Dyplomata w służbie Polski Ludowej

Dyplomata w służbie Polski Ludowej

ok 1980 USA Kalifornia n/z Czeslaw Milosz poeta , pisarz w swoim domu fot. Joey Tranchina/archiwum Magdy Boguty/FOTONOVA UWAGA!!!! Zdjecie moze byc uzyte tylko z prawidlowym podpisem: imie i nazwisko fotografa/FOTONOVA

Raporty wysyłane przez Czesława Miłosza z USA do Warszawy dowodzą, że był lojalnym wobec władz urzędnikiem państwowym Dziwić musi nikłe zainteresowanie wydobytymi z archiwum Ministerstwa Spraw Zagranicznych raportami dyplomatycznymi wysyłanymi przez Czesława Miłosza ze Stanów Zjednoczonych do Centrali w Warszawie. Dziwić musi, bo tymi dokumentami powinni być zainteresowani zarówno ci, którzy chętnie ukazaliby „haniebną” decyzję poety o współpracy z władzami ówczesnego polskiego państwa, jak i ci, którzy broniąc go przed takimi zarzutami, mogliby się doszukiwać w opublikowanych dokumentach „drugiego dna”, jakiegoś „ketmana”; a i tacy by się znaleźli, którzy mogliby w nich dostrzec dowody na rzeczywiste poglądy lewicowe wspierające powojenne przemiany społeczne i polityczne w Polsce. Raporty dyplomatyczne Miłosza są ważne dla pogłębienia wiedzy o jego biografii, poglądach politycznych, postawie ideowej i działalności na rzecz Polski Ludowej. Dokumentują najmniej znane lata jego życia i aktywności politycznej. Skłaniają do weryfikacji tej wiedzy o nim, którą wyprowadzamy z utworów poetyckich powstających w tym czasie i z głośnej książki „Zniewolony umysł”. Dotychczasowa nasza wiedza o jego pracy w charakterze polskiego dyplomaty opierała się głównie na napomknięciach samego autora, spotykanych w jego tekstach z lat późniejszych, gdy dochodziła do głosu uwierająca go pamięć owego „paktu diabelskiego”. Gdy w różny sposób chciał się z niego tłumaczyć, wyjaśniać, usprawiedliwiać. (…) Do okresu sprawowania funkcji dyplomatycznych Miłosz powracał często w swych esejach, wspomnieniach, wywiadach; najobficiej w „Roku myśliwego”. Ale to wszystko było dokonywane ex post, retrospektywnie, było przesiane przez sito późniejszych doświadczeń, okoliczności z życia osobistego, a także gromadzących się komentarzy wokół jego biografii i twórczości. Retrospektywne autokomentarze i wyjaśnienia mogły być interesujące z punktu widzenia całości jego twórczości, a zwłaszcza biografii, ale mało wiarygodne dla poszukujących odpowiedzi na pytanie, kim był i co robił Miłosz w pierwszych kilku powojennych latach jako attaché do spraw kultury – najpierw w Konsulacie Generalnym RP w Nowym Jorku, później w Ambasadzie RP w Waszyngtonie. Tej wiarygodnej odpowiedzi na te pytania szukać możemy w jego raportach dyplomatycznych. Z wielu wypowiedzi pisarza wiemy, że chciał wyjechać za granicę. Widział w tym korzystniejsze warunki dla rozwoju własnej twórczości, uwolnienie jej od nacisków politycznych i środowiskowych, od cenzury. Chęć przebywania za granicą nie musiała mieć zabarwienia politycznego. „W Polsce nic nie mam do roboty, bo nie jestem płaczliwym alkoholikiem, całe życie chciałbym mieszkać za granicą, gdzie czuję się dobrze – no i mogę być bardzo użyteczny”, zwierzał się Tadeuszowi Krońskiemu. Władze nowego polskiego państwa chętnie wysyłały pisarzy o lewicowych tradycjach na placówki dyplomatyczne. Chciał z tego skorzystać również Miłosz, gdyż „wyjazdy na dyplomatyczne placówki zapewniały literatom wolność od policyjnego nadzoru i wolność od cenzury, toteż bardzo sobie swój pobyt za granicą chwaliłem”. Podjął odpowiednie starania. Pismem z 20 sierpnia 1945 r. zwracał się do Ministerstwa Spraw Zagranicznych. (…) Poparcia udzielił mu Jerzy Putrament. Powoływał się na dobrą znajomość Miłosza, na jego uzdolnienia, które mogą być odpowiednio wykorzystane w dyplomacji. Zwracał się do ówczesnego ministra spraw zagranicznych – też pisarza – Wincentego Rzymowskiego o przydzielenie poety do placówki szwajcarskiej. Prośbę Miłosza poparł również Leon Kruczkowski jako wiceminister kultury i sztuki (…). Wysłano go do Nowego Jorku w charakterze attaché kulturalnego w tamtejszym Konsulacie Generalnym RP, gdzie pracował od lutego do października 1946 r. W pierwszym raporcie wysłanym 1 kwietnia 1946 r. tak przedstawiał stawiane sobie cele: 1. Informowanie tutejszego środowiska – zarówno Amerykanów, jak i Polonii o odbudowie życia kulturalnego i artystycznego w kraju. 2. Propaganda materialnej pomocy dla Polski w dziedzinie kulturalnej. 3. Informowanie kraju o życiu literackim, artystycznym i naukowym Stanów Zjednoczonych. Trafił na trudny teren i szczególnie trudny okres. Opory w przyjmowaniu jego osoby i inicjatyw w środowisku amerykańskim były wówczas dodatkowo spotęgowane oświadczeniem sekretarza stanu USA Jamesa Byrnesa, zapowiadającego „twardą” politykę wobec ZSRR, co rzutowało również na stosunek do Polski Ludowej. (…) Amerykanie, a zwłaszcza polska emigracja w Ameryce, ta najnowsza, z lat II wojny światowej i po jej zakończeniu, a więc ta, która przede wszystkim wchodziła w zakres zainteresowań Miłosza, uważająca się za niepodległościową, bojkotowała spotkania organizowane przez polski Konsulat Generalny.

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 19/2018, 2018

Kategorie: Sylwetki