Jakie płace po wyborach

Jakie płace po wyborach

Co siódmy pracujący jest biedny. Politycy w końcu dostrzegli, że Polacy mają dość

Politycy w końcu się obudzili. Po latach budowania kapitalizmu zorientowali się, że Polacy zarabiają za mało. Dlatego teraz, w czasie kampanii wyborczej, prześcigają się w propozycjach, które mają wypełnić nasze portfele. Nawet ekonomiści, dotychczas podchodzący do takich propozycji raczej sceptycznie, sugerują, że istnieją pewne rezerwy, które już teraz można by przeznaczyć na wzrost płac.

Mniej niż na Zachodzie, więcej niż w regionie

Na początku tego roku Ministerstwo Pracy ustaliło, że minimalne wynagrodzenie miesięczne będzie wynosiło 1750 zł brutto. Oznacza to, że najmniej zarabiający pracownik na rękę dostaje co miesiąc 1286,16 zł. Kokosów nie ma. Szczególnie kiedy polską płacę minimalną porówna się z jej odpowiednikami za naszą zachodnią granicą.

Z danych opublikowanych przez Eurostat, który oprócz stawek minimalnego wynagrodzenia uwzględnia także różnice w cenach obowiązujących w poszczególnych państwach (czyli tzw. standard siły nabywczej), wynika, że po przeliczeniu polska płaca minimalna wynosi 738 euro. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii jest to 1114 euro, w Irlandii 1238 euro, a w Niemczech 1441 euro. Nie dziwi więc, że do tych państw za pracą wyjechało ok. 1,325 mln Polaków.

Niestety, zapisy o płacy minimalnej obowiązują jedynie zatrudnionych na podstawie umowy o pracę. W Polsce jest ich 14 mln. Najniższą możliwą pensję otrzymuje aż 9%. Kolejne 1,6 mln osób – wedle wyliczeń „Dziennika Gazety Prawnej” – pracuje na podstawie umów cywilnoprawnych (tzw. śmieciówek). Spośród nich w najgorszej sytuacji są zatrudnieni w branży ochroniarskiej i sprzątającej, otrzymujący najczęściej od 4 do 8 zł za godzinę. Nie tak dawno głośno było o ofercie, która pojawiła się w łódzkim urzędzie pracy. Pracodawca za wykładanie towaru proponował 1 zł brutto.

Dlaczego pracodawcy decydują się na oferowanie tak niskich stawek? Bo mogą. Wiedzą, że z pracą – szczególnie w mniejszych ośrodkach – jest krucho, dlatego liczą, że zawsze znajdzie się ktoś na tyle zdesperowany, by pracować za jakiekolwiek pieniądze. W efekcie w Polsce rośnie liczba pracujących biednych, czyli osób, których – mimo że mają pracę – nie stać na utrzymanie siebie. Z badań przeprowadzonych przez Instytut Polityki Społecznej UW wynika, że biedny jest co siódmy pracujący.

Partie obiecują

Niskie pensje i brak pewności zatrudnienia obudziły w społeczeństwie frustrację, której politycy nie mogli już nie dostrzegać. Stąd wziął się pomysł, by wprowadzić w Polsce minimalną stawkę godzinową uniemożliwiającą zatrudnianie za grosze.

Propozycja ta podoba się Polakom. Potwierdzają to wyniki badań przeprowadzonych przez CBOS w sierpniu 2014 r. Na pytanie, czy w Polsce obok płacy minimalnej należałoby wprowadzić minimalną stawkę godzinową również dla osób pracujących na umowie-zleceniu, „zdecydowanie tak” odpowiedziało 36% badanych. Kolejne 38% stanowiły odpowiedzi „raczej tak”. Średnia kwota godzinowego wynagrodzenia proponowana przez respondentów to 17,30 zł. Badani najczęściej jednak podawali stawkę 15 zł.

Głucha na te głosy nie pozostała premier Ewa Kopacz. – Polacy zasługują na więcej, przede wszystkim muszą lepiej zarabiać, tak by zmiany były w portfelu, a nie tylko za oknem – przekonuje w najnowszym spocie Platformy Obywatelskiej. Dlatego jej partia chce, by w Polsce za godzinę pracy – bez względu na rodzaj umowy – płaciło się co najmniej 12 zł. We wrześniu rząd PO-PSL ustalił również, że od 2016 r. pensja minimalna wynosić będzie 1850 zł, czyli wzrośnie o 100 zł.

Stawkę 12 zł za godzinę proponuje również Prawo i Sprawiedliwość. Beata Szydło 2 października złożyła nawet w Sejmie stosowny projekt ustawy. Zrobiła to jednak przed ostatnim posiedzeniem Sejmu i wiadomo było, że nikt się nim nie zajmie. W programie Prawa i Sprawiedliwości znajduje się również zapis mówiący o tym, że płaca minimalna nie może być mniejsza niż 50% średniej płacy w gospodarce narodowej. Co ciekawe, tego samego chce koalicyjne PSL.

O ustanowienie minimalnej stawki godzinowej na poziomie 15 zł apeluje Zjednoczona Lewica. Od kilkunastu miesięcy odpowiedni projekt znajduje się w sejmowej zamrażarce. To jednak nie koniec. Zdaniem członków ZL, pensja minimalna w Polsce powinna wynosić 2,5 tys. zł.

Wprowadzeniu godzinowej stawki minimalnej sprzeciwia się Nowoczesna. – To, że będziemy ustawami podwyższać wynagrodzenia, nie oznacza, że Polacy będą bogatsi – mówił jej lider Ryszard Petru. – Polacy będą bogatsi wtedy, kiedy będzie proste, jednoznaczne prawo podatkowe, jeżeli spowodujemy, że wszyscy, którzy są uczciwi i przejrzyści, nie będą traktowani jak frajerzy.

Strony: 1 2

Wydanie: 42/2015

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy