Grabarze SPHW

Grabarze SPHW

Przemysław Szustakiewicz, doradca prezesa i p.o. rzecznika prasowego NIK, w piśmie polemicznym (drukowaliśmy go w nr. 35) zarzuca mi, że “w sposób nieodpowiedzialny i nieprawdziwy” przedstawiłem wnioski tajnego jeszcze protokołu NIK w sprawie kontroli w SPHW. Nie bardzo wiem, o które wnioski mu chodzi, bo mam kopie dwóch “wystąpień pokontrolnych”. Jedno skierowane do wojewody mazowieckiego, drugie do zarządcy SPHW. Choć sygnowane tym samym numerem i opatrzone tą samą datą zawierają dość istotne różnice. W poszerzonej o dwie strony maszynopisu wersji dla wojewody znalazły się ważne opinie, których nie ma w piśmie do zarządcy SPHW. W wersji dla wojewody kontrolerzy zarzucają jego poprzednikowi, że decyzję o likwidacji SPHW oparł o art. 37 ustawy o prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych z 1990 r., a nie o art. 19 ust. 1 pkt I ustawy o przedsiębiorstwach państwowych z 1981 r. Wybrana ustawa pozwalała na zachowanie działalności przedsiębiorstwa i poprawę jego kondycji ekonomicznej. Gdyby zastosować starą ustawę, majątek przedsiębiorstwa należało wyprzedać, spłacić wierzycieli i zakończyć jego byt. Andrzej Hebda – najpierw likwidator, a potem zarządca – wykorzystał szansę. Zdołał SPHW ze stanu, w którym majątek nie wystarczał nawet na pokrycie długów, doprowadzić do tak dobrej kondycji ekonomicznej, że dziś decyzję o prywatyzacji bezpośredniej przedsiębiorstwa państwowego, będącego w dobrym stanie finansowym musi dziś podjąć cały rząd, a nie organ założycielski, a nawet nie minister skarbu państwa. Jeśli natomiast decyzja sprzed lat dziesięciu uznana zostanie za błędną, a więc nieważną, wojewoda sam “naprawi” błąd swojego poprzednika.
Nie ma wątpliwości, że Andrzej Hebda nie przyłożyłby ręki do zniszczenia przedsiębiorstwa. I w tej sprawie NIK usłużnie podsunął wojewodzie rozwiązanie. W wersji dla wojewody napisał, że rada nadzorcza i zarządca “nie gwarantują, w ocenie NIK, dalszego należytego wykonywania obowiązków na zajmowanych stanowiskach”. W wersji dla SPHW tego stwierdzenia również nie było.
Jeszcze latem odbyło się w Izbie spotkanie z zarządcą SPHW, na którym wyjaśniano zarzuty przedstawione w wersji skromniejszej. W efekcie tej rozmowy powstał protokół pokontrolny. Jednak właściwy członek najwyższego kierownictwa NIK nie podpisał dokumentu. Dopiero kiedy wojewoda osadził nowego zarządcę SPHW, NIK przystąpiła na nowo do rozpatrywania odwołania SPHW od wniosków pokontrolnych. Były zarządca, Andrzej Hebda, na salę nie został wpuszczony. W tej sytuacji posiedzenie trwało kilkanaście minut. Niewątpliwie nowy zarządca uznał w całej rozciągłości sugestie kontrolerów, wśród załogi SPHW zwanych “oprawcami”.
Dalsze losy SPHW są już niewątpliwie przesądzone. Ponoć została już postanowiona prywatyzacja bezpośrednia. Ponoć wojewoda mazowiecki wpisał takie zadanie w umowie z obecnym zarządcą. Ponoć już zaproponowano spółce ze Swarzędza zakup sieci sklepów meblowych SPHW.
Kto zyska, a kto straci? Zyskają, oczywiście, firmy prywatne, które rozkupią sklepy, magazyny i budynki SPHW. Stracą inne firmy – też prywatne – i rzemieślnicy, którzy w sieci SPHW sprzedawali swoje meble.

 

Wydanie: 39/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy