Gangsterzy będą się wysadzać?

Gangsterzy będą się wysadzać?

Najbliższe lata upłyną pod znakiem brutalnych porachunków wewnątrz struktur przestępczych –– twierdzi policja Jeszcze pięć lat temu, po spektakularnym rozbiciu gangu pruszkowskiego, wydawało się, że przestępczości zorganizowanej w Polsce skręcono kark. Huraoptymistyczne komentarze polityków i mediów zagłuszały trzeźwe opinie policyjnych ekspertów, którzy twierdzili, że przestępcza natura nie zna próżni. Czas, jaki upłynął od zatrzymania gangsterskich bossów, niestety potwierdził te przewidywania. W niedawno ukończonym raporcie Centralnego Biura Śledczego czytamy, że w 2005 r. działało w kraju aż… 296 grup przestępczych, w tym 258 polskich i 38 o charakterze międzynarodowym. Co więcej, w porównaniu z rokiem poprzednim nastąpił wzrost liczby przestępczych struktur – w 2004 r. policja miała zidentyfikowane 262 gangi, w tym 32 o powiązaniach międzynarodowych. Pocieszające, że nie są to już rozbudowane, liczące dziesiątki czy nawet setki członków grupy – w ubiegłym roku działania operacyjne policji skupione były wokół 3377 mafijnych liderów i ich żołnierzy. Z tego grona 271 osób to cudzoziemcy, wśród których prym wiodą nasi sąsiedzi zza wschodniej granicy – Ukraińcy, Białorusini, Litwini i Rosjanie. Interesy najważniejszych Raport CBŚ potwierdza, obserwowaną nie tylko na terenie krajów Wspólnoty Niepodległych Państw, dezintegrację silnej niegdyś mafii czeczeńskiej (11 „czynnych” gangsterów, gdy w 2004 r. było ich 40). Jest również dowodem na bezsilność policji wobec struktur przestępczych, działających w hermetycznej wspólnocie imigrantów z Wietnamu. Przez cały ubiegły rok wywiadowcom z CBŚ udało się zidentyfikować zaledwie jednego wietnamskiego gangstera. Z opracowania wynika także, że na terenie naszego kraju krzyżują się interesy najważniejszych podmiotów przestępczej międzynarodówki. Poza wspomnianymi już Rosjanami CBŚ namierzyło w ubiegłym roku gangsterów z Albanii, Turcji i Włoch. Wróćmy jednak do rodzimych przestępców. Według autorów raportu, „grupy o jednolitym dotąd profilu działania przekształcają swoją działalność w multiprzestępczą”. Mówiąc wprost, do lamusa odchodzą wyspecjalizowane gangi zajmujące się np. wyłącznie kradzieżą samochodów. W tej swoistej dywersyfikacji wiodąca tendencja to zwiększanie się zainteresowania gangów przestępczością o charakterze narkotykowym lub ekonomicznym. Główne zyski – czytamy w opracowaniu – przestępczość zorganizowana czerpie z produkcji i dystrybucji narkotyków oraz z wyłudzania towarów i podatków ze szkodą dla przedsiębiorców prywatnych i podmiotów publicznych. W grupie przestępstw gospodarczych częstym zjawiskiem jest wyłudzanie kredytów bankowych. Tego rodzaju sprawę prowadziła w ubiegłym roku KWP w Radomiu. Dotyczyła ona kilkudziesięciu udokumentowanych przypadków wyłudzenia kredytu na zakup samochodu. Najczęściej stosowany mechanizm polegał na nakłanianiu osób w trudnej sytuacji finansowej, głównie bezrobotnych i uzależnionych od alkoholu, do udostępnienia swoich dokumentów. Namówiony „słup” zgłaszał zagubienie dokumentów, a miesiąc później posługujący się jego danymi członkowie gangu występowali o kredyt, wcześniej organizując fałszywe zaświadczenia o dochodach. Za udział w przestępstwie „słupy” dostawały od 500 zł do 2 tys.; wysokość uzyskiwanych kredytów sięgała kilkudziesięciu tysięcy złotych. Kupowane za wyłudzone pożyczki auta trafiały następnie na giełdę samochodową w Słomczynie, gdzie – z racji atrakcyjnej ceny – bardzo szybko znajdowały nabywców. – To przestępczość „białych kołnierzyków”, ale wcale nie mniej dokuczliwa niż zwyczajny bandytyzm – mówią policjanci. Dowód? Ponieważ na wspomnianych samochodach ciążył zastaw, banki zgłaszały roszczenia finansowe do nowych właścicieli tych pojazdów… Wierzchołek góry Znakiem czasu stały się wyłudzenia dotacji z Unii Europejskiej. Latem zeszłego roku gdański oddział CBŚ prowadził śledztwo przeciw dziewięciu firmom, które zgłosiły się do realizacji projektu z zakresu BHP. Chodziło w nim m.in. o zakupy systemów monitoringu, alarmów oraz odzieży roboczej. Wypłacona przez Agencję Rozwoju Pomorza dotacja sięgnęła kwoty ponad 800 tys. zł. W toku śledztwa ustalono, że realizujące projekt spółki działały w sposób zorganizowany – ogłaszane przez jedną firmę przetargi „wygrywało” inne przedsiębiorstwo, między spółkami krążyły faktury za fikcyjne usługi i dostawy. Wszystko zaś po to, aby unijne pieniądze utrzymać w kręgu powiązanych ze sobą właścicieli spółek. Mimo przełamania zmowy milczenia nadal spore zyski przynoszą gangom wymuszenia haraczy od drobnych przedsiębiorców. Przykładem jest sprawa Andrzeja P., „Salaputa”, szefa gangu markowskiego, który zaraz po powrocie z kilkuletniej odsiadki zabrał

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 09/2006, 2006

Kategorie: Kraj
Tagi: Marcin Kulpa