Dziennikarze do ksero

Dziennikarze do ksero

Niełatwy rynek

Reszta przeniesionych z TVP otrzymała już wypowiedzenia. Od 30 czerwca będą bezrobotni. Właśnie wtedy wygasa dwuletnia umowa, którą Juliusz Braun, ówczesny prezes Telewizji Polskiej, podpisał z agencją zatrudnienia. Swoją decyzję argumentował koniecznością wprowadzenia oszczędności.

Obecny zarząd z prezesem Jackiem Kurskim na czele nie jest zainteresowany przedłużeniem współpracy z LT. Dlatego firma zwalnia dziennikarzy grupowo. „Kiedy skończą się zamówienia z Telewizji Polskiej, nie będziemy mieli dla nich innej pracy. Składaliśmy oferty na rynku telewizyjnym, ale bez rezultatu. To nie jest łatwy rynek”, tłumaczy w rozmowie z miesięcznikiem „Press” Andżelika Majewska.

Zwolnienia grupowe kwestionują związkowcy z Wizji. Twierdzą, że są przeprowadzane z naruszeniem prawa, ponieważ LeasingTeam w żaden sposób nie konsultował ich ze związkiem, choć firma była do tego zobligowana przepisami. „Nie przeprowadzono w tej sprawie żadnych rozmów, nie uwzględniono indywidualnych rozwiązań dla każdego objętego zwolnieniami. Pracodawca potraktował ludzi jako jedną, bezosobową masę”, czytamy w oświadczeniu zamieszczonym na stronach Wizji.

Przedstawiciele związku stoją na stanowisku, że wygaśnięcie umowy z TVP nie jest wystarczającym powodem do zwalniania ludzi, bo – jak argumentują – „nie wolno przerzucać na pracowników odpowiedzialności za skutki działalności gospodarczej prowadzonej przez Pracodawcę”.

Co ciekawe, w grudniu 2014 r., kilka miesięcy po wejściu w życie umowy między LT a telewizją publiczną, Andżelika Majewska w rozmowie z portalem pulshr.pl o outsourcingu w TVP deklarowała: „Nie chodzi o to, aby zwolnić ludzi, ale o to, aby wdrożyć nowoczesny model zatrudniania, który zoptymalizuje organizację w taki sposób, aby mogła elastycznie reagować na potrzeby rynku i efektywnie konkurować”. I dodawała: „Dzisiaj osoby z TVP są zatrudnione w LeasingTeam, jutro mogą pracować w firmie X, jednak z punktu widzenia funkcji nie ma to znaczenia. Jestem przekonana, że dla dobrych pracowników praca zawsze będzie”.

Teraz okazuje się, że rynek „nie jest łatwy”, pracy nie ma, a ludzi trzeba zwolnić. Takiego finału outsourcingu przeniesieni dziennikarze spodziewali się od początku. „Pracowników wyprowadzono jedynie w celu ich grupowego zwolnienia przez zewnętrzną firmę i obejścia ustawy o zwolnieniach grupowych przez TVP”, alarmowali w marcu zeszłego roku zbulwersowani związkowcy.
Nikt jednak nie reagował. – Apelowaliśmy do ministra i głównego inspektora pracy, zwracaliśmy się z prośbą do marszałek Kidawy-Błońskiej, żeby umówiła nas na spotkanie z premier Kopacz. Bezskutecznie – opowiada Barbara Markowska-Wójcik. – Mówiono nam, że wszystko jest w porządku. Dlatego teraz pytam: czy ktoś za to odpowie?

Strony: 1 2 3

Wydanie: 16/2016

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy