Inicjator

Inicjator

Jak prezes Wildstein zmieniał TVP

„Moje dotychczasowe dokonania możemy określić mianem kroków inicjujących poważne zmiany, które są jeszcze przede mną… wedle mojej oceny (zmienianie) następuje dość sprawnie”. Tak swoje dotychczasowe dokonania określił Bronisław Wildstein, prezes telewizji publicznej.
(„Gazeta Polska” 27.09.br.).

Oto kroki inicjujące poważne zmiany

– Monika Olejnik przegnana ze swoim programem „Prosto w oczy” w okolice północy, a więc na porę, gdy już wszystkie stacje telewizyjne zamęczyły telewidzów politykami, odeszła do TVN 24. Strata programu miała być natychmiast wypełniona. Do dziś się nie udało.
– „Plus Minus” – jedyny program ekonomiczny w Jedynce, prowadzony przez Tadeusza Mosza, dziennikarza, który poza profesjonalizmem miał osobowość, skasowany. W jego miejsce nie powstało nic.
– Teleturniej „Wielka gra” wyleciał.
– Skasowano lubiany program „Wideoteka dorosłego człowieka”.
– „Sprawa dla reportera” – program Elżbiety Jaworowicz na temat SKOK-ów, dostał szlaban i nie dopuszczono go do emisji.
– TVP przegrała z Polsatem bitwę o pokazywanie w sezonie 2007-2008 rozgrywek Ligi Światowej siatkarzy.
– W programach informacyjnych, „Wiadomościach”, „Kurierze”, „Panoramie” i „Teleexspressie” wymieniono wszystkich kierowników, zastępując ich dziennikarzami z miasta.
– Nie szanując przyzwyczajeń widzów, „Panoramę” przeniesiono na godzinę 22.30, co w rezultacie pozbawiło ją znacznej widowni.
Po tej decyzji, a także zapowiedzi skrócenia „Panoramy”, z TVP odeszli szef „Panoramy”, Kuba Sufin, jego zastępczyni Natalia Hubner i dziennikarz Konrad Piasecki.
– Zmieniono wszystkich kierowników redakcji w Jedynce, co jak do tej pory nie przełożyło się na jakość programów i nie zaowocowało nowymi programami.
– Program „Tydzień” wywalono z niedzieli na godz. 13.15 w sobotę, skazując go na widownię śladową, ok. 1,5%.
– Pożegnano się z reportażem i dokumentem. Czy jeszcze ktoś pamięta pasmo „Czas na dokument” i szefa redakcji dokumentu, Andrzeja Fidyka?
– Telewizja Wildsteina nie dorobiła się programu o tematyce międzynarodowej.
– Wprowadzone nowe sztandarowe pasmo publicystyki w Jedynce, pod hasłem „Nie ma przebacz”, nawet w opinii samego Wildsteina jest złe. W ramach tego pasma telewizja emituje cztery programy. „Sprawę dla reportera” Elżbiety Jaworowicz w poniedziałek, „A dobro Polski?” Doroty Gawryluk (proponuję nagrodę dla pani Gawryluk za świetny tytuł i dodatkową premię za nieporadne naśladowanie konwencji programu „Co z tą Polską?” Tomasza Lisa) – we wtorek. W środy mamy „Debaty Polaków” Doroty Wysockiej i Krzysztofa Ziemca (proponuję nagrodę za nieporadność prowadzenia i specjalną nagrodę za ostatni program, w którym posadzoną na boku „podejrzaną” Renatę Beger Krzysztof Ziemiec przesłuchiwał na okoliczność, kto wymyślił nagranie „negocjacji” polityków PiS czy – jak kto woli – „korupcji politycznej”. To świetny, bardzo inteligentny, oczywiście absolutnie nietendencyjny pomysł). W czwartki TVP nadaje „Misję specjalną” – niestety nazwiska prowadzącego, który nie ma nic do powiedzenia od siebie, tylko leci tekstem z czytnika, nie pamiętam. Program przegrywa z emitowanym w Polsacie programem „Co z tą Polską?”. Ostatni, 21 września, miał widownię 4%, podczas gdy „Co z tą Polską?” 5,2%.
Cały cykl programów prof. Wiesław Godzic, medioznawca, ocenia tak: – Wiele z nich jest nastawionych na konfrontację tego, co było, a było „złe”, z tym, co powinno być, a po części już jest. Przypomina to atmosferę nieustannych wyborów politycznych. Tymczasem telewizja publiczna powinna służyć budowaniu jakiegoś konsensusu społecznego. Zamiast tego jątrzy i dzieli, co jest złamaniem podstawowej zasady telewizji publicznej, która powinna tworzyć społeczeństwo obywatelskie, budować, posuwać sprawy kraju do przodu.
Jak do tytułu cyklu „Nie ma przebacz” pasują programy „A dobro Polski?” i „Debaty Polaków”, wie pewnie tylko kierownictwo Jedynki.
Programy publicystyczne prowadzą prezenterzy „Wiadomości”, bo TVP pod rządami Bronisława Wildsteina nie ma dziennikarzy, którzy mieliby osobowość i potrafili to robić.
– Do tych „kroków inicjujących” warto dopisać te z ostatnich dni. Fachowy „Presserwis” w tekście „Przerwany zarząd TVP” informuje (27.09.06): „Bronisław Wildstein, poproszony przez jednego z członków zarządu o wyjaśnienie sytuacji w Jedynce, wstał i wyszedł z sali, zrywając obrady. Prawdopodobnie nie zostaną wznowione przed piątkowym posiedzeniem Rady Nadzorczej TVP. – W tej sytuacji rada powinna podjąć jedyną właściwą decyzję. To znaczy odwołać prezesa, a najlepiej cały zarząd, bo w tej konfiguracji osobowej telewizja zmierza do szybkiego upadku – komentuje członek Rady Nadzorczej TVP, Robert Rynkun-Werner”.
Rada nadzorcza nie odwołała ani Zarządu TVP, ani prezesa. Słusznie. Wildsteina trzeba zostawić i dać mu samodzielność bez granic. Dlaczego? Bo ten inicjator wie, że aby stworzyć telewizję zgodną z jego założeniami, potrzebuje „przypuszczam, że rok do dwóch lat. Wówczas wystartuje już program informacyjny TVP, a w Jedynce i Dwójce pojawią się nowe propozycje, które zupełnie zmienią oblicze telewizji publicznej”. Tak mówi prezes TVP, fachowiec, baczny obserwator medialnego rynku.

 

Wydanie: 40/2006

Kategorie: Media

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy