Jaki zawód może zawieść?

Jaki zawód może zawieść?

– Ze mną w tych sprawach jest trochę tak, jak pisze Szekspir: duch wprawdzie ochotny, ale ciało mdłe – mówi z rezygnacją dr Andrzej P. Doktor P. jest przystojnym 40-latkiem, zamożnym, wysportowanym, nieskąpym, z żoną w nieformalnej separacji, płodnym (ma dwóch podobnych do siebie synów). W dodatku jest chirurgiem, podczas operacji kieruje zespołem lekarzy i pielęgniarek, więc ma dość dominującą osobowość z leciutkim odcieniem brutalności. Spełnia zatem wszelkie warunki, by kobiety w różnym wieku i stanie cywilnym nie dawały mu chwili spokoju. I tak jest w istocie, panie prześcigają się w podchodach, by trafić do jego łóżka. Niestety, pan doktor w minimalnym stopniu korzysta z tych dobrodziejstw. Zawód, który uprawia, jest bowiem dla niego tak stresujący i wymaga tak wielkiej kontroli nad biegiem wydarzeń, że po przeprowadzeniu serii operacji Andrzej P. nie jest w stanie zbliżyć się do najbardziej nawet chętnej partnerki. Relaksuje się, godzinami siedząc w domu przed telewizorem, z fajką w zębach (pije mało) – gdy tymczasem panie, które nim się interesują, liczą na seks i dobrą zabawę. Chęć do życia pozazawodowego, także erotycznego, wraca mu po co najmniej dwóch tygodniach odcięcia od szpitala i spraw medycznych. Jego dokonania seksualne ograniczają się więc do wakacji letnich i zimowych.
Doktor P. próbował wspomagać się pigułkami „na męskość”. Skakało mu jednak od nich ciśnienie, robił się czerwony na twarzy i miał zatkany nos. Skutek był zaś minimalny, bo jego problemem jest nie to, że podniecenie u niego zanika, lecz że bardzo rzadko się pojawia, nawet w nader erotycznych sytuacjach.
– Uprawianie zawodu lekarza może obniżyć sprawność seksualną. U nich często spada libido – mówi dr Monika Łukasiewicz, seksuolog, ginekolog i położnik. Dr Łukasiewicz jest młodą i atrakcyjną panią, a środowisko lekarskie z racji zawodu zna bardzo dobrze. Charakterystyczne, że ten sam pogląd co ona wyrażają również seksuolodzy mężczyźni. Po części także dlatego, że medyczna grupa zawodowa jest im najbardziej znana, a po części z tego powodu, że lekarze naprawdę często trafiają do nich jako pacjenci. Seksuolog dr Stanisław Dulko wskazuje na trzy elementy: przemęczenie, niedospanie i stres. – Z tego powodu problemy ze sprawnością miewają chirurdzy, przedstawiciele medycyny ratunkowej i anestezjolodzy – ocenia. Ci ostatni wprawdzie nie walczą ze skalpelem w ręku o życie i zdrowie operowanego, ale przeżywają chwile napięcia, czy pacjent im się wybudzi. Na szczęście wśród anestezjologów jest dużo kobiet, a ta specjalizacja nie odbija się na jakości życia intymnego płci pięknej. – Kobiety w ogóle są pod tym względem bardziej odporne, mają jakby inną strukturę erotyczną – podkreśla dr Dulko.
Dr Krzysztof Bojar, seksuolog i ginekolog, do zagrożonych grup dołącza jeszcze księgowych dużych firm: – Oni często swoje problemy kładą na karb niezwykle stresującej pracy, zwłaszcza gdy nadchodzi czas sporządzania bilansów.

Dzwonek ostrzegawczy

Chirurdzy uczestniczą w wielogodzinnych operacjach i grozi im odpowiedzialność za popełnienie błędu. Toreador spędza na arenie niespełna kwadrans, ale w tym czasie może zginąć lub zostać inwalidą, cały czas musi więc pozostawać absolutnie skoncentrowany. Konsekwencje dla życia intymnego są zatem podobne. Hemingway twierdził, że nigdy nie spotkał mężczyzn, którzy cieszyliby się większym powodzeniem u dam niż mistrzowie mulety – ale pokazywał też, że ich możliwości są ograniczone. W „Komu bije dzwon” Pilar kładła się obok swojego toreadora, a on mówił jedynie: „Z ciebie kawał kobity, Pilar”, po czym zasypiał, trzymając jej dłoń.
Krytycy korridy twierdzą, że jest to po prostu specyficzna metoda uboju zwierząt. Przy takim podejściu możemy uznać, że pracownicy naszych rzeźni stanowią rodzimą, przaśną odmianę ognistych toreros. I charakterystyczne, że przedstawiciele tej profesji również należą do grupy zawodowej wymienianej przez seksuologów jako pacjenci. Na ich życie seksualne wpływa zapewne charakter czynności, jakie wykonują, dość obrzydliwych, ale koniecznych, związanych z odbieraniem życia, wykrwawianiem, patroszeniem itd.
Z rzeźni niedaleko do hodowli i uprawy roli – a rolnicy także często skarżą się na problemy w życiu intymnym. – Rolnicy mają kłopoty z seksem, bo stosują mnóstwo pestycydów. Kontakt z tymi substancjami może przynosić szkody, także w sferze intymnej. Ponadto zaś mają w sobie dużo alkoholu, a to upośledza sprawność seksualną. Większość ludzi nadużywających alkoholu ma ostre problemy z aktywnością seksualną już w wieku czterdziestu kilku lat. Dotyczy to zarówno mężczyzn, jak i kobiet, u których spada libido i pojawia się brak możliwości orgastycznych – stwierdza Andrzej Komorowski, doradca rodzinny i seksuolog. Podobne skutki wywołuje nałóg papierosowy.
Nadużywanie alkoholu i tytoniu należy do nielicznych powodów utrudniających także paniom osiąganie satysfakcji w sferze intymnej. Generalnie bowiem ich zdolność do czerpania radości z seksu nie zależy od zawodu, jaki uprawiają. Wbrew potocznym opiniom nie utrudnia tego również wykonywanie najstarszego zawodu świata. Dowód widzieliśmy w Polsce, kiedy to Klaudia Figura po ustanowieniu tzw. erotycznego rekordu świata pochwaliła się, że w trakcie przeżyła dwa orgazmy – i dokładnie je opisała. Jej następczyni, Paulina Kaczanow, która poprawiła rekord pięknej Klaudii, po zakończeniu zawodów też wyglądała na usatysfakcjonowaną. Obie prostytutki z pewnością nie przeżywały więc problemów w życiu intymnym.
– U pań jest to przede wszystkim kwestia odpowiedniego partnera, a nie wykonywanego zawodu. Po prostu z jednym mogą osiągnąć satysfakcję, a z drugim nie – dodaje dr Krzysztof Bojar.
Istnieje jednak profesja, której panie raczej nie powinny wykonywać. – To zawód pilota naddźwiękowych odrzutowców, z powodu dużych przeciążeń sprawiający większe problemy kobietom niż mężczyznom. U pań wywołuje liczne zaburzenia mające również wpływ na płodność, dobrze więc, że takich kobiet pilotek jest bardzo mało – mówi Andrzej Komorowski.
Ze względów erotycznych warto natomiast być mężczyzną pilotującym odrzutowce pasażerskie. Nimb odpowiedzialnego zdobywcy przestworzy, bezpiecznie przenoszącego setki ludzi do dalekich krajów, silnie działa na panie, a zwłaszcza na stewardesy, mające tę przewagę, że są najbliżej. Pan kapitan Wrona ma wprawdzie atrakcyjną małżonkę, ale panie z obsługi pokładowej potrafią być zdeterminowane w staraniach o względy rycerzy nieba. Kilkanaście lat temu żony polskich pilotów wystosowały nawet bezprecedensowy apel do stewardes pod hasłem: „Nie odbierajcie nam mężów”. Jego skuteczność była żadna.
Ciekawe, że podobnego uroku co piloci nie roztaczają maszyniści pociągów pasażerskich, którzy również bezpiecznie wożą tysiące ludzi w dalekie trasy, a jednak nie cieszą się jakimś zwiększonym powodzeniem u pań, także u konduktorek czy kontrolerek biletów.

Dramat pięknej żony

Wielu zapracowanych panów ma problemy, zwłaszcza gdy są z partnerką atrakcyjną i sprawiającą wrażenie doświadczonej. Denerwują się wtedy, czy sprostają jej oczekiwaniom – i często nie są w stanie. – No właśnie ze staniem mąż miał kłopoty. Dużo pracował, chciał jak najwięcej zarabiać dla rodziny, ale może nazbyt koncentrował się na pracy? Najpierw byłam zdumiona, że mu nie idzie, potem zaczęło mnie to wściekać. Nie rozumiałam, dlaczego nie wywołuję u niego takiej ekscytacji, jakiej wymagam – wspomina Aleksandra C., brunetka o subtelnej urodzie i posągowej figurze. Ma dwa fakultety, na razie nie pracuje, wychowuje córki, gosposia prowadzi dom. Oczywiście wiedziała, że w takich sytuacjach żona powinna być wyrozumiała, ale coraz częściej trafiał ją szlag. – Przez jakiś czas pomagałam mu różnymi sposobami znanymi w damsko-męskich relacjach, ale z kiepskim skutkiem. Mam dość żywy temperament i nie umiem ukryć tego, co czuję. Mąż widział moją irytację, denerwował się, że ja się denerwuję, uważał, że nie podoba mi się, jak jest zbudowany. Słowem, efekty były żałosne. Zdarzało się, że mu się udawało – gdy w końcu traciłam panowanie nad sobą, wybuchałam, wrzeszczałam na niego, groziłam, że znajdę sobie kochanka, rzucałam przedmiotami. Być może mąż potrzebował dużej dawki stresu, która niwelowałaby ten związany z obawą przed seksem. Ja nie jestem jednak psychologiem i nie zamierzałam wszczynać awantur w łóżku, żeby mu wychodziło – mówi pani Aleksandra. Te „wybuchowe” sposoby na udany seks sprawiły, że para dochowała się dwóch córek. Mąż uznał to za potwierdzenie swojej sprawności i nie leczył się. – U seksuologa byliśmy raz, wspólnie, jak na odpowiedzialne stadło przystało. Mąż bagatelizował problem i więcej się tam nie pokazał. Uznał, że to ja robię z niego impotenta! Jego kłopoty odbiły się na moim życiu intymnym. Potrzebuję regularnego pożycia, którego nie miałam. A co do orgazmu, to mogłam w kolorowych pisemkach poczytać, dlaczego jest taki boski – podkreśla z goryczą pani Aleksandra.
– Byłam coraz bardziej roztrzęsiona, bolał mnie brzuch i okolice. Chodziłam na basen, biegałam, jeździłam na rowerze, żeby jakoś się rozładować.
Aleksandra C. wkrótce zaczęła szukać pomocy u innych partnerów. Bez skutku: – Najstraszniejsze, że zablokowałam się w kontaktach z mężczyznami! Przez to, że mój małżeński seks sprowadzał się do nerwowej kwestii „wyjdzie mu czy nie”, nie mogłam się otworzyć także w innych relacjach. Nie sprawiały mi one satysfakcji. Partnerzy byli zadowoleni, ale ja nie.
Wreszcie, po wielu próbach, trafiła na kogoś odpowiedniego. Zaszła w ciążę, urodziła trzecią córkę. – Z nim zaskoczyło od pierwszego razu, może i dlatego, że był hojniej obdarzony przez naturę niż małżonek. Czułam, jak z każdym spotkaniem schodzi ze mnie skumulowane przez lata napięcie. Zapracowaliśmy na to dziecko – uśmiecha się. Starsze córki od początku sekundowały związkowi mamy, pilnowały, żeby tata o niczym się dowiedział. – Mówią mi: ciągle spotykasz się z tym panem, masz z nim dziecko, no to zostaw tatę. One cały czas stały lojalnie po mojej stronie, mają silnie rozwinięte poczucie sprawiedliwości, wspierały mnie. Chociaż dzieci mi się udały. Chyba jednak nie zdecyduję się na rozwód. Mąż zawsze był mi wierny, a ja, choć mnie krzywdził, jestem wyrozumiała, nie zależy mi, żeby cierpiał, wiedząc, jaka jest prawda. Zresztą nasze relacje się poprawiły – podkreśla Aleksandra C. Mąż cieszy się z dziecka, myśli, że jest ojcem, odpowiada mu, że żona nie żąda seksu.
– Córeczka jest mała, bez pomocy męża, także finansowej, byłoby mi trudniej. Chciałabym, aby obie córki rozumiały, że nawet dla najlepszego partnera seksualnego nie warto niszczyć małżeństwa i że te sprawy można jakoś rozsądnie ułożyć – kończy pani Aleksandra.
Dolegliwości, jakich doznawała, nie mogąc współżyć z mężem, to tzw. zespół Kehrera. „Zespół ten występuje u kobiet, które nie mają zaspokojonych potrzeb seksualnych w wyniku unikania współżycia przez ich partnerów. Początkowo prowadzi do stanu pobudzenia psychoruchowego, napięcia i rozdrażnienia. Po kilku miesiącach pojawiają się dolegliwości fizyczne”, wyjaśniają prof. dr hab. Zygmunt Zdrojewicz z Akademii Medycznej we Wrocławiu i Karolina Lelakowska, studentka psychologii tamtejszego uniwersytetu, w pracy „Rola stresu w problemach, zaburzeniach i preferencjach seksualnych”.

Jak zostać homoseksualistą?

Autorzy podkreślają, że stan napięcia powstały w pracy może zniechęcać do kontaktów seksualnych (także poza pracą). Stres powoduje zwiększone wydzielanie prolaktyny – a jej nadmiar grozi zaburzeniami seksualnymi. „Stan stresu może ustąpić, ale pamięć o nim pozostaje w formie rozregulowania układu neurohormonalnego. Niejeden pacjent zgłaszający się z zaburzeniami seksualnymi czy niepłodnością podaje, że jest zdrowy i nie widzi przyczyn zaburzeń. Jednak podczas wywiadu okazuje się, że np. dwa lata temu miał poważne problemy w życiu zawodowym”, piszą autorzy.
Stres nierówno obdziela panie i panów: „Istnieją specyficzne rodzaje stresu dla płci żeńskiej, ujawniające się w okresie pokwitania, jak stres towarzyszący pojawieniu się potrzeby seksualnej, potrzeby więzi emocjonalnej z partnerem”. Stres zwiększa u kobiet wydzielanie beta-endorfiny, co wywołuje zaburzenia funkcji rozrodczych. Może też powodować, że ich synowie zostaną homoseksualistami. Stwierdzono to w przypadku szczurów i ludzi: „Stres ciężarnej samicy prowadzi do bi- i homoseksualizmu jej potomstwa. Po przebadaniu ok. 1000 homoseksualnych mężczyzn okazało się, że większość z nich urodziła się w czasie wojny lub tuż po niej. Stu mężczyzn homo- i heteroseksualnych i ich matki pytano o przeżycia stresowe w czasie ciąży. Okazało się, że więcej takich sytuacji przeżyły matki homoseksualistów”, podkreślają Zygmunt Zdrojewicz i Karolina Lelakowska.
Natomiast „nerwica dyrektorska” związana z wyzwaniami zawodowymi jest właściwa dla obu płci. Po okresie pobudzenia, także seksualnego, objawia się ona „dramatycznym spadkiem częstości kontaktów seksualnych, występowaniem anorgazmii i oziębłości u kobiet oraz zaburzeń wzwodu członka. Spadek zainteresowania życiem seksualnym początkowo dotyczy stałego partnera, później generalizuje się na całe życie seksualne”.

Koguty biznesu

Czasami zainteresowanie nie opada: „Istnieje grupa mężczyzn, zwykle biznesmenów wysokiego szczebla, zwanych »weekendowymi kogutami«. W ciągu tygodnia funkcjonują w stresie pracowniczym, nie mając czasu na nic poza pracą, natomiast w weekend rozładowują zgromadzone napięcie w postaci aktów seksualnych. Zdarza się, że próby stosunków seksualnych są nieudane. Brak higieny życia powoduje brak możliwości odbycia stosunku w postaci problemów z wytryskiem lub ze wzwodem. Ponadto może wystąpić odreagowywanie stresujących sytuacji stosunkiem seksualnym za sprawą »wyładowań« w postaci ryzykownych zachowań seksualnych, które mogą przejść w nawyk. Są to tzw. nieseksualne powody, dla których ludzie uprawiają seks, co ma miejsce właśnie w przypadku »weekendowych kogutów«”, twierdzą prof. Zdrojewicz i Karolina Lelakowska.
Autorzy uszeregowali problemy zawodowe pod kątem zagrożenia dla seksu: „Wśród osób aktywnych w biznesie najczęstszymi stresorami są: zbyt dużo pracy, napięte terminy realizacji zleceń, konflikty interpersonalne, zależność kondycji prowadzonej firmy od koniunktury w kraju oraz brak jasności w przepisach podatkowych i prawnych. Do zaburzeń seksualnych, będących konsekwencją tych czynników, należą: osłabienie libido, anorgazmia, oziębłość seksualna oraz zaburzenia wzwodu”. Według autorów, kłopoty z erekcją mogą być np. reakcją na zmianę pracy czy problemy z szefem. U kobiet występują zaś trudności w osiągnięciu orgazmu oraz orgazm opóźniony przy normalnej aktywności seksualnej.
Częsty wpływ problemów w pracy na jakość życia erotycznego sugerowałby uznanie zaburzeń seksualnych za chorobę zawodową. Żaden instytut czy ośrodek medycyny pracy w Polsce nie interesuje się jednak oddziaływaniem czynników związanych z pracą na seks.
– W naszym ośrodku nie zajmujemy się chorobami, które upośledzają sprawność życia seksualnego – mówi dyr. Paweł Wyrębkowski z Ośrodka Medycyny Pracy w Płocku. Tak samo jest w placówkach w Łodzi, Gdańsku, Krakowie, Warszawie.

Co nas trzęsie

Postęp techniczny zredukował listę zawodów szkodliwych dla życia seksualnego. Wyeliminowanie w dużej mierze ręcznych młotów pneumatycznych, świdrów czy ubijarek, w połączeniu ze zmianami technicznymi w innych maszynach, sprawiło, że choroba wibracyjna stała się mniej groźna. Drgania źle wpływają na układ nerwowy, naczyniowy i krwionośny, powodując zaburzenia w ukrwieniu, odbijające się także na erekcji.
Przemiany ekonomiczne spowodowały natomiast spadek w Polsce liczby hutników, odlewników i innych reprezentantów gorącej metalurgii.
– Mężczyźni uprawiający te zawody są narażeni na przegrzanie jąder, a jądra tego nienawidzą. Można je przeziębić, dlatego nie wymarli Lapończycy i Eskimosi, którym mróz nie przeszkadza w rozmnażaniu, ale nie wolno przegrzać – wyjaśnia Andrzej Komorowski. – Właściwie należałoby tam mieć klimatyzację, aby zachowywać niższą temperaturę niż w przypadku reszty ciała – dodaje dr Stanisław Dulko.
Przegrzewanie tych okolic dotyka także kierowców ciężarówek, którzy spędzają długie godziny w bujających się, ciepłych kabinach. Dlatego obecność tirówek nie jest dowodem jurności kierowców, lecz przeciwnie – tego, że zawód może utrudniać im normalne związki z kobietami. A zły klimat dla jąder upośledza i płodność, i możliwości. – Stałe wstrząsy i przegrzewanie podwozia (ludzkiego) sprawiają, że kierowcy tirów i motocykliści dość wcześnie mają kłopoty urologiczne. Problemy urologiczne to problemy z prostatą, a problemy z prostatą to problemy ze zwilżaniem członka i, jak mawiają Czesi, z jego „wznosem”, co wiąże się z utrudnionym obiegiem krwi w obrębie miednicy małej – tłumaczy Andrzej Komorowski. – Obszary odpowiadające za płodność i za sprawność są blisko siebie, zaburzenia w funkcjonowaniu układu neuroendokrynnego odbijają się na obu tych sferach – podkreśla dr Dulko.

Takiemu to dobrze

Na innym biegunie – powodzenia i możliwości erotycznych – są wykładowcy akademiccy. Mają oni niemal nieograniczony dostęp do młodych, atrakcyjnych kobiet. I z powodzeniem to wykorzystują. Nierzadko dochodzi więc do romansów między profesorami a studentkami. Nie jest to bynajmniej tak powszechny u nas układ: seks za łagodne traktowanie na egzaminach i za sponsoring naukowy ze strony profesorów. Nie, to kwestia poważniejszych wyborów życiowych.
Studentki nawiązujące romanse z naukowcami raczej nie oczekują, że trafią na demona seksu (choć bywają mile zaskoczone). Liczą natomiast na to, że zwiążą się z partnerem imponującym wiedzą i kulturą, który ma pracę stanowiącą niezagrożone źródło dochodów. O romansach między studentami a paniami profesorkami raczej nie słychać.
Wpływ zawodu na życie seksualne nie jest przedmiotem systematycznych badań. Panuje jednak powszechne przekonanie, że bardzo szkodliwy dla życia intymnego jest zawód miłosny, czyli porzucenie przez partnera lub partnerkę, w których jesteśmy zakochani. Cierpimy wtedy – i na długo tracimy chęć do wchodzenia w inne relacje, a podczas bezsennych nocy błagamy w duchu: wróć do mnie! Taka jest prawda, więc jeżeli ktoś rzuca się w nowe romanse, tłumacząc, że chce ukoić ból zranionego serca, to łże jak najęty i w rzeczywistości nie doznał żadnego zawodu.
Chyba jeszcze bardziej szkodzi niewykonywanie żadnego zawodu, czyli pozostawanie na bezrobociu. Gdy plan Balcerowicza wyrzucił miliony Polaków na margines życia, zaczęto się interesować, jak wpływa to na życie intymne. Wnioski są zgodne – fatalnie! – Bezrobotni mają niską samoocenę i poczucie gorszej wartości, a te czynniki są ważne dla jakości życia seksualnego – wskazuje dr Krzysztof Bojar.
Aby nie mieć problemów w łóżku, należy wykonywać więc bezpieczną, niezbyt absorbującą, dobrze opłacaną, mało stresującą i niewiążącą się z odpowiedzialnością pracę. Niestety, profesje posła i senatora nie są dożywotnie…


Jakie zawody sprzyjają udanemu życiu intymnemu?

Prof. Zygmunt Zdrojewicz , choroby wewnętrzne, seksuologia, Akademia Medyczna we Wrocławiu
Żyjemy w świecie stresów, bieganiny, co nie sprzyja jakości życia seksualnego. Dotyczy to również ludzi młodych, ambitnych, wykształconych, dążących do kariery. Wracają z pracy do domu, komórka nadal dzwoni, na dodatek włączony komputer, wszystko jest na wczoraj, nie mają ochoty na seks albo seks jest załatwiany szybko, następny raz jest jeszcze gorszy. Seks wymaga – poza uczuciem – ciszy, odprężenia, jednym słowem, komfortu.

Prof. Maria Beisert, psychologia kliniczna, seksuologia, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza
Nie ma zawodów bezpiecznych dla życia seksualnego. Wszystko zależy od cech osobowych partnerów, a nie od uprawianych zawodów. Można mieć fajny zawód, ale wszystko zepsuć w relacjach intymnych. Można mieć zawód niebezpieczny dla zdrowia, ale dobrze się czuć w związku. Jakość życia intymnego może obniżyć praca w dużym napromieniowaniu czy długotrwała jazda autem ciężarowym. Ludzie więcej jednak psują w życiu seksualnym swoimi zachowaniami, stwarzaniem barier i trudności.

Dr Adam Sipiński, położnictwo i ginekologia, Wyższa Szkoła Medyczna w Sosnowcu
Nie dostrzegam związku między uprawianymi zawodami a jakością życia intymnego. Są zawody szkodliwe dla zdrowia, np. praca hutnika przy piecu martenowskim, ale to raczej wpływa na płodność. Nie znam też zawodów, w których praca działa jak cudowny afrodyzjak. Gdyby takie były, wszyscy chcieliby w nich pracować. Nawet zawody uważane za typowo męskie, wymagające odporności, dające poczucie władzy, np. policjanta, pod tym względem są zupełnie normalne.

Dr Zbigniew Liber, ginekolog, położnik, seksuolog
Im więcej się wie o życiu człowieka, jego biologii, fizjologii, tym umiejętniej się podchodzi do spraw intymnych. Wiedza z zakresu seksuologii może być tu atrakcyjnym dodatkiem, pieprzykiem. Wiele spraw w życiu intymnym przychodzi mi łatwiej, bo jestem lekarzem. Trudno zachęcać innych lekarzy, by specjalizowali się w seksuologii, ale każdy z nich przyzna, że to sprawy ważne i ok. 50% satysfakcji życiowej w wieku 25-50 lat pochodzi z życia seksualnego. Władza, polityka mogą być dobrym afrodyzjakiem, ale nie muszą pomagać w osiąganiu własnej satysfakcji seksualnej ani w podnoszeniu satysfakcji partnera.

Prof. Zbigniew Lew-Starowicz, psychiatra, seksuolog, Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego
Zawody, które dają dużo wolnego czasu, mogą być uznane za sprzyjające dobrej jakości życia seksualnego. Innej korelacji nie widzę. Sądzę, że niektórzy ludzie biznesu, prowadzący firmy niewymagające nieustannej pogoni i niezapracowani krańcowo, mają warunki do ułożenia relacji intymnych. Na dobry seks trzeba mieć czas i spokój.
Not. Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 4/2012

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy