Jak żyć z AIDS

Jak żyć z AIDS

Wiara może bardzo wpłynąć na przebieg choroby, a nawet w pewnym sensie uratować życie Steve Sjöqvist, szwedzki pedagog, teolog i socjolog – Jak to się stało, że zaraził się pan wirusem HIV? – Pracowałem wtedy z dziećmi niepełnosprawnymi w Arabii Saudyjskiej. Jestem homoseksualistą, przebywałem wówczas w bardzo międzynarodowym środowisku. Właśnie skończyłem 30 lat. Po powrocie do Szwecji czułem się bardzo pewny siebie, bo te pobyty dały mi dużo nowych doświadczeń. Wydawało mi się, że potrafię stawić czoła wszystkim przeciwnościom. Jednak często nawiedzały mnie myśli o wirusie HIV. Długo biłem się z myślami, ale jedynym rozwiązaniem było zrobienie testu na jego obecność. – Wiele osób dowiadujących się o chorobie załamuje się, traktuje ją jak wyrok śmierci. A pan? – Żyć z chorobą i próbować przetrwać to ciężka walka. Nie jest to tylko kwestia przyjmowania lekarstw. Wiele zależy od chęci przeżycia, a także od spotkań z innymi ludźmi – przede wszystkim takimi, którzy znajdują się w podobnej sytuacji. Zachorowałem na krótko przed tym, zanim pojawiły się lekarstwa, współczesne koktajle. Było ze mną już bardzo, bardzo źle. Kiedy się obudziłem po okresie nieprzytomności, wydało mi się cudem, że z powrotem odzyskałem życie. Nie trzeba było mnie przekonywać do rozpoczynania nowego życia! Poza tym jestem teologiem. Wiem z własnego doświadczenia, że wiara może bardzo wpłynąć na przebieg choroby, a nawet w pewnym sensie uratować życie. Mówię to nie bez kozery, ponieważ, jak zauważyłem, w Polsce wiele osób wierzy bardzo głęboko. – Pana choroba trwa już wiele lat. Czy coś przez ten czas się zmieniło? – Diagnozę postawiono w 1987 r. Panował wtedy olbrzymi strach przed AIDS. A my, ludzie, kiedy zaczynamy przeżywać strach, stajemy się często okrutni. Lekarz i pielęgniarka, którzy przekazali mi tę informację, w trosce o mnie prosili, bym był bardzo ostrożny w tym, komu opowiadam o mojej chorobie. Dziś mamy rok 2003 i nadal ostrzega się pacjentów przed otwartością, jeśli chodzi o obwieszczanie, że są seropozytywni. Zadaję sobie często pytanie, dlaczego jest tak duża różnica pomiędzy medycyną a nastawieniem społecznym. W tej pierwszej dokonał się niesamowity postęp. To drugie zmienia się bardzo powoli. Pod względem mitów, strachów i uprzedzeń dzisiejsza sytuacja wygląda podobnie jak na początku lat 80. Osoby seropozytywne uczą się z czasem tego wyczucia, czy danej osobie można zaufać, czy też nie. – Ks. Arkadiusz Nowak opowiadał kiedyś historię z jednego ze szkoleń na temat HIV i AIDS. Uczestnicy byli poinformowani, że po serii wykładów spotkają się z osobą seropozytywną. Po skończeniu wykładów jeden z uczestników wstał i przedstawił się: „Dzień dobry, nazywam się X, to ja jestem tą osobą”. Uczestnicy szkolenia poczuli się oszukani i oburzeni – nikt ich nie poinformował, że w pokoju znajduje się „taki człowiek”. – Lekarze, z którymi rozmawiam podczas wizyt w szpitalu, mówią mi najczęściej, że ludzie seropozytywni są bardzo samotni. Szczególnie trudne jest to w małych miejscowościach. Kiedy zaczynałem być coraz bardziej chory i rozpoznano u mnie mięsaka Kaposiego w jamie ustnej, straciłem wielu przyjaciół i znajomych. Dziś myślę, że nie mieli wystarczająco dużo sił w sobie, by kontynuować naszą przyjaźń. Zabrakło im odwagi, dlatego uciekli. – Dlaczego ciągle boimy się AIDS, skoro nasza wiedza jest coraz pełniejsza? – Mówienie o HIV i AIDS łączy się bardzo z naszą seksualnością, a o tym nie potrafimy mówić otwarcie. Ale nie są to jedyne choroby objęte anatemą społeczną. Prawie tak samo trudno jest mówić o raku. Ten lęk jest irracjonalny – nawet wiedząc, jak nie można się zarazić, czujemy się zagrożeni. Wiedza to nie tylko to, co się wie po przeczytaniu mądrych książek. Ale to, co pozostaje nam potem w głowie. AIDS pomaga zdać sobie sprawę z przesądów i uprzedzeń panujących w społeczeństwie. To moim zdaniem jedyna droga do poznania samego siebie – droga, którą nie da się pójść na skróty. – A może dlatego, że AIDS uważa się za chorobę „nizin społecznych”? – Choroba ta szczególnie w Europie jest kojarzona z grupami o „złej reputacji”: z narkomanami, prostytutkami i homoseksualistami. Ta choroba odsłania nasz strach i brak wiedzy. Ale przede wszystkim HIV stanowi

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.
Aby uzyskać dostęp, należy zakupić jeden z dostępnych pakietów:
Dostęp na 1 miesiąc do archiwum Przeglądu lub Dostęp na 12 miesięcy do archiwum Przeglądu
Porównaj dostępne pakiety
Wydanie: 2003, 49/2003

Kategorie: Wywiady