Armia według Antoniego M.

Armia według Antoniego M.

Wojsko się modli, wojsko ma apele, wojsko kocha żołnierzy wyklętych. Sprzętem się nie zajmuje

Janusz Zemke – poseł do Parlamentu Europejskiego, wiceminister obrony narodowej w latach 2001-2005

Gdy wchodziłem do Ministerstwa Obrony, polskie siły zbrojne nie posiadały zdolności zapewnienia bezpieczeństwa terytorium państwa, obszarowi powietrznemu, kluczowym obiektom kierowania państwem i cyberprzestrzeni – mówił w Sejmie minister Antoni Macierewicz.
– To nieprawdziwa teza. To co Antoni Macierewicz mówił, wynikało z założenia, że Polska samodzielnie musi mieć wszystkie niezbędne zdolności, jeśli chodzi o obronę. A tak nie jest. Zdolności do samodzielnej obrony nie ma żadne państwo w Europie. Po to jesteśmy w NATO, żeby siły własne wspierać siłami innych państw. A zdolności do odparcia jakiegokolwiek ataku NATO posiada. Ale jak rozumiem, cel wypowiedzi Antoniego Macierewicza był inny. Chodziło o dowalenie poprzednikom. Pokazanie, że nie tylko Polska, ale i polska armia była w ruinie.
A teraz już nie jest? Czy coś się zmieniło w czasach obecnego ministra?
– Są obszary, gdzie bardzo dużo się zmieniło. Są obszary, gdzie są zapowiedzi zmian. I po trzecie, są obszary, gdzie nic nie robiąc lub pozorując działania, pogarsza się istniejący stan.

Zła zmiana

Gdzie zmieniło się najwięcej?
– Najpoważniejsza zła zmiana polega na tym, że wojsko zostało włączone w bieżącą politykę partii rządzącej. Jakbym widział sytuację sprzed kilkudziesięciu lat! To co dziś się dzieje, to próba wykorzystywania wojska do celów ideologiczno-politycznych. Przykładów tego jest mnóstwo, każdy czytający gazety je zna. Apele smoleńskie, w których wojsko bierze udział, zmiany treści tych apeli, udział w uroczystościach religijnych…
Przewozi figurę Chrystusa Króla…
– Jak ojciec dyrektor oddaje do użytku kościół, to wojsko serwuje grochówkę za darmo. Masowo bierze też udział w akademiach związanych z dniem żołnierzy wyklętych. Przeprowadzane są również tzw. porządki w izbach tradycji poszczególnych jednostek.
Czyli pisanie historii na nowo…
– Przybiera to czasami taki kształt, jak wystawa prezentowana podczas szczytu NATO w Warszawie, na której nie było Aleksandra Kwaśniewskiego czy Bronisława Geremka. A na poziomie jednostek… Słyszałem np. o takiej sytuacji, że w izbie pamięci było zdjęcie, na którym ja, jako wiceminister obrony narodowej, wręczałem jednostce sztandar. I to zdjęcie, jako niesłuszne, zostało wyrzucone.
Może dzięki temu ktoś inny nie został wyrzucony?
– Pyta pan o czystki kadrowe? One w MON zostały przeprowadzone w wielu miejscach.
Wiemy, że w wojskowym kontrwywiadzie i wywiadzie.
– Bardzo złym elementem tego czasu była i jest zemsta na tych oficerach, którzy starali się obiektywnie wyjaśniać przyczyny katastrofy smoleńskiej. Odwołano dyrektora Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej w Warszawie i skierowano go do służby w batalionie czołgów w Żaganiu. Szefa kliniki psychiatrii w Bydgoszczy, który robił analizy stanu psychicznego załogi podczas lotu, skierowano do Rzeszowa, do brygady strzelców podhalańskich. Jak to nazwać?
Pokazówką.
– Pokazówki i zwolnienia odbyły się też wśród pracowników MON, w przemyśle obronnym oraz w szkolnictwie wojskowym. Zwolnienia komendantów szkół wojskowych następowały w nocy, bez zasięgnięcia opinii senatów szkół.

Wykładowcy wyklęci

Rozwiązano Akademię Obrony Narodowej, zastąpiono ją Akademią Sztuki Wojennej.
– Mamy tu do czynienia z zemstą i zastosowaniem zasady odpowiedzialności zbiorowej. Przestaje istnieć akademia z kolosalnymi tradycjami, z kadrą i powołana jest nowa, jako nowa jednostka. Czyli jest otwarty nabór, każdy jest przyjmowany od początku. Czemu ma to służyć? Myślę, że wiele tu wyjaśnia osoba komendanta ASW. Został nim pułkownik, szybko awansowany z podpułkownika, który napisał pracę doktorską o żołnierzach wyklętych. To nie jest dowcip! Ja rozumiem, że taki człowiek może iść do pracy w IPN, do archiwum wojskowego. Ale trudno mi zrozumieć, że najważniejszą placówką naukową w polskim wojsku ma kierować człowiek o tak skromnym doświadczeniu wojskowym i dorobku naukowym. Który nie dowodził żadną większą jednostką, był dowódcą batalionu, to szczyt jego osiągnięć, nie miał bogatszych doświadczeń, np. w misjach w NATO. Ale napisał pracę o żołnierzach wyklętych…
Przynajmniej wiemy, co dziś jest ważne.
– Wiemy też, co jest źle widziane. Otóż razi mnie bardzo stosunek do wszystkich, którzy służyli przed rokiem 1989. Przyjęto, że każdy, kto służył przed 1989 r., jest z założenia podejrzany. W związku z tym ludzie są zwalniani z wojska, nie awansują. Co to oznacza? Eliminuje się z armii najbardziej doświadczoną kadrę.
Zamiast być generałami, mogą szykować się do odejścia, bo do szkół oficerskich wstąpili przed rokiem 1989?
– Tak jakby przed 1989 r. żołnierz mógł ukończyć West Point. Nie znam takich. To podejście dotyczy nie tylko tych, którzy są dzisiaj w wojsku, ale także tych, którzy są na emeryturach. To jest wypędzenie z wojska Związku Żołnierzy Wojska Polskiego i Klubu Generałów. Kiedyś mogli się spotykać, mieli pomieszczenia w jednostkach. I zostali z nich wypędzeni. To jest pełna pogarda dla setek tysięcy ludzi, którzy w wojsku służyli przed 1989 r. A dziś im się mówi, że są obywatelami gorszego sortu.
Czy to koniec kadrowych zmian w wojsku?
– Kilkaset osób musiało odejść. Ale nie ruszono szczytów – Sztabu Generalnego, Dowództwa Operacyjnego. Dowództwa Generalnego. Niestety, mam wrażenie, że tu dopiero wszystko jest przed nami. Wcześniej nie wykonywano w tym obszarze głębszych ruchów kadrowych. W Polsce były wielkie ćwiczenia Anakonda. Większość dzisiejszej kadry te ćwiczenia przygotowywała. Był też szczyt NATO.
Ale to minęło.
– Więc przygotowują się do zmian. Świadczy o tym ustawa o służbie żołnierzy zawodowych, w której zapisano, że będzie można awansować oficerów po dwa stopnie. Przewidziano więc w ustawie ścieżkę awansów, jak w czasach wojny. Kiedy dowódca ginął na froncie, jego zastępca też i trzeba było kogoś kolejnego awansować. Ta ustawa takie rozwiązanie już zawiera. A znając PiS – ten zapis nie jest po to, żeby był tylko na papierze. To się w wojsku zmieniło – mamy czystki kadrowe i twarde wpisywanie armii w pasmo przedsięwzięć ideologiczno-politycznych.

Czas partyzantów

A drugi obszar? To co ma się zmienić?
– Pierwsza zmiana wiąże się z zapowiedzią stworzenia obrony terytorialnej, a druga to zmiany w modelu dowodzenia polskim wojskiem. Dzisiaj mamy cztery rodzaje – wojska lądowe, siły powietrzne, marynarkę wojenną, siły specjalne. I ma powstać nowy, piąty rodzaj sił zbrojnych – wojska obrony terytorialnej (OT).
Czyli…
– Bardzo niejasno określany jest zakres działania tych wojsk, odnoszę wrażenie, że założenie jest następujące – napadają na nas Rosjanie, zdobywają terytorium Polski, no i wtedy te siły prowadzą wojnę partyzancką. Tylko że to jest założenie zupełnie absurdalne. Bo co Antoni Macierewicz zakłada – porażkę Polski i porażkę NATO? I wierzy, że wyposażeni w lekki sprzęt pół żołnierze, pół cywile, potrafią najlepiej walczyć z Rosjanami? Lepiej niż żołnierze liniowi?
W dzisiejszych czasach…
– To jest dla mnie w ogóle niejasne. A z tym się wiąże katalog pytań, na które nie ma odpowiedzi. Wśród nich są takie: ta formacja ma liczyć ok. 35 tys. ludzi. Ma więc być dużą formacją, która z czasem stanie się częścią całego wojska. Skąd będą się rekrutowali ci obrońcy polskiego terytorium? Czy będzie to nabór indywidualny, czy też – dla przykładu – będą to jakieś grupy zorganizowane? Grupy kibiców albo rekonstruktorów? To jest dla mnie zupełnie niejasne. Wśród kolosalnych wątpliwości jest także pytanie o broń. Wojsko ma to do siebie, że żołnierze dysponują bronią długą, a także bronią maszynową. Według założeń OT, że w każdym powiecie będzie tego wojska kompania. Czyli ok. 100 ludzi. Więc jak to będzie – 100 ludzi będzie dysponowało długą bronią?
Gdzie ją będą pobierać i trzymać? Gdzie będą ćwiczyć?
– W zdecydowanej większości powiatów w Polsce nie ma wojska.
Teraz będzie OT.
– Te jednostki, jak zapowiedziano, mają być tworzone w pierwszej kolejności na ścianie wschodniej. To wynika z założenia, że są to wojska, które będą dzielnie zwalczały rosyjskich szpiegów, zielone ludziki. Mój Boże… Owszem, jestem w stanie zrozumieć potrzebę takich jednostek na wypadek klęsk żywiołowych, w wyjątkowych sytuacjach. Natomiast przyjęcie założenia, że będą one prowadziły walkę partyzancką, jest założeniem absurdalnym.
A może mają to być bojówki kibiców, potrzebne do rozpędzania manifestacji KOD?
– Nie chcę o tym myśleć.
A pana zdaniem, ile to wojsko pół partyjne, pół nie wiadomo jakie będzie polskiego podatnika kosztowało? 500 zł miesięcznie na każdego z 35 tys. takich żołnierzy. Łatwo to policzyć. O ile zmniejszy się wtedy budżet armii na zbrojenia?
– To jest ten trzeci obszar polskiego wojska.
W którym akurat zmian nie ma.
– A technika wojskowa to piekielnie ważna rzecz dla wojska, zwłaszcza w XXI w. Tym ważniejsza, że musimy ją wymieniać. Niemała część to sprzęt poradziecki, który z przyczyn technicznych się kończy. Dotyczy to obrony przeciwlotniczej, śmigłowców, okrętów itd. I w tym obszarze jesteśmy w sytuacji totalnego bałaganu. Polegającego z grubsza na tym, że nowa władza podważyła wszystko, co robili poprzednicy.

Zatrzymane kontrakty

Wszystko?
– Owszem. Choć ciągle się pokazują na tle F-16 i rosomaków, czyli owoców naszych czasów. Ale poza tym jest jeden przekaz, który oddają słowa Antoniego Macierewicza wykrzyczane w Sejmie: „Po coście tę krzywdę uczynili polskiemu wojsku?”. A on sam co robi? Cały czas przegląd, kontrole i żadnych decyzji!
Zatrzymane zostało rozstrzygnięcie przetargu sprzed roku na system „Wisła” z czasów PO, w którym wygrał amerykański Raytheon.
– I zaczął się spór, czy mamy zaczynać tę obronę od systemu „Wisła”, który jest systemem o zasięgu średnim, czy też może nie, bo tu byśmy musieli się decydować na import, gdyż nie mamy zdolności, żeby takie systemy tworzyć… A może trzeba zacząć od systemu krótkiego zasięgu „Narew”? Bo tutaj polski przemysł dałby radę? Jesteśmy na poziomie dyskusji, która powinna odbyć się kilka lat temu. Jeśli zaś chodzi o śmigłowce – mamy chocholi taniec. Bo podobno caracali jednak nie kupimy.
Też wybrano je w jednym z ostatnich przetargów z czasów PO. I jak podaje „Nasz Dziennik”, ten przetarg zostanie unieważniony. Polska się wycofa.
– A z kolei wicepremier Morawiecki mówi, że rozmawia w sprawie caracali o offsecie. Pojawiają się też informacje, że trzeba przeprowadzić przetarg równoległy na śmigłowce wielozadaniowe i uderzeniowe. Bo do tej pory był pomysł, że najpierw wielozadaniowe, a uderzeniowe później. Ale decyzji żadnych nie ma! Rządząca przez osiem lat Platforma niewiele zrobiła dla zaopatrzenia wojska w nowoczesny sprzęt. A następcy z PiS kontestują nawet te programy, mówiąc, że to wyrzucanie pieniędzy w błoto, że to wszystko trzeba zweryfikować itd. No dobrze – ale rok już mija na tym kontestowaniu. Może więc pora na decyzje? Dodam, że będzie tu narastał gigantyczny kłopot, bo te rzeczy nie leżą w sklepie na półkach. Tu trzeba przeprowadzić procedury przetargowe, produkcja trwa dwa-trzy lata, czasami więcej, potrzebny jest czas na szkolenie, wprowadzanie sprzętu do użytku. A tutaj na razie mamy walenie w łeb we wszystko, co było do tej pory, ale nie ma nic do przodu. Jesteśmy w sferze permanentnie zmieniających się koncepcji. Co tydzień słyszę nowy pomysł, nową zapowiedź. I nic więcej.

Skok na zbrojeniówkę

Jak na tym tle wypada Polska Grupa Zbrojeniowa?
– Chaos w technicznej modernizacji wojska pogłębiają zmiany w przemyśle obronnym, gdzie fachowców znających branżę, świat i rynki, zastępują ludzie bez elementarnej wiedzy. Wyrzucono wszystkich! Ot, choćby przykłady z ostatnich dni – prezesem Huty Stalowa Wola został menedżer z firmy paliwowej. Prezesem PIT-Radwar – prezes Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych. Prezesem Fabryki Broni „Łucznik” w Radomiu został prezes spółki gospodarującej odpadami komunalnymi. To się musi źle skończyć.
A jak wypadł szczyt NATO?
– Wszystko, co się na szczycie dzieje, jest wcześniej, w warstwie merytorycznej przygotowywane przez Kwaterę Główną NATO. To nie jest tak, że wpadają na 20-30 godzin najważniejsi przywódcy i coś ad hoc ustalają. Wszystko jest przedyskutowane wcześniej, także decyzja o małym przesunięciu sił NATO na tzw. flankę wschodnią. To dotyczy ok. 10 tys. żołnierzy, którzy będą przesunięci do Rumunii, Bułgarii, Polski, na Litwę, Łotwę i do Estonii. Ma to znacznie większy wymiar polityczny niż wojskowy. Natomiast organizacyjnie szczyt został przygotowany sprawnie, co doceniam.
Nie powiedzieliśmy jeszcze o jednym – Antoni Macierewicz ma w obecnym systemie władzy bardzo znaczącą pozycję. W historii III RP tak silnego politycznie ministra obrony chyba nie było.
– Jest wiceszefem PiS. I swoją osobą zdominował cały obszar siłowy w Polsce.
A wojsku to pomogło?
– On traktuje wojsko instrumentalnie. Zaniedbując te obszary, które decydują o rzeczywistej zdolności bojowej. Tam decyzji nie ma. Jest prymat ideologii, ciągłe zmiany koncepcji, kadrowy chaos i postępujący bałagan.

 fot. Lukasz Klos/REPORTER

Wydanie: 33/2016

Kategorie: Wywiady

Komentarze

  1. Anonim
    Anonim 17 sierpnia, 2016, 07:46

    Przynajmniej kompetentny

    Odpowiedz na ten komentarz
  2. Bronisław Czuj
    Bronisław Czuj 17 sierpnia, 2016, 08:42

    Prokurator z czasów PRL stanowiący obecne prawo, to dopiero jaja

    Odpowiedz na ten komentarz
  3. Bronisław Czuj
    Bronisław Czuj 17 sierpnia, 2016, 08:55

    Wszystko to co się dzieje w naszej armii jest dla ludzi związanych z obronnością zwyczajną farsą. Macierewicz nigdy nie powinien stanąć na stanowisku szefa MON.Człowiek z jego mentalnością w takim resorcie może być tylko odpowiedzialny za sprzątanie ubikacji. Szkoda, że prezydent i premier są ślepi i głusi i dalej pozwalają mu na takie bezeceństwa i robienie szkód w wojsku polskim. Tego się nie da naprawić w ciągu wielu nawet lat.

    Odpowiedz na ten komentarz
  4. Jacek Nadzin
    Jacek Nadzin 28 sierpnia, 2016, 08:20

    Zdjęcie mówi samo za siebie. Iran? Nie, to Polska ad 2016!

    Odpowiedz na ten komentarz
  5. Adam
    Adam 12 września, 2016, 17:19

    Czytając powyższe pańskie komentarze nie da się ukryć, że jest pan zoologicznie uprzedzony do PRL-u i ludzi z tego okresu. W stosunku do jednego z nich, a mianowicie do Pana Janusza Zemkego
    nie ma pan absolutnie racji, gdyż jest to akurat człowiek bardzo wartościowy, rzetelny, a przede
    wszystkim kompetentny.Jeżeli jest pan osobą młodą, to należy życzyć panu sukcesów na polu
    zgłębiania wiedzy faktycznej, a nie propagandowej, ale w przypadku odporności na wiedzę, wiek
    w pańskim przypadku nie będzie miał praktycznie żadnego znaczenia. Pozdrawiam.

    Odpowiedz na ten komentarz
  6. fly
    fly 13 września, 2016, 21:44

    Pan @neoarch nie jest osobą młodą jak „patriotyczni” kibole – głupole np. Ten gość tak ma , albo jest nasłany przez szczujnię żeby trolować !

    Odpowiedz na ten komentarz
    • Adam
      Adam 14 września, 2016, 14:46

      Jeżeli”ten gość tak ma” i nie jest młody, tym gorzej dla niego, gdyż według satyryka Zwanieckiego
      „Można zostać starym durniem bez względu na wiek”, a Darwin twierdził, że ” Wielka jest siła uporu,
      która każe tkwić w błędzie”. Pozdrawiam.

      Odpowiedz na ten komentarz

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy