Dzielne Afganki za kierownicą

Dzielne Afganki za kierownicą

Dla kobiet w Afganistanie prawo jazdy stało się przepustką do wolności

Prowadzą samochód z lękiem, ale też z radością. Próbują nie słyszeć obelg miotanych przez mężczyzn. Dla odważnych kobiet w Afganistanie prawo jazdy stało się przepustką do wolności.
19-letnia Gulsom z Heratu jest zdeterminowana. Mimo wszelkich przeszkód zostanie swym własnym kierowcą, bez łaski męża czy brata. „Byli mudżahedini twierdzą, że prowadzenie auta nie jest kobiecym zajęciem. Szczują na kobiety kierowców młodych ludzi. Ale ja i tak zamierzam ukończyć kurs na prawo jazdy”.
Kiedy w Kabulu sprawował władzę rząd z nadania Związku Radzieckiego, w Afganistanie widok kobiet za kierownicą zwłaszcza w miastach nie dziwił nikogo. Potem jednak przyszła wojna domowa między zwycięskimi mudżahedinami i okrutne rządy talibów. Ci ostatni, dzieci uchodźców, uczniowie szkół koranicznych w Pakistanie, wychowani bez matek i sióstr, w ogóle nie znali kobiet, uważali je za istoty tajemnicze i wrogie, które powinny pozostawać w czterech ścianach mieszkań i chat. Podczas dyktatury talibów

18 milionów Afganek utraciło wszelkie prawa.

Symbolem ich złego losu stała się burka – szata zakrywająca całe ciało. W końcu 2001 r. Amerykanie i ich afgańscy sojusznicy usunęli zbrojnie reżim fanatyków w czarnych turbanach. Nowy rząd prezydenta Hamida Karzaja ogłosił równouprawnienie kobiet, co oznaczało także prawo do nauki, pracy, jak również do prowadzenia auta. Jak jednak można było przypuszczać, w patriarchalnym, konserwatywnym społeczeństwie Afganistanu mimo dekretów z Kabulu zmieniło się niewiele. W Heracie rządy niemal absolutne sprawował przywódca mudżahedinów, Ismail Chan, który zdecydował, że kobiety nie mogą siadać za kierownicą. Karzaj zdołał usunąć tego gubernatora dopiero w 2004 r. i wtedy mieszkanki Heratu zaczęły licznie się zapisywać na kursy prawa jazdy. 75 kobiet w tym mieście zdołało uzyskać upragniony dokument. Ogółem w całym kraju prawo jazdy zdobyło 350 Afganek.
Assadullah Afzali, kierownik biura ds. ruchu drogowego w Heracie, informuje jednak, że w 2006 r. na szkolenie zapisało się już znacznie mniej kandydatek. Samo prowadzenie samochodu nie jest trudne, ale kobiety za kierownicą narażone są na napastowanie, szykany i obelgi ze strony młodych motocyklistów. Napastnicy jeżdżą za ich autami i krzyczą: „Dlaczego prowadzisz samochód? Jak ci nie wstyd! Wracaj do domu”. 28-letnia Nadżija była bliska rozpaczy, gdyż motocykliści jeździli za nią dosłownie na każdej ulicy. „Już myślałam o rezygnacji z jazdy, ale przecież jestem istotą ludzką i mam ludzkie prawa. Jeżdżę dalej i nie zwracam na nich uwagi, a w ostateczności wzywam na pomoc policję”.
Zastępca szefa policji prowincji Herat, Gulam Sarwar Haidari, zapewnia, że w takich przypadkach stróże prawa interweniują. „Pewnego razu zatrzymaliśmy dwóch napastników. Siedzieli w areszcie trzy godziny. Przyrzekli, że więcej tego nie zrobią. To byli głupi, młodzi chłopcy”.
Oczywiście tego rodzaju

kary nie odstraszają prześladowców,

którzy nie przejmują się nawet orzeczeniami duchownych islamskich. Ahmad Munib, wykładowca prawa koranicznego na uniwersytecie w Heracie, podkreśla: „Nasza religia nie ma nic przeciwko kobietom kierowcom, pod warunkiem że ubierają się skromnie”.
Najwięcej Afganek za kierownicą można spotkać w stolicy. Pracują przeważnie jako szoferki, zatrudnione przez zagraniczne organizacje, np. humanitarne.
Ale i w Kabulu ulubionym zajęciem mężczyzn w autach jest zastraszanie kobiet czy nawet taranowanie ich samochodów, a nawet najodważniejsze Afganki nie odważają się wyjeżdżać poza rogatki stolicy. Największe zdumienie w Kabulu budzi 14-letnia Sofia, najmłodsza dziewczyna kierowca w kraju. Ojciec Sofii, Abdul Szokur Ziaee, nie podziela zdania większości rodaków, że prace domowe są powołaniem kobiety. Abdul prowadzi szkołę prawa jazdy, nauczył jeździć żonę i dwie córki, teraz udziela lekcji swej najmłodszej latorośli. „Kiedy będę chory, żona lub córka zawiezie mnie do szpitala.

Więcej kobiet powinno prowadzić auta,

gdyż nasz kraj musi się rozwijać”. Sofia przyzwyczaiła się już do zdumionych lub wrogich spojrzeń mężczyzn. Przyznaje, że woli samochody z automatyczną skrzynią biegów. Na wymarzone prawo jazdy będzie jednak musiała poczekać – zgodnie z prawem do 19. roku życia.
Czy jednak nadejdzie czas, gdy Afganki za kierownicą będą mogły czuć się bezpiecznie? Na razie przyszłość ich ojczyzny rysuje się w ciemnych barwach. Talibowie i bojówkarze Al Kaidy zebrali nowe siły i przystąpili do ataków, które wojska rządowe oraz siły Stanów Zjednoczonych i NATO powstrzymują tylko z najwyższym trudem. Według co bardziej pesymistycznie nastawionych komentatorów, południowo-wschodnie prowincje kraju zaczynają przypominać Irak. Kiedy znów rozpala się wojna, gasną marzenia Afganek o równych prawach i wolności za kierownicą.

 

Wydanie: 25/2006

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy