Jak Senyszyn skacze po belce

Jak Senyszyn skacze po belce

Powiedzenie „trafić kulą w płot” można zastąpić nowym: „trafić jak Senyszyn w Belkę”. W „Faktach i Mitach” eurodeputowana Joanna Senyszyn przejechała się po ówczesnym kandydacie, a dziś prezesie NBP w taki sposób, że krytykę ze strony PiS prof. Belka mógłby uznać za delikatne pieszczoty.
Senyszyn opisując życiorys Belki, nie znalazła w nim ani jednego wydarzenia, które warte jest dobrego słowa. Belka w oczach Senyszyn to niezwykłe monstrum. Megaloman, ustawiacz, koniunkturalista, wieczny doradca i protegowany Kwaśniewskiego, nielojalny liberał i pogromca biednych. Nawet to, że odchodząc z posady, zostawił w kasie państwa 6 mld zł, to też jego błąd, bo można było te pieniądze rozdać przed wyborami. Od Senyszyn dostało się też Mirosławowi Gronickiemu, jednemu z lepszych ministrów finansów, którego jedyną winą jest chyba tylko to, że nominację dostał od Belki.
Senyszyn rekapitulując swoje pretensje do Marka Belki, uznała, że sam pomysł powołania go na prezesa NBP jest szkodliwy dla SLD. Ciekawa teza. Z litości pomińmy równie ciekawy trop. Komu szkodzi Joanna Senyszyn?

Wydanie: 24/2010

Kategorie: Przebłyski
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy