Emigranci integrują się w sieci

Emigranci integrują się w sieci

Dzięki internetowi rozłąka z krajem stała się bardziej strawna

Wszyscy się interesują polskimi emigrantami. Polacy, Brytyjczycy, Irlandczycy. Jest nas na Wyspach bardzo dużo; w Irlandii mówi się już, że przybysze z Europy Środkowej stanowią 10% mieszkańców, a opinia o Polakach jest bardzo dobra. W Irlandii możemy nawet brać udział w wyborach lokalnych.

Prawie jak u mamy

Wszystkim też leży na sercu lepsza integracja Polaków w nowym środowisku, ale trudności asymilacyjne sprawiają, że poszukuje się różnych produktów zastępczych. W Irlandii np. działa kilka polskich organizacji kulturalno-społecznych, które zajmują się popularyzacją kultury polskiej zarówno wśród polskich emigrantów, jak i Irlandczyków. Organizowane są koncerty, przeglądy filmów, kursy języka polskiego. W irlandzkich teatrach część przedstawień jest tłumaczona na polski. Polska mniejszość ma do dyspozycji pięć gazet wydawanych w języku ojczystym, a największe irlandzkie gazety wydają cotygodniowe polskie dodatki. W Szkocji powstał nawet pierwszy polski teatr. Grupa wystawiła sztukę „Re-identyfikacja”, która porusza ważny dla emigrantów problem poczucia tożsamości wśród osób przebywających poza granicami ojczyzny.
Polacy mimo tych wszystkich udogodnień nadal tęsknią nie tyle za rodzinami, ile za atmosferą, krajobrazem, nawet za polskimi produktami. Badania pokazują, że 60% emigrantów kupuje polskie marki, wielu uważa też, że za granicą brakuje im całego szeregu produktów. Co zaskakujące, numerem jeden jest polskie piwo, i to w krajach, które przecież z piwa słyną. Tęsknotę próbuje się też oszukiwać polską wódką, słodyczami, sokami Tymbark czy choćby masłem osełkowym. Jednak najlepszą namiastką szeroko rozumianej ojczyzny jest internet.

Wirtualne więzy

Socjolodzy dowodzą, że dzisiejszy emigrant z Polski to już nie tradycyjny polonus, czyli prosty kmieć wyrwany ze swej ziemi i z trudem stawiający pierwsze kroki na obcej ziemi. Jak pokazuje choćby popularny serial „Przystanek Europa”, nowa emigracja różni się zdecydowanie od tej dawnej. Zwykle wyjeżdżają młodzi ludzie, którzy traktują to jako sposób na poznanie świata, zdobycie doświadczenia i podniesienie poziomu życia, nierzadko są dobrze przygotowani językowo. Dzięki internetowi, tanim liniom lotniczym i telefonii komórkowej wyjazd nie oznacza zerwania więzi z krajem i bliskimi, jak to bywało kiedyś. Zwłaszcza internet jest tym szybkim integrującym spoiwem. Ze statystyk wynika, że Polacy na emigracji korzystają z wszelkich dostępnych mediów – oglądają polską telewizję, niemal połowa słucha radia, ale aż 60% korzysta z internetu – podczas gdy w Polsce jest to tylko ok. 40%. Dzięki temu są na bieżąco z wiadomościami z kraju. Intensywnie biorą udział w forach internetowych. Ponad 90% użytkowników sieci na emigracji korzysta z komunikatorów internetowych, np. Gadu-Gadu, Skype, w celu utrzymywania kontaktu z bliskimi. Również ponad 90% respondentów ma telefon komórkowy.
Podstawowym medium odwiedzanym przez rodaków są oczywiście internetowe portale dla emigrantów. Londynek.net jest jednym z nich. Ponoć ponad połowa londyńskich Polaków zna ten adres.
Londynek redagowany jest dosyć swobodną polszczyzną. Jego poszczególne działy dostarczają przede wszystkim porad: „Jak rozpoznać Polaka w Anglii”, „5 rzeczy, które zabierają czas”, „Jutro jedziemy nad morze”, „Się ubieramy do pracy”, „Panorama Londynu”, „5 rzeczy, które trzeba zobaczyć w Londynie”, „W co się ubrać na rower”, „Sprawdzam, jaki jestem”, „Że podobno nie piszę” itd.
Atrakcyjny i oryginalny w tym serwisie jest dział ogłoszeń towarzyskich. Dający ponoć największą szansę na znalezienie kogoś interesującego. Internauci są tutaj dosyć konkretni i pozbawieni pruderii.
„Poznam kobiete w wiadomym celu – ogłasza się nieznajomy ze Stamford Hill. – Zamiescilem to ogloszenie bo jak wiekszosc osob w tym miescie nie mam czasu na szukanie kobiet po lokalach itp.”.
Łukasz z Londynu pisze bardziej romantycznie: „Wiosna – czas na miłość. Zapraszam drogie Panie. Pora wzmożonej aktywności, kiedy hormony buzują ze wzmożoną siłą, czas kiedy samotność doskwiera nam szczególnie”.
Polak na obczyźnie nie wstydzi się nawet swoich odmienności, bo spora część ogłoszeń pochodzi od pań poszukujących innej pani, a nawet par szukających par lub dziewczyn do wspólnych wyjść na drinka i nie tylko.

Zaprogramowany Onet

Bardziej „solidne” wrażenie robi portal NASZAGENERACJA.COM. Są tutaj m.in. aktualne kursy walut, połączenia lotnicze i sporo wiadomości kulturalnych (koncerty, książki, filmy) interesujących tamtejszych Polaków.
W Irlandii na pierwszym miejscu plasuje się www.polskidublin.com. Jest to niemal oficjalny serwis Polonii w Irlandii, a w nim czat, forum, dział ogłoszeń, „Poradnik Emigranta”, „Finanse”, „Mieszkanie”, „O Irlandii…”, „Praca”, „Transport”, „Edukacja”, „Zdrowie”. Można tu znaleźć niemal wszystkie praktyczne informacje, np. o lotniczych połączeniach tanich linii z Polską, o wydarzeniach kulturalnych i sportowych, a nawet przypomnienia o zbliżających się terminach rozliczeń podatkowych. Absolutna większość Polaków pracuje w Irlandii legalnie, a więc i legalnie rozlicza się z fiskusem.
Zainteresowanie emigrantów internetem jest tak duże, że nawet Grupa Onet.pl uruchomiła portal Onet.eu – specjalną wersję dla rodaków z Wysp Brytyjskich. Brytyjska wersja Onetu w stosunku do polskiej wzbogacona jest o materiały prasowe i fotograficzne redagowane przez oddział londyński. Na stronach znajdują się przede wszystkim użyteczne informacje bezpośrednio z Wysp Brytyjskich. Poza lokalnymi informacjami jest tu także przegląd artykułów z prasy polonijnej, brytyjskiej i irlandzkiej. Portal Onet.eu jest tak zaprogramowany, że sam reaguje na miejsce pobytu internauty. Jeśli jest on w Polsce, to sieć automatycznie przekierowuje do polskiej edycji, czyli Onet.pl. Jedynie gdy sygnał pochodzi z Wysp Brytyjskich, można odebrać wersję emigrancką.

Połowa na zawsze

Być może dzięki globalnej sieci internetowej i innym nowoczesnym środkom łączności nasi emigranci będą lepiej znosili trudy rozłąki z krajem i szybciej się asymilowali w obcym środowisku. W każdym razie już dziś spora ich część wcale nie widzi potrzeby powrotu do ojczyzny. 40% ankietowanych emigrantów ma bliską osobę, która również pracuje poza granicami kraju, a blisko 70% respondentów nie ma nikogo na utrzymaniu w Polsce. Zaledwie połowa emigrantów ma realistyczne plany powrotu do kraju, czyli planują wrócić w ciągu czterech lat, co zresztą jest na razie datą hipotetyczną. Co czwarty badany w ogóle nie widzi potrzeby powrotu. Może za 50 lat podstawowym kryterium polskości będzie korzystanie z polskojęzycznych portali internetowych?

 

Wydanie: 36/2007

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy