Fossett – legenda przestworzy

Fossett – legenda przestworzy

Łowca przygód i rekordów zaginął podczas rutynowego lotu

Pobił 116 rekordów, zdobył ponad 400 górskich szczytów, był rozbitkiem na oceanie, wychodził z życiem z najbardziej ryzykownych wypraw. 63-letni Steve Fossett, legendarny milioner, nieustraszony pilot i żeglarz, niespodziewanie zaginął podczas rutynowego lotu gdzieś w zachodniej Nevadzie.
W zakrojonej na szeroką skalę akcji poszukiwawczej wzięło udział 45 samolotów i helikopterów z trzech stanów. Mijały dni, lecz los Fossetta pozostawał nieznany. Nikt już nie wierzy, aby bohater oceanów i przestworzy mógł przetrwać na spalonej słońcem skalistej pustyni.
Steve Fossett wystartował 3 września z prywatnego lotniska należącego do rancza Hilton, 130 km na południowy wschód od Reno, jednosilnikowym samolotem Citabria Super Decathlon. Łowca przygód zabrał ze sobą tylko jedną butelkę wody, za to nie wziął spadochronu. Planował zwykłą trzygodzinną powietrzną wycieczkę. Zamierzał wyszukać suche koryto rzeczne, odpowiednie do pobicia nowego rekordu, tym razem na lądzie. Snuł plany rozpędzenia się pojazdem o napędzie rakietowym do fantastycznej prędkości 1287 km na godzinę. Nie napisał planu lotu, innymi słowy nie pozostawił informacji, jaki obierze kurs.
Samolot był wyposażony w najnowocześniejszą aparaturę radiową, Fossett miał na ręku zegarek, za pomocą którego mógł wysłać sygnał – wezwanie pomocy.

Ale sygnał nie został nadany.

Tragedia, do której z pewnością doszło, musiała rozegrać się błyskawicznie.
Ekipy ratownicze stanęły przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Nevada to najbardziej niegościnny stan USA. Ponad 90% powierzchni stanowią słone równiny, skalista pustynia i pokryte gęstymi zaroślami góry. Wrak awionetki można na tym odludziu odnaleźć równie łatwo jak igłę w stogu siana.
Warunki lotu nad Nevadą są bardzo niebezpieczne zwłaszcza dla małych samolotów. Silne powietrzne prądy zstępujące często ciskają maszynę 300 m w dół w ciągu zaledwie kilku sekund. Samoloty wyposażone w silniki małej mocy nie mogą przelecieć ponad szczytami gór, muszą więc przeciskać się przez niebezpieczne wąwozy. Nic dziwnego, że Nevada stała się cmentarzyskiem samolotów. Władze stanu zarejestrowały 129 wraków, eksperci przypuszczają jednak, że na dzikiej pustyni rdzewieje oprócz tego jeszcze 150 roztrzaskanych maszyn. Podczas poszukiwań Fossetta natrafiono na osiem samolotowych wraków, o których wcześniej nikt nie wiedział. Szybko zaczęły się zgłaszać rodziny pilotów zaginionych nad Nevadą. Ludzie, często długie lata żyjący w niepewności, mają nadzieję, że losy ich bliskich wreszcie zostaną wyjaśnione. William Ogg, naukowiec z Florydy, dorastał bez ojca, biznesmena, który w 1964 r. zaginął wraz z samolotem nad Nevadą. „Może dzięki poszukiwaniom Fossetta dowiemy się, czy ojciec stracił życie w katastrofie, czy, jak niegdyś głosiła fama, uciekł z młodą kobietą”, powiedział dziennikarzom.
Urzędnicy stanowi zapewniają, że każdy nowy wrak zostanie zidentyfikowany. Na razie jednak wszyscy zajmują się poszukiwaniami Fossetta. Joe Sanford, szeryf z hrabstwa Lyon, przypuszcza, że multimilioner zostanie odnaleziony. „Z naszymi zasobami może to potrwać jakiś czas. Ostatecznie jednak czy to my, czy jakiś myśliwy, czy też narciarz – ktoś odnajdzie wrak”. Sanford nie wyklucza mimo wszystko, że los słynnego awiatora na zawsze pozostanie tajemnicą.
Steve Fossett dziesiątki razy

ocierał się o śmierć.

Pierwsza próba okrążenia balonem świata skończyła się w 1997 r. twardym lądowaniem w Rosji. W roku następnym porozrywany przez sztorm balon Fossetta runął z wysokości prawie 9 tys. m do Morza Koralowego na północny wschód od Australii. „Na miłość boską, zginę!”, pomyślał wtedy pilot. Przeżył. Statek uratował rozbitka.
Takie emocje nie odstraszały Fossetta. Sam wybrał niezwykłe życie. Był maklerem giełdowym w Chicago, założył firmę handlową Marathon Securities, która przyniosła mu fortunę. Miał trzy luksusowe posiadłości w Kalifornii i w Colorado, ale przebywał w nich rzadko. Pasją Fossetta było bowiem ryzyko, sprawdzanie granic ludzkich możliwości. W 2001 r. został najszybszym żeglarzem, który przemierzył Atlantyk. W 2002 r. jako pierwszy okrążył balonem kulę ziemską. Dwa lata później w rekordowo szybkim tempie opłynął świat. Szalał z psim zaprzęgiem na Alasce i podobno, aby pobudzić psy do większego wysiłku, ugryzł jednego z nich w ucho. W 2005 r. jako pierwszy pilot odbył samotny lot dookoła świata bez tankowania samolotu. W roku następnym kolejny rekord – najdłuższy samotny lot w historii lotnictwa. Steve Fossett stał się bohaterem mediów, ale także zwykłych śmiertelników. Za jego przykładem dziesiątki tysięcy ludzi na całym świecie zaczęły podejmować pełne przygód górskie, powietrzne i morskie wyprawy. Szkoda, że sławnego awiatora opuściło szczęście nad Nevadą.

 

Wydanie: 38/2007

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy