiem. Mogą sobie na to pozwolić, bo są na tyle znani, że ludzie i tak powszechnie korzystają z ich map. W branży panuje zdziwienie z powodu tych wpadek, bo jednak mają środki, żeby pociągnąć serwis w lepszą stronę i zdominować polski rynek.

Strzeż się czarnego

Polski rynek zdominować się nie daje, a tłok panuje tutaj wielki. Przy czym oferta jest znacznie bogatsza, bowiem oprócz informacji dotyczących wskazówek dojazdowych można sprawdzić przebieg linii komunikacji miejskich, dostępne są informacje o korkach i przejezdności. Ale przede wszystkim mapy są aktualne, więc dowiemy się, że Warszawę można przejechać wszerz bez ani jednej sygnalizacji świetlnej, omijając korki w Centrum.
– Nasze mapy dotychczas aktualizowaliśmy co dwa miesiące, teraz staramy się to robić na bieżąco – mówi Rafał Mikołajczak, prezes zarządu Indigo, operator serwisu targeo.pl. Choć akurat warszawskiej S8 też przez jakiś czas po premierze próżno było szukać. – Otwarcie S8 zbiegło się u nas z poważniejszą zmianą technologiczną, stąd to opóźnienie – wyjaśnia prezes.
„Na bieżąco” Targeo jest w stanie na przykład informować o nieprzejezdności danego odcinka drogi. Jeśli na drugim końcu Polski w jakimś miejscu zamrze ruch, to najpierw sprawdza się, czy nie jest to błąd systemowy, a jeśli nie – nanosi na mapę zakaz wjazdu.
– Przed wizytą Miedwiediewa wiedzieliśmy, że Żwirki i Wigury będzie zamknięta mniej więcej między godziną 15.00 a 19.00, ale nie było wiadomo, kiedy dokładnie – mówi Mikołajczak. – Założyliśmy więc w systemie blokadę warunkową, widoczną na mapie dla użytkownika pod warunkiem, że nie ma ruchu. Kiedy ruch się pojawiał, blokada się znosiła – tłumaczy prezes.
Było to możliwe, ponieważ Targeo śledzi na bieżąco przy pomocy systemu GPS ruch 80 tys. pojazdów w całym kraju. Na podstawie zmiany ich położenia wyliczana jest średnia prędkość ruchu na danej drodze, reprezentowana na mapie przy pomocy kolorów – od niebieskiego (powyżej 80 km/h) do czarnego (poniżej 5 km/h). Stąd zawczasu możemy wiedzieć, którędy nie jechać.
Mapy papierowe co jakiś czas trzeba było wymieniać, bo traciły na aktualności. Kto by przypuszczał, że sytuacja może się powtórzyć w dobie cyfrowej kartografii. Teraz na szczęście zamiast nowej mapy wystarczy wpisać inny adres www.

Wydanie: 33/2011

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy