Górnik z ludzką twarzą

Górnik z ludzką twarzą

Niepodpisanie ustawy o emeryturach górniczych mogło doprowadzić do konfliktu społecznego o ogromnych kosztach

Górnictwo było w Polsce od kilkunastu lat jedną z nielicznych branż – jeśli nie jedyną – z zablokowanymi podwyżkami płac i przyjęciami do pracy. Dziś sytuacja w górnictwie zmienia się dynamicznie. Ponownie otwierane są nowe szkoły o profilu górniczym, a zysk Jastrzębskiej Spółki Węglowej był wyższy od zysku Orlenu. Społeczne tło górniczych żądań emerytalnych ma na Śląsku szczególny wymiar.

Lista chorób

Nikt nie kwestionuje trudnych warunków pracy górników zatrudnionych na dole. Nikt nie kwestionuje, ale mało kto wie, że proces degradacji psychofizycznej organizmu rozpoczyna się już po kilkunastu latach. Najczęściej występujące choroby to pylica, zmiany zwyrodnieniowe stawów i kręgosłupa, choroby żył i choroba wibracyjna. Wielu słyszało, niewielu wie, jak one przebiegają. I co oznacza dla młodych jeszcze ludzi zwykłe wchodzenie po schodach.
W ciągu wielu lat dźwigania ciężarów liczonych w tysiącach ton górnik się kurczy. Niektórzy maleją o kilkanaście centymetrów. To w tej branży notuje się najwięcej wypadków, w tym szczególnie dużo ciężkich i śmiertelnych. Ale to statystyka. Nieprzeliczalna na konkretne dramaty młodych wdów i dzieci, dla których w tym momencie szanse na normalne życie radykalnie maleją. Śląsk to dziś bardziej bieda niż przeszłość. Przeszłości nie ma, trzeba się ścigać w biedzie.
Górników nie ucieszyła propozycja emerytur pomostowych. Mówią, że dla górnika emerytura pomostowa to albo wegetacja, albo szara strefa. To po co się w ogóle wygłupiać? A znalezienie nowej pracy po latach pod ziemią jest sztuką. Po pierwsze – ze względu na stan zdrowia, po drugie – na wykształcenie, po trzecie – dlatego że rynek pracy na Śląsku jest bardzo ubogi. Spośród zwolnionych z kopalni w procesie restrukturyzacji polskiego górnictwa sposób na dalsze zawodowe życie znalazła raptem jedna trzecia. Wówczas wielu raziły 40-tysięczne odprawy w kopalniach, dziś nie szokują odprawy trzykrotnie wyższe w innych zakładach.

Szybciej zaczniesz, szybciej skończysz

Oczywiście, do pracy pod ziemią nikt nikogo nie zmusza. Zdaniem jednego z fachowców, przyzwolenie na wcześniejszą emeryturę górników jest niemoralne, bo zachęca młodych ludzi do pracy w kopalniach, co zrujnuje im zdrowie. Ale ludzie szli pracować w górnictwie nie tylko ze względu na przywileje czy tradycję. Szli także dlatego, że nie mieli wyboru. Dziś na Śląsku z tym wyborem jeszcze trudniej.
Oczywiście, nikt nikomu nie zabraniał dalszego kształcenia (dziś w górnictwie osoby z wyższym wykształceniem stanowią 4%), ale system kuszący zarobkami, mieszkaniami, książeczkami G itd. robił swoje. Szybciej zaczniesz, szybciej zarobisz, szybciej skończysz. Z jednej strony, mamy dziś do czynienia z argumentami ekonomicznymi, z drugiej zaś, z górnikami, którzy mogą czuć się oszukani. Nie podoba im się ani to, że traktowani są jak nienasyceni awanturnicy, ani to, że w jednej z reklam nie dla idiotów wybiegający z banku infantylni bandyci chcą uciekać autostopem i pokazują tabliczkę z napisem „Zabrze”.

Po pierwsze – dożyć

ZUS wyliczył, że przeciętny okres pobierania emerytur przez górników trwa trochę ponad 17 lat, podczas gdy w przypadku innych zawodów jest to o rok krócej. Wynika z tego, że statystyczny górnik bierze emeryturę dłużej niż statystyczny obywatel. Rozsierdziło to górniczych związkowców, którzy szybko wyliczyli, iż wziąwszy pod uwagę wiek przechodzenia na emeryturę w górnictwie, oznacza to, że statystyczny górnik dożywa ok. 63 lat, podczas gdy inni – 75.
Podpisanie ustawy o emeryturach górniczych spowodowało lawinę komentarzy o rujnowaniu finansów państwa. Przedstawiciele górniczych związków zawodowych dysponują jednak ekspertyzami świadczącymi o zdecydowanie mniejszej skali problemu i przygotowują dokumentację do złożenia w prokuraturze zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez kilka czołowych postaci polskiej sceny politycznej w wyniku podania nieprawdziwych danych o skutkach finansowych wprowadzenia w życie ustawy.
W polskim górnictwie pracuje 100 tys. ludzi, na Śląsku z górnictwa żyje pół miliona osób. Niepodpisanie ustawy o emeryturach górniczych mogło doprowadzić do konfliktu społecznego o ogromnych kosztach. Podpisanie ustawy nie oznacza jednak końca konfliktu wokół polskiego górnictwa. Wprost przeciwnie. A górnik, któremu przez lata opowiadano, iż jest tak ważny, że bez niego kraj się zawali, chce po prostu coś z tej pracy mieć. I nie on jest winien, że przez tyle lat ci na górze nie potrafili się dogadać, bo może nie chcieli albo nie widzieli tego tak zwyczajnie po ludzku, że górnik tylko wtedy dostanie emeryturę, jak do niej dożyje.

 

Wydanie: 34/2005

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy