Groźne rośliny

Piękna pani zabija, durna rzepa grozi zupełnym odlotem, tojad mocny jak arszenik

Najpierw boli gardło i przełyk, następnie dostaje się drgawek i zaczynamy się czuć jak po silnym, ale nieprzyjemnym narkotyku. Takie są skutki zjedzenia smacznego i aromatycznego korzenia bielunia dziędzierzawy – okazałej rośliny rosnącej na łąkach, w przydrożnych rowach i na rumowiskach. Zielsko to nie ma dobrej reputacji, o czym świadczą jego ludowe nazwy: durna rzepa, pińdyrynda, diabelskie ziele i świńska wesz.
Bieluń jest zdrowy, ale tylko dla kóz, którym – o dziwo! – nie szkodzi, dla innych zwierząt jest groźny, podobnie jak dla ludzi. Trujące są zwłaszcza jego nasiona, o czym przekonało się pięciu wrocławskich chłopców. Szukając namiastki narkotyku, zjedli właśnie nasiona durnej rzepy. Były halucynacje, ale były też wymioty, utrata przytomności, wysoka gorączka i oddział silnych zatruć wrocławskiego szpitala.
Bieluń to jedna z około 250 trujących roślin w naszym kraju. Aż sto z nich stanowi zagrożenie dla ludzi.
Jedną z najgroźniejszych roślin trujących jest szalej jadowity, zwany też cykutą. Jego korzeń w smaku przypomina pietruszkę, ale lepiej go nie próbować, bo wystarczy zjeść kawałek, żeby poczuć palenie w gardle, są też wymioty, drgawki, utrata świadomości i – najczęściej śmierć. Wyrok śmierci na Sokratesie wykonano, podając mu do wypicia właśnie sok z kłączy cykuty, a nasi przodkowie robili z szaleju nalewkę, która była niezawodną trucizną.
Złą opinię ma wawrzynek wilcze łyko. Nawet wąchanie jego kwiatów powoduje ból głowy. Jeszcze groźniejsze są jego owoce; nie bez powodu mówi się, że sześcioma jagodami wilczego łyka można otruć wilka. Ofiarami wilczego łyka są najczęściej dzieci.
W lasach, zwłaszcza w górach, można natknąć się na groźnego zabójcę, jakim jest pokrzyk wilcza jagoda, zwany też psią wiśnią (jego łacińska nazwa, belladonna, znaczy tyle co piękna pani). Szczególnie niebezpieczne są owoce wielkości wiśni: czarne, połyskujące, soczyste i słodkie. Kilka takich jagód zabija dziecko, a porcja 15-20 uśmierca dorosłą osobę.
Bardzo trujący jest szczwół plamisty, nazywany również pietrasznikiem plamistym. Sok z jego owoców jest tak zabójczy, że starożytni Grecy używali go do tracenia przestępców. Śmiertelne zatrucia zdarzają się również z powodu pomyłkowego zjedzenia liści lub korzenia (podobnych do liści i korzenia pietruszki).
“Roślinnym arszenikiem” starożytni nazywali tojad mocny. Nasz znakomity przyrodnik, ks. K. Kluk, pisał: “Roślina ta, a osobliwie korzeń, jest trucizną nie tylko dla ludzi, ale i dla bydła, kóz, owiec, wilków, myszy i kotów”. Tojad, nazywany też mordownikiem, zawiera akonitynę – najmocniejszą ze znanych trucizn roślinnych (10 mg zabija konia). Po zjedzeniu tojadu człowiek umiera z powodu porażenia nerwów sterujących oddychaniem i pracą serca.
Za groźnego truciciela uchodzi cis pospolity, kiedyś nazywany drzewem śmierci. Wierzono, że rośnie w Hadesie i tak się go bano, że ostrzegano nawet przed jego wyziewami. Podobno dynastia naszych Piastów panowałaby znacznie dłużej, gdyby nie to, że podczas uczt używano pucharów z drzewa cisowego. Wyciągiem z cisa zatruwano groty strzał. Toksyczne są wszystkie części cisa z wyjątkiem mięsistej osnówki nasienia, która ma czerwoną barwę. Jej wygląd i słodki smak są przynętą dla dzieci, które zjadają ją razem z trującymi nasionami.
Nie wszystkie rośliny trujące są tak groźne dla człowieka, jak wawrzynek wilcze łyko, szalej jadowity lub szczwół plamisty. Zatrucie się niektórymi kończy się “tylko” wymiotami, majaczeniem albo biegunką.
Toksyczność roślin może być różna w różnych okresach ich rozwoju, może też zależeć od gleby i innych warunków środowiskowych. Tak np. jaskier ostry jest szczególnie toksyczny, kiedy kwitnie, a kaczyniec podczas kwitnienia i owocowania. Oryginalnością wyróżnia się rącznik pospolity, który jest najbardziej trujący w dwudziestym dniu swojego rozwoju.
Dosyć powszechny jest pogląd, że trujące rośliny przestają być groźne, gdy są już martwe. W niektórych przypadkach rzeczywiście tak jest, np. po wysuszeniu zmniejszają toksyczność czerniec gronkowy i sasanka łąkowa, a zupełnie traci ją pełnik europejski. Są to jednak wyjątki potwierdzające regułę, że większość wysuszonych roślin zachowuje właściwości trujące, a niektóre – jak np. tojad i ciemiężyca zielona stają się jeszcze bardziej trujące (z tego względu wysuszonych roślin trujących nie należy palić, można się zatruć ich dymem).
Większość trujących roślin jest groźna zarówno dla ludzi, jak i dla zwierząt. Zwierzęta na ogół odróżniają je i unikają ich. I tak np. konie nie jedzą groźnego dla nich kopytnika pospolitego i szczyra trwałego, a wilczomlecz jest omijany nawet przez pszczoły. Bywa, że dana roślina szkodzi jednym zwierzętom, natomiast innym służy za pokarm. To, że niektóre zwierzęta zjadają jakieś rośliny trujące bez szkody dla siebie, nie znaczy, że nie są one groźne dla ludzi. Przykładem wspomniana już wilcza jagoda – zabójcza dla człowieka, jest zupełnie nieszkodliwa dla królików, niektórych ptaków i ślimaków winniczków, bo zwierzęta te mają enzymy rozkładające groźną dla nas atropinę.
Zatruć się można na różne sposoby. Najczęstsze przypadki to zjedzenie rośliny lub jej trującej części. Bywają zatrucia za pośrednictwem zwierząt. Zjadany przez kozy wilczomlecz zatruwa ich mleko, które u człowieka powoduje torsje, natomiast mleko krów może być zatrute ciemiężycą zieloną lub zimowitem jesiennym. Należy unikać miodu, jeśli był zbierany przez pszczoły na kwiatach złotokapu zwyczajnego. Znane są przypadki niedowładu kończyn dolnych po spożyciu oleju sporządzonego z lnu zanieczyszczonego nasionami poziewnika. Szkodliwe mogą być mąka lub otręby, jeśli zboże było zanieczyszczone życicą.
Coraz częściej dochodzi do zatruć młodzieży roślinami toksycznymi, ponieważ niektóre z nich mają właściwości narkotyczne. Tak było w przypadku wrocławskich chłopców, dla których spożycie nasion bielunia omal nie skończyło się zupełnym “odlotem”.
Mamy zakodowany odruch: niszczymy to, co nam zagraża. W przypadku roślin trujących jest to niewłaściwe najmniej z trzech powodów: po pierwsze – wiele roślin trujących to zarazem rośliny lecznicze, wykorzystywane również przez współczesną medycynę; po drugie – niektóre z nich są zagrożone i znajdują się pod ochroną; po trzecie – ponieważ nawet najbardziej trujące rośliny nie atakują ludzi, więc po prostu wystarczy dać im spokój.

 

Wydanie: 27/2000

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy