Bezprawie na Woronicza

Bezprawie na Woronicza

Czy do TVP wejdzie zarząd komisaryczny?

„Nie zmuszaj mnie, bym użył siły”, tak prezes Dworak przywitał członka zarządu ds. programowych, Ryszarda Pacławskiego, który w ubiegły wtorek, po dziewięciu miesiącach przerwy przyszedł na posiedzenie zarządu telewizji publicznej.
Pacławski wrócił do pracy, ponieważ cztery dni wcześniej Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji powzięła uchwałę stwierdzającą, że mandat Marka Ostrowskiego w radzie nadzorczej wygasł w dniu, w którym zaczął on pracę w TVP 3. Tym samym wszystkie decyzje rady nadzorczej podjęte od 15 września ub.r. są nieważne. Także ta o zawieszeniu Pacławskiego.
Prezes Dworak nie zamierza jednak decyzji KRRiTV respektować. Ostatecznie wtorkowe posiedzenie zarządu się nie odbyło, ponieważ Marek Hołyński i Stanisław Wójcik odmówili uczestnictwa w obradach bez udziału członka zarządu ds. programowych. Na posiedzeniu zwołanym dzień późnej w tajemnicy przed Pacławskim byli. Kiedy Pacławski pojawił się w sali obrad, Dworak przeniósł posiedzenie do swojego gabinetu. Tam Pacławskiego nie wpuszczono.
Równie ciekawie przedstawia się sytuacja w radzie nadzorczej TVP. Jej prawicowa część (pięciu członków) – w tym Ostrowski, który dalej uczestniczy w posiedzeniach – uznała decyzję KRRiTV za niezgodną z prawem.
We wszystko wmieszali się politycy. Lider PO

Donald Tusk straszy

przewodniczącą KRRiTV Danutę Waniek Trybunałem Stanu. Milczy na razie tylko właściciel spółki, minister skarbu Jacek Socha.
Danuta Waniek kilka miesięcy zwlekała z podjęciem decyzji w sprawie Ostrowskiego. Zamawiała ekspertyzy prawne, wystąpiła do sądu oraz ministra skarbu. Sąd odrzucił powództwo, uznając, że KRRiTV „nie ma zdolności sądowej do prowadzenia procesu”. Zdaniem sądu, zdolność tę ma minister skarbu. Jacek Socha uznał jednak, że podjęcie decyzji leży w gestii KRRiTV. Z ekspertyz prawnych jasno zaś wynikało, że Ostrowski złamał prawo. Prof. Szwaja, autor komentarza do kodeksu spółek handlowych, stwierdził, że mandat Ostrowskiego automatycznie wygasł z chwilą podpisania umowy z TVP 3. Podkreślił, że trwający ponad sześć miesięcy stan zawieszenia jest niedopuszczalny, niezgodny z interesem spółki i należy go zmienić. Doradca prawny rady nadzorczej kancelaria Domański-Zakrzewski-Palinka wręcz zasugerowała, że KRRiTV powinna ponownie powołać Ostrowskiego lub kogoś innego. Dopiero w takich okolicznościach 20 maja Krajowa Rada podjęła uchwałę stwierdzającą wygaśnięcie mandatu Ostrowskiego.
„Stan niepewności prawnej organu nadzoru spółki nie może się dalej utrzymywać. Rada postanowiła skorzystać ze swej kompetencji organu konstytucyjnego do rozstrzygania spraw indywidualnych w formie uchwały, kierując się potrzebą ochrony interesu publicznego w TVP”, czytamy w uzasadnieniu.
Ale kogo to interesuje? „Pucz we władzach telewizji publicznej próbuje przeprowadzić KRRiTV”, donosi „Wprost”. „Waniek firmuje akcje zmierzającą do odzyskania kontroli nad TVP przez lewicę”, informuje „Newsweek”. Donald Tusk grozi Trybunałem Stanu, Marek Jurek z PiS żąda, by sprawą zajęła się sejmowa komisja kultury i środków przekazu. Skąd tak jednostronne przedstawianie tej sprawy w mediach?
Dlaczego decyzja KRRiTV

tak rozjuszyła polityków?

Otóż narusza ona obecny układ w telewizji publicznej. Tymczasem prawicy odpowiadał dotychczasowy stan rzeczy, bo karty w TVP samodzielnie rozdawali były członek PO (Dworak) oraz bliski współpracownik Wiesława Walendziaka i PiS (Piotr Gaweł). Powrót Pacławskiego może im to utrudniać. I o to w tym wszystkim chodzi. A nie o respektowanie prawa.
Przecież nikt nie podnosił larum, kiedy zarząd łamał procedury konkursowe. Kiedy mimo zaleceń rady nadzorczej oraz ministra skarbu nie wypełniał swoich obowiązków (nie przyjął instrukcji współpracy z producentami zewnętrznymi, nie uregulował sprawy zawierania umów handlowych z osobami powiązanymi ze spółką). Dlaczego Tusk i Jurek nie protestowali, gdy Ostrowski, łącząc mandat w radzie nadzorczej z pracą w TVP, łamał prawo? Nikt się nie zająknął, że szef „Jedynki”, Maciej Grzywaczewski, bez konsultacji wprowadza programy do ramówki, choć było to zaprzeczeniem zapowiadanego kolegialnego zarządzania firmą. Nikt też nie upomina się o strategię programową TVP, której wciąż nie ma.
Jak pat w telewizji się zakończy? Najbardziej optymistyczny scenariusz zakłada, iż na początku czerwca KRRiTV powoła nowego członka rady nadzorczej, a prezes Pacławski wróci do pracy w zarządzie. Niewykluczone jednak, że Ostrowski i prawicowa część rady nadal nie będą respektować decyzji KRRiTV. Czy wówczas minister Socha wprowadzi zarząd komisaryczny?

 

Wydanie: 22/2005

Kategorie: Media
Tagi: Tomasz Sygut

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy