Fikcja OC

Fikcja OC

Po polskich drogach jeździ 250 tys. nieubezpieczonych pojazdów. W zeszłym roku ich kierowcy spowodowali 6 tys. wypadków

Z policyjnych statystyk wynika, że na polskich drogach powoli robi się coraz bezpieczniej. W ubiegłym roku odnotowano o ponad 3 tys. wypadków drogowych mniej niż w roku 2011, spadła także liczba ofiar śmiertelnych i rannych. Kierowcy mogliby więc oczekiwać, że niższa będzie opłata za obowiązkowe ubezpieczenie OC. Dzieje się jednak odwrotnie. Dlaczego? Przyczyna jest prosta – rośnie liczba wypadków i kolizji powodowanych przez jeżdżących bez tego ubezpieczenia.

na koszt uczciwych

Tylko w zeszłym roku kierowcy bez OC byli odpowiedzialni za 6 tys., czyli 16% wypadków. W takich sytuacjach odszkodowania wypłaca Ubezpieczeniowy Fundusz Gwarancyjny (UFG). Składają się na niego ubezpieczyciele, czyli de facto wszyscy kierowcy, którzy wykupili OC.
Według raportu Krajowej Rady Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, koszt odszkodowań wypłaconych w 2012 r. na skutek wypadków spowodowanych przez kierowców bez wykupionego OC wzrósł o 20% i wyniósł niemal 70 mln zł. Na pokrycie jednorazowego odszkodowania w wysokości 200 tys. zł przeznacza się składki właścicieli 450 pojazdów. „Wzrost wypłat z tytułu odszkodowań skutkuje wzrostem składek polis komunikacyjnych OC”, kwitują autorzy raportu. Można więc powiedzieć, że za nieodpowiedzialność osób nieubezpieczonych płacą uczciwi, którzy w minionym roku z tytułu składek na OC zapłacili o 34 mln zł więcej.
Największe prawdopodobieństwo kolizji z nieubezpieczonym pojazdem występuje w województwach: lubuskim, małopolskim, opolskim, warmińsko-mazurskim i świętokrzyskim. Ubezpieczenia OC najczęściej nie wykupują młodzi mężczyźni, do 25. roku życia. – Te dane są bardzo niepokojące, szczególnie że to młodzi kierowcy powodują najwięcej wypadków – mówi Elżbieta Wanat-Połeć, prezes Ubezpieczeniowego Funduszu Gwarancyjnego. Dane te pokrywają się ze spostrzeżeniami policjantów z Komendy Głównej Policji: – Bez OC częściej jeżdżą młodzi mieszkańcy małych miejscowości. Uważają, że trudniej ich złapać.

OC to nie podatek

Specjaliści z UFG szacują, że w ubiegłym roku po polskich drogach jeździło aż 250 tys. nieubezpieczonych pojazdów. Dlaczego tak wielu Polaków rezygnuje z obowiązkowego ubezpieczenia? Rzeczniczka prasowa funduszu Aleksandra Biały podkreśla, że powodów jest co najmniej kilka. – Ludzie często traktują ubezpieczenie OC jako kolejny podatek, a to błąd, ponieważ przede wszystkim stanowi ono zabezpieczenie budżetu domowego, gdy zdarzy nam się spowodować wypadek. Gdy nie ma polisy, dużo trudniej pokryć całość odszkodowania z własnej kieszeni. Są też kierowcy, którzy programowo nie wykupują OC, inni tłumaczą się np. trudną sytuacją finansową i tym, że auto jest im potrzebne, tylko żeby dojechać do pracy – wyjaśnia. – Problemy sprawiają też zmieniające się przepisy dotyczące okresu ważności OC po zakupie auta używanego. Kierowca może być przekonany, że jego ubezpieczenie jest jeszcze ważne, tymczasem poprzedni właściciel auta wypowiedział umowę. W takich sytuacjach można sprawdzić ważność OC na stronie internetowej UFG, a najlepiej skontaktować się z firmą ubezpieczeniową, której nazwa widnieje na polisie OC zakupionego pojazdu.
Ubezpieczenie OC nie przez przypadek jest obowiązkowe. To właśnie na jego podstawie fundusz ubezpieczeniowy sprawcy kolizji pokrywa koszty pobytu w szpitalu osoby poszkodowanej, zakupu lekarstw i sprzętu rehabilitacyjnego, a w najgorszych wypadkach rent i pochówków. Gdy wypadek spowodowała osoba nieubezpieczona, UFG po zadośćuczynieniu ofierze stara się wyegzekwować zwrot kosztów od sprawcy.

155 milionów do zwrotu

Liczba jeżdżących bez ważnej polisy OC, którzy spowodowali wypadek i muszą zwracać pieniądze funduszowi, w ostatnich latach wzrosła o jedną czwartą. W zeszłym roku łączne roszczenia UFG wyniosły 28,4 mln zł, o 5 mln zł więcej niż rok wcześniej. – Odpowiedzialność nieubezpieczonego sprawcy jest nieunikniona. Nawet jeżeli w danym momencie nie dysponuje on majątkiem, w odpowiednim terminie ponownie kierujemy sprawę do komornika i postępujemy tak aż do skutku – mówi Izabela Pintscher, kierownik Wydziału Regresów UFG. Odpowiedzialność dotyczy także osób, które spowodowały wypadek, siedząc za kółkiem czyjegoś nieubezpieczonego auta.
Na koniec trzeciego kwartału 2013 r. prowadzono łącznie 17,2 tys. spraw o zwrot wypłaconych odszkodowań za wypadki spowodowane przez pojazdy bez OC. Wartość postępowań windykacyjnych przekracza 155 mln zł (o ponad 10% więcej niż przed rokiem).
Fundusz dąży przede wszystkim do ograniczenia liczby pojazdów bez aktualnego OC. W trzech pierwszych kwartałach bieżącego roku otrzymał 50 tys. zgłoszeń o takich autach i mógł wezwać 34 tys. kierowców do zapłaty kary za brak ważnego ubezpieczenia. Aktualnie wynosi ona 3,2 tys. zł, jednak od przyszłego roku wzrośnie do 3360 zł.
Większość zgłoszeń dotyczących samochodów bez OC pochodzi od policji, ale coraz skuteczniej nieubezpieczone pojazdy wykrywa także ogólnopolska baza polis komunikacyjnych, która zgromadziła dotychczas 200 mln zapisów o wszystkich sprzedanych ubezpieczeniach OC i autocasco. – Uruchomiliśmy także tzw. wirtualnego policjanta pozwalającego na stwierdzenie braku OC bez kontroli drogowej. Nowe narzędzie informatyczne wykrywa przerwy w ubezpieczeniu danego pojazdu i stale monitoruje bazę polis OC pod tym kątem – mówią przedstawiciele UFG.
Dużo mniejsze możliwości interwencji pozostawiono policjantom. Funkcjonariusze, którzy podczas kontroli drogowej zatrzymają pojazd bez ważnego ubezpieczenia OC, mogą jedynie ukarać kierowcę mandatem w wysokości 50 zł. Od czterech lat nie obowiązuje przepis o odholowaniu takiego auta na koszt właściciela; został on zniesiony na wniosek kierowanej przez Janusza Palikota komisji Przyjazne Państwo.

Zbuntowani kierowcy

Wiadomości o coraz większej liczbie wypadków powodowanych przez osoby jeżdżące samochodami bez OC wzbudziły gorące dyskusje w internecie. Na forach motoryzacyjnych kierowcy skarżą się, że obecny system nie jest sprawiedliwy. „Nie dość, że muszę się składać na cwaniaków niekupujących OC, to jeszcze nabijam kieszenie ubezpieczalniom, które cały czas podnoszą wysokość składki”, skarży się Autofan13. Wtóruje mu Marekx: „A ja przestaję się dziwić tym, którzy nie płacą. Koszty utrzymania samochodu stają się nie do wytrzymania. Nie dość, że na fatalnych drogach można uszkodzić samochód, to jeszcze ceny paliwa są skandaliczne. Już nie wspominam o stawianych wszędzie fotoradarach. Moim zdaniem, państwo i fundusze ubezpieczeniowe robią wszystko, żeby oskubać nas z kasy, i nie ma co im potulnie iść na rękę!”.
Ubezpieczyciele bronią się i zarzucają kierowcom niekonsekwencję. Przywołują wyniki badania przeprowadzonego w sierpniu tego roku, z którego wynika, że klienci funduszy ubezpieczeniowych z jednej strony oczekują wyższych odszkodowań dla ofiar wypadków (41% badanych), z drugiej jednak nie chcą za to zapłacić (44% odpowiedzi „raczej nie” i 23% odpowiedzi „zdecydowanie nie”). Co więcej, aż 47% badanych uważa, że ich OC jest zbyt wysokie. – Pieniądze na odszkodowania dla ofiar wypadków pochodzą z puli składek OC płaconych firmom ubezpieczeniowym przez właścicieli pojazdów. A oczekiwanie wyższych odszkodowań musi się przełożyć na wzrost cen tych ubezpieczeń – kwituje Sława Cwalińska-Weychert, wiceprezes UFG.

Wydanie: 50/2013

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy