Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Po konkursie na ambasadę w Berlinie został bezwartościowy projekt i 17,5 mln zł do zapłacenia.
Kilka dni temu wiceminister Jerzy Pomianowski ogłosił, że do roku 2016 ma być zbudowana polska ambasada w Berlinie. Ba, przedstawił nawet jej makietę, bo na projekt architektoniczny ogłaszany był konkurs. Budowa ambasady kosztować ma 40 mln euro. I teraz pytanie za 100 punktów: czy warto do takich deklaracji przywiązywać wagę?
Doświadczenie podpowiada, że trzeba do nich podchodzić ostrożnie. Rejwach wokół ambasady RP w Berlinie trwa już bowiem ponad 15 lat! Przez ten czas pokolenie berlińczyków przyzwyczaiło się, że w centrum stolicy, przy Unter den Linden, straszy szkielet budynku polskiej ambasady. A minister Sikorski od pięciu lat, rok w rok mówił w Sejmie, że za chwilę sprawa ruszy z kopyta. I nic.
Wszystko zaczęło się w roku 1997, kiedy postanowiono odnowić istniejący budynek ambasady, zwykły biurowiec klasy Lipsk. Wyliczono, że koszt remontu wyniesie ok. 20 mln zł. I nawet już się do tego zabierano, ale ktoś doszedł do wniosku, że nie ma sensu poprawiać czegoś, co i tak nigdy nie będzie eleganckie, że lepiej będzie zburzyć stary budynek i w tym miejscu zbudować nową ambasadę.
MSZ rozpisało więc konkurs, określając powierzchnię nowej ambasady na 7 tys. m kw. Konkurs wygrała spółka Architekci, jej wynagrodzenie określono na sumę 2,5 mln euro. Potem wynagrodzenie to zostało podwyższone o 44%, do ok. 3,6 mln euro. Dlaczego tak się stało? A to dlatego, że w warunkach konkursu była mowa o innym budynku, niż ostatecznie został zamówiony. Najpierw budynek ambasady miał mieć 7,3 tys. m kw., w roku 1998 – już 10 tys. m kw. Zwycięska praca spółki Architekci przewidywała powierzchnię 13,5 tys. m kw., potem zwiększono to do 14,5 tys. m kw. Ciągle więc projekt zmieniano! Równocześnie rósł koszt przedsięwzięcia. Początkowo budowa nowej ambasady miała kosztować 22,7 mln euro, ale już w czerwcu 2000 r. MSZ przyjęło, że szacunkowe koszty budowy wynosić będą ok. 40 mln euro.
I to się okazało gruszkami na wierzbie – bo projektu ambasady nie akceptował senat Berlina, poza tym projekt nie odpowiadał normom bezpieczeństwa, które spełniać powinny ambasady państw należących do NATO, a poza tym resort nie ma 40 mln euro na budowę.
Koniec, kropka. W rękach MSZ zostały bezwartościowy projekt architektoniczny i rachunki na sumę 17,5 mln zł. Do zapłacenia! I opinia NIK, że niegospodarności jest winien dyrektor generalny ministerstwa Michał Radlicki.
Do dziś szkielet porzuconego budynku szpeci centrum Berlina, a MSZ wynajmuje pomieszczenia dla niektórych sekcji naszego berlińskiego przedstawicielstwa.
W międzyczasie padały pomysły remontu istniejącej ambasady, przebudowy itd. W roku 2008 rzecznik MSZ Piotr Paszkowski zarzekał się, że nowa ambasada ma być gotowa do 2012 r. Teraz mamy kolejną prezentację. Datę – 2016 r. i sumę 40 mln euro. Ciekawe, o ile to wszystko zostanie przekroczone…
Attaché

Wydanie: 50/2012

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché