Czekamy na odpowiedź prokuratora Seremeta – rozmowa ze Stanisławem Trociukiem

Czekamy na odpowiedź prokuratora Seremeta – rozmowa ze Stanisławem Trociukiem

Łódzka prokuratura w ogóle nie badała sprawy powiązań personalnych pomiędzy kierownictwem ABW a prokuratorami Prokuratury Okręgowej w Katowicach

Jaki był powód zajęcia się przez rzecznika praw obywatelskich sprawą okoliczności śmierci Barbary Blidy?
– Powód był prozaiczny – zwróciła się do nas rodzina pani Barbary Blidy. I na jej wniosek sprawa była badana przez RPO.

Uznali was za ostatnią instancję?
– Po zakończeniu postępowania karnego rzecznik ma możliwość zbadania akt prokuratorskich. Oczywiście nasze stanowisko, które przekazaliśmy prokuratorowi generalnemu, w żadnej mierze go nie wiąże. Ale musi on się odnieść do argumentacji, która została w tym stanowisku przedstawiona. Rzecznik jest kontrolerem organów władzy publicznej, takim organem jest również prokuratura i w ramach tych kompetencji mamy prawo przedstawiać własne uwagi.

Długo przygotowywaliście list do prokuratora Seremeta?
– Materiał, który został zgromadzony w toku postępowania przygotowawczego, był bardzo obszerny. To 118 tomów akt, więc badanie tej sprawy zajęło nam kilka miesięcy. Zaznajamialiśmy się również z innymi materiałami, które zostały zgromadzone w tej sprawie już po zakończeniu postępowania przez prokuraturę w Łodzi.

Mówi pan o materiałach sejmowej komisji śledczej?
– Korzystaliśmy z niektórych zeznań świadków składanych przed komisją śledczą. Z tych zeznań prokuratura łódzka nie korzystała, dlatego że wcześniej, zanim ci świadkowie złożyli zeznania, umorzyła postępowanie.

Co rzucało się w oczy podczas analizy tych 118 tomów akt?
– Rzecz dotyczy nie tylko tej konkretnej sprawy – generalnie widzę problem w tym, że organy szeroko pojętego wymiaru sprawiedliwości nie dostrzegają odmienności sytuacji, gdy dochodzi do śmierci człowieka, kiedy znajduje się on pod władzą państwa. Punktem wyjścia naszej analizy były standardy wypracowane w orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. W orzecznictwie tym pogląd jest taki, że jeśli dochodzi do śmierci osoby przebywającej pod władzą państwa, to na państwie ciąży ciężar zwolnienia się z odpowiedzialności za śmierć tej osoby.

W tym przypadku mamy do czynienia z domniemaniem winy, a nie domniemaniem niewinności?
– Naszym zdaniem w tej sprawie prokuratura łódzka nie wykazała podwyższonej staranności proceduralnej w celu wyjaśnienia, dlaczego doszło do śmierci osoby, która była pod władzą państwa.

W liście prof. Lipowicz znalazło się również stwierdzenie, że zatrzymanie Barbary Blidy było bezzasadne.
– Tutaj mieliśmy do czynienia z taką oto sytuacją procesową – że jest osoba, która jeszcze nie była podejrzana, bo nie postawiono jej zarzutów, i która wcześniej zawsze zgłaszała się do organów ścigania, nie uchylała się od tego. Odpadała więc przesłanka unikania wymiaru sprawiedliwości. Druga rzecz – postępowanie prokuratorskie dotyczyło zdarzeń sprzed prawie 10 lat! A główny świadek, który swoimi zeznaniami obciążał panią Blidę, znajdował się na wolności. Wobec tego, jeśli te osoby miały uzgodnić zeznania, wielokrotnie mogły to zrobić wcześniej. W tych okolicznościach rodzi się więc pytanie: jaki był powód zatrzymania? Nie jest to kwestia prozaiczna, dlatego że wolność osobista jest chroniona konstytucyjnie. I muszą istnieć rzeczywiste podstawy do tego, żeby kogoś pozbawić wolności osobistej.

Prokuratura w Łodzi prowadząca śledztwo w sprawie możliwych nieprawidłowości związanych z zatrzymaniem Barbary Blidy wytłumaczyła te wszystkie wątpliwości na korzyść organów ścigania. A niektórych w ogóle nie dostrzegła.
– Pewne elementy sprawy w ogóle nie zostały przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi zbadane. W naszej ocenie istotną kwestią jest np. sprawa powiązań personalnych pomiędzy kierownictwem Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego a prokuratorami Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Nie jest tajemnicą, że kierownictwo ABW wywodziło się z Prokuratury Okręgowej w Katowicach. Ustawa o prokuraturze mówi, że prokuratorzy mają być bezstronni i niezależni. Z kolei ustawa o ABW stwierdza, że na czynności podejmowane przez Agencję przysługuje zażalenie do prokuratury.

A tu wszędzie jedna ekipa…
– Czyli powstają wątpliwości co do bezstronności i niezależności prowadzących sprawę prokuratorów. Nie przesądzam, czy to rzeczywiście nastąpiło. Twierdzę, że w przestrzeni publicznej mogą się pojawiać wątpliwości co do bezstronności prokuratorów. Tymczasem w 118 tomach akt, które zgromadziła prokuratura łódzka, nic o tym nie ma. Tej kwestii w ogóle nie badano. A przecież zarzut braku bezstronności w toku postępowania karnego jest jednym z najcięższych, jakie można postawić.

Co dalej? Co będzie z waszym listem do prokuratora generalnego? Jaki scenariusz pan przewiduje?
– Nie jesteśmy w stanie przewidzieć żadnego scenariusza. Ten list to nie środek procesowy, to środek o charakterze perswazyjnym, obliczony na to, że uwagi rzecznika zostaną potraktowane z należytą powagą i wnikliwie zbadane. Nie mamy żadnych możliwości wymuszenia na prokuratorze zmiany decyzji procesowej, np. uzupełnienia materiału dowodowego, przeprowadzenia dodatkowych czynności w tej sprawie. Oczekujemy jednak, że prokurator Seremet odniesie się do naszej argumentacji. A gdy nam odpowie, dokonamy oceny tej odpowiedzi. I nie mogę wykluczyć, że wystąpimy z kolejnym listem.

Co pokrzyczymy, to nasze? I koniec?
– I tak, i nie. Można powiedzieć, że to jest słabość instytucji Rzecznika Praw Obywatelskich. Ale przecież nie na tym to polega, żeby rzecznik zastępował organy prokuratury, przesądzał o winie bądź niewinności. My realizujemy swoje zadanie. Wystąpienie, które skierowaliśmy do prokuratora generalnego, koncentruje się na brakach w postępowaniu prowadzonym przez Prokuraturę Okręgową w Łodzi. I to jest przede wszystkim ocena pracy tej prokuratury. Czy zostanie podzielona – trudno nam dziś na to pytanie odpowiedzieć.

Stanisław Trociuk, zastępca rzecznika praw obywatelskich

Wydanie: 15/2013

Kategorie: Wywiady

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy