Idziemy się szczepić

Idziemy się szczepić

Masz już termin szczepienia przeciw COVID-19? Sprawdź, co powinieneś wiedzieć!

Radzi lekarz, Łukasz Durajski – rezydent pediatrii, członek American Academy of Pediatrics (AAP), WHO Europe oraz Klubu Młodych Wakcynologów Polskiego Towarzystwa Wakcynologii (www.DoktorekRadzi.pl).

Panie doktorze, jak przygotować się do szczepienia?
– Właściwie nie ma tu żadnych szczególnych wskazań. Szczepionka podawana jest domięśniowo, więc nie istnieją zalecenia co do jedzenia czy picia. Nie musimy się zastanawiać, czy lepiej zjeść coś lekkiego, czy raczej bekon z fasolką, czy wypić kawę, herbatę, a może zamiast nich sok. Nie ma to kompletnie żadnego znaczenia – jemy normalne śniadanie, takie jak zwykle, i idziemy na szczepienie. Istotne jest tylko to, byśmy wiedzieli, na którą mamy się stawić w przychodni – i już. Najlepiej też, byśmy nie szli na szczepienie zbyt wcześnie, bo to stwarza ryzyko niepotrzebnego kontaktu z innymi pacjentami.

Zwróciłbym również uwagę na to, że system wprawdzie generuje nam godzinę szczepienia, ale przychodnia może ją potem zmienić – w takim wypadku aktualne i ważniejsze są właśnie komunikaty bezpośrednio z przychodni – i to nimi powinniśmy się kierować, nawet jeśli potem przyjdzie do nas jeszcze SMS z systemu z wcześniej ustaloną godziną. Pamiętajmy zatem – informacja z przychodni jest ważniejsza.

Czytałam gdzieś, że powinniśmy być np. wyspani.
– To zapewnie takie zalecenie w kontekście ewentualnych odczynów poszczepiennych. Najbardziej zwróciłbym uwagę na nasze ogólne nastawienie. Ważne, byśmy byli spokojni i przygotowani psychicznie na to, że po szczepieniu może wystąpić wysoka gorączka, może nas boleć ręka, mięśnie, że nasze samopoczucie będzie ogólnie nie najlepsze. Wyspanie się pomaga nam łatwiej przejść czas odczynu poszczepiennego, który najczęściej jest łagodny, ale może być także dyskomfortem. Trzeba jednak pamiętać, że te wszystkie sygnały od naszego organizmu dają nam pewność, że wytwarzamy przeciwciała – że nasz układ immunologiczny działa prawidłowo. Nie są więc powodem do niepokoju, ale potwierdzeniem, że wszystko jest OK.

Nie znaczy to jednak, że jeśli ktoś nie ma tych objawów, nie wytwarza przeciwciał?
– Jasne, że nie. U niektórych objawy będą, u innych nie – i to też jest w porządku.

Co jeśli ktoś bierze jakieś leki czy choruje przewlekle? Skąd wiedzieć, czy możemy iść się szczepić?
– Jeśli bierzemy jakieś leki, obowiązkowo powinniśmy o nich powiedzieć lekarzowi podczas badania przed szczepieniem. Najlepiej, gdy mamy ze sobą kartkę z listą zażywanych przez nas środków – to usprawnia przebieg wizyty i pozwala uniknąć sytuacji, gdy nie jesteśmy pewni, co bierzemy. Weźmy więc ze sobą tę listę, nawet jeśli wydaje nam się, że mamy ją w głowie. Może bowiem się zdarzyć, że pod wpływem stresu o jakimś leku zapomnimy.

Niezwykle ważne jest, by nie odstawiać czy nie pomijać żadnych leków przed szczepieniem. Pacjent z chorobami przewlekłymi powinien zostać zaszczepiony – pod warunkiem że jego stan zdrowia jest stabilny. Jeśli odstawi leki, może dojść do pogorszenia jego stanu i wówczas faktycznie będzie to przeciwwskazaniem do szczepienia. Tymczasem odroczenie go wiąże się z dalszym oczekiwaniem – a co gorsza, nawet nie będziemy wiedzieli, ile przyjdzie nam znów czekać, jeśli spadniemy na koniec kolejki. Dlatego jeżeli stale bierzemy przepisane leki – weźmy je o tej porze co zwykle, niczego nie pomijajmy i nie przesuwajmy.

Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości związane z chorobami, na które się leczymy, zabierzmy ze sobą dokumentację medyczną, aby lekarz mógł się z nią zapoznać, szczególnie jeśli idziemy do lekarza, który nas nie zna. Jednak zaznaczam, że bardzo mało jest przeciwwskazań do szczepienia. I tym bardziej jeśli chorujemy na choroby przewlekłe, powinniśmy zostać zaszczepieni.

Jakie są przeciwwskazania do szczepienia?
– Przede wszystkim wcześniejsze wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego, czyli silnej reakcji uczuleniowej, która skończyła się wizytą w szpitalu. Drugim przeciwwskazaniem jest uczulenie na którykolwiek składnik szczepionki – tyle że ekstremalnie rzadko zdarza się, byśmy o nim wiedzieli, bo na co dzień nie spotykamy ich w żadnych lekach. Możemy być jednak spokojni, ponieważ przychodnie są przygotowane na wypadek wystąpienia silnej reakcji uczuleniowej. Właśnie dlatego po szczepieniu koniecznie musimy przez jakiś kwadrans zostać w placówce, ponieważ jeśli taka reakcja ma wystąpić, stanie się to w krótkim czasie po podaniu preparatu. Wtedy natychmiast podaje się pacjentowi odpowiedni lek i ryzyko zostaje zniwelowane. Pacjent może więc czuć się bezpieczny. Inne objawy uczulenia, które mogą wystąpić później, nie są już natomiast groźne dla życia czy zdrowia.

Proszę powiedzieć jeszcze coś o szczepionce firmy AstraZeneca. To prawda, że zanotowano w jej przypadku więcej odczynów poszczepiennych?
– Tak. Jednak tu bardzo ważna uwaga – to wynika przede wszystkim z tego, że odczyny po tej szczepionce są po prostu lepiej zgłaszane. Chodzi tu o perspektywę różnych pacjentów. Grupa 0, szczepiona preparatem Pfizera, to medycy. Z własnego doświadczenia – i doświadczeń kolegów – wiem, że nawet jeśli ręka bolała, odczuwało się zmęczenie, ból mięśni i wyczerpanie, co zdarzało się bardzo często, jako lekarze nie zgłaszaliśmy NOP-ów, ponieważ nie odczuwaliśmy takiego lęku przed nimi jak zwykli pacjenci. Szczepionkę firmy AstraZeneca otrzymują natomiast na pacjencu niemedyczni, którzy znacznie częściej te odczyny zgłaszają, bojąc się niepokojących objawów. Dlatego chcę uspokoić czytelników, że większa liczba zgłoszeń nie znaczy, że ze szczepionką jest coś nie tak. To głównie kwestia grupy społecznej, która akurat tę szczepionkę dostała.

Co jednak z ciężkimi odczynami, o których mogliśmy usłyszeć w mediach?
– Pojawienie się ciężkich odczynów i czasowe wstrzymanie szczepień w tych krajach, gdzie doniesienia były niepokojące, z mojej perspektywy oznacza, że system bezpieczeństwa szczepień działa. Doniesienia zostały już zresztą zweryfikowane przez Europejską Agencję Leków i okazuje się, że szczepionka nie niesie ryzyka dla pacjentów. Liczba epizodów zakrzepowo-zatorowych zgłoszonych jako ciężkie NOP-y, które wystąpiły w czasie 10 dni po podaniu szczepionki (30 przypadków na ponad 5 mln dawek), nie była absolutnie większa niż liczba takich epizodów w niezaszczepionej części populacji o tej samej liczebności, w takim samym czasie. To znaczy, że szczepionka nie wiąże się z większym ryzykiem tego typu zdarzeń.

Szczepienia te zostaną więc wznowione?
– Tak, niewątpliwie. WHO też wydała już stanowisko w tej sprawie. Niestety, niepokój w społeczeństwie już wcześniej został zasiany – a w mediach nie zawsze pojawiała się potem informacja, że wszystko jest jednak w porządku.

a.brzeska@tygodnikprzeglad.pl

Fot. Forum Gwiazd/Forum

Wydanie: 13/2021

Kategorie: Wywiady, Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy