Jakie będą skutki wyjątkowo niskiego kursu dolara dla polskiej gospodarki?

Jakie będą skutki wyjątkowo niskiego kursu dolara dla polskiej gospodarki?

Prof. Grzegorz Kołodko,
b. wicepremier i minister finansów
Niski kurs dolara – a dokładnie zbyt wysoki kurs złotego wobec walut obcych, nie tylko dolara – ewidentnie szkodzi polskiej gospodarce. Jest natomiast źródłem krociowych dochodów kapitału spekulacyjnego, a także korzystnie wpływa na sytuację ekonomiczną – produkcję, zatrudnienie, zyski, dochody budżetowe – w krajach sprzedających Polsce towary za w sumie około 150 mld dol. rocznie. Zawyżony – bo jest on spekulacyjnie zawyżony – kurs złotego osłabia konkurencyjność polskich przedsiębiorców produkujących na eksport. Gdyby nie wynikający z innych powodów wzrost wydajności pracy, bardzo wielu z nich już zbankrutowałoby. Teraz coraz więcej będzie zmuszonych wycofywać się z rynku. Spowolni to – już spowalnia – tempo wzrostu, przyhamuje skalę spadku bezrobocia, relatywnie zmniejszy dochody i wydatki budżetowe. Paradoksalnie nieracjonalne sprzyjanie przez NBP wzmacnianiu złotego wpierw przyczyniło się poprzez hamowanie spadku bezrobocia do masowej emigracji zarobkowej, teraz z kolei ją przyhamuje, bo zarabianie za granicą przestało być lukratywne. W Polsce zasadniczo błędna – i szkodliwa dla rozwoju – jest polityka pieniężna, w tym zwłaszcza stosowanie systemu całkowicie płynnego kursu walutowego.

Prof. Wojciech Bieńkowski,
Wyższa Szkoła Handlu i Prawa im. Łazarskiego
To zależy od tempa wzrostu wydajności pracy. Polscy producenci w okresie transformacji wylewali morze łez z powodu aprecjacji złotówki, ale jeśli poziom wydajności rośnie, to koszty spadają. Zmiany kursowe nie były dotąd w stanie zagrozić zyskowi. Dopiero w ostatnim półroczu tempo wzrostu wydajności nie przewyższa wzrostu płac, jeśli jednak ten stan się zmieni, nie będzie problemów z kursem dolara. Jeśli sufit się obniża, ale obniża również podłoga, to przestrzeń do oddychania pozostaje niezmieniona.

Andrzej Szczęśniak,
ekspert paliwowy
Kurs dolara ma duży wpływ na sektor paliwowy, w którym notuje się znaczny wzrost cen ropy. Tani dolar i silny złoty to złagodzenie wzrostu cen paliw na polskim rynku, choć oznacza to również dla przedsiębiorstw naftowych obniżkę zysków, bo za mniej dolarów muszą wykonać te same czynności. Łagodzenie wzrostu cen ropy przez silną złotówkę powtarza się co jakiś czas, jednak wzrost cen ropy, jaki mieliśmy w 2004 r., był mniej dramatyczny niż obecnie, kiedy ceny skoczyły prawie o 100%. Nawet wysoki kurs złotego nie jest w stanie zupełnie osłonić cen paliw w Polsce.

Roman Rewald,
prezes Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce
Import ze Stanów Zjednoczonych jest tani, a eksport bardzo drogi. Na szczęście ten ruch komercyjny jest stosunkowo niewielki, polski eksport do USA nie stanowi znacznej części budżetu, a na imporcie np. komponentów można sporo zaoszczędzić. Przedmiotem naszego zainteresowania są amerykańskie inwestycje w Polsce. USA podejmują dziś wiele inwestycji poza krajem i naszą rolą jest, aby jak najwięcej trafiło do Polski. Przyciąganie amerykańskich inwestorów to nasza główna troska. Chcemy przechwycić sporą część produkcji, którą Amerykanie postanowili wykonywać za granicą w celu reeksportu do USA. To się nam udaje, ale nie spoczywamy na laurach. Ważniejsze od tego, ilu inwestorów przyciągnęliśmy, jest to, jakie bariery na polskim rynku udało się nam usunąć bądź zneutralizować.

Prof. Aldon Zalewski,
Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej
Polskie rolnictwo zajmuje piątą pozycję w Europie i niski kurs dolara nie jest w stanie mu zagrozić, tak samo jak prezydent Putin nie zagroził polskim świniom. W produkcji rolnej wyprzedzamy np. dużą Hiszpanię. Eksport do USA opłaca się mniej, ale przecież jest potężny rynek chiński. Sektor rolno-spożywczy ma dodatni bilans handlu zagranicznego i to jest sytuacja korzystna. Trzeba ją tylko utrzymać.

Paweł Czapla,
właściciel kantorów wymiany walut w Krakowie
Dolara wyzbywają się klienci, którzy stracili już cierpliwość i chcą uniknąć jeszcze większych strat, ale niektórzy jeszcze liczą na to, że waluta zacznie odrabiać straty i nadal utrzymują pewne kwoty w swoich zapasach. W psychice człowieka jest coś takiego, że jest w stanie zacisnąć zęby i czekać, kiedy wartość jego oszczędności pójdzie w górę. Teraz nie ma już dużych sprzedaży ani dużych zakupów dolara. Ci, co chcieli porobić dolarowe zapasy, już to zrobili, a inni czekają. Dla mnie to nie ma znaczenia. Nie przywiązujemy się do ceny waluty, mamy swoją marżę. Ruch odbywa się w normalnym trybie. Są też tacy klienci, którzy dolary będą kupować niezależnie od ceny.

Notował Bronisław Tumiłowicz

 

Wydanie: 48/2007

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy