Jakie są przyczyny klęski polskich sportowców w Londynie?

Jakie są przyczyny klęski polskich sportowców w Londynie?

Zbigniew Pacelt,
pływak i trener, b. wiceminister sportu, poseł PO
Indywidualnie niektórzy strasznie zawiedli. Żal mi Dołęgi, który był 95-procentowym kandydatem do medalu. Znam go tyle lat i to naprawdę porządne chłopisko. Jednak trzykrotnie spalił próbę, a mógł przecież niżej zacząć. Żal mi niespełnionych marzeń szermierzy, pływaków, siatkarzy, ale wiem, że czasem drobny błąd kosztuje utratę zwycięstwa. Bywa, że zajmuje się czwarte miejsce, i to też może być gorzką pociechą, jeśli się jest np. mistrzem świata. Sam wiem, co to znaczy, bo też byłem w takiej sytuacji na igrzyskach. Byłoby dobrze zdobyć więcej medali, ale nie mówmy o klęsce. Nie przywiązujmy się do tzw. pewniaków, oni mają zawsze najtrudniejsze zadanie.

Wojciech Fibak,
biznesmen, mecenas sztuki, tenisista
Na igrzyskach jest olbrzymia konkurencja, każdy walczy jak nigdy w życiu, daje z siebie wszystko, bo to okazja jedyna na cztery lata, największa impreza sportowa na świecie. Nasi zawodnicy z pewnością chcieli wygrać, tyle że przeciwnicy nierzadko okazali się lepsi. Co do Agnieszki Radwańskiej, była to jej najboleśniejsza porażka, bo na swoim ulubionym korcie, jako druga rakieta świata, odpadła już w drugiej rundzie. Dlaczego? Jej przeciwniczka, Serena Williams, ostatnie trzy tygodnie po wielkoszlemowym finale na kortach Wimbledonu wykorzystała, aby być jeszcze pewniejsza i lepsza kondycyjnie, a nasza Agnieszka nie była jednak w takiej dyspozycji, choć przecież każda ma grono doradców i swój sztab. Chyba ma pretensje o moje komentarze, ale nie chciałem jej urazić. Po prostu współczuję.

Bogdan Tuszyński,
dziennikarz sportowy, historyk sportu
Czy ten wynik jest taki beznadziejny? Jest taki, jakiego oczekiwaliśmy. Nie za dobry. Tak bym go określił. Czasy, gdy byliśmy bardzo mocni w niektórych dyscyplinach, dawno minęły. Dzisiaj to, na co nas stać, to chyba jest to, co w rezultacie mamy. Wynik w okolicach 10 medali właściwie odzwierciedla możliwości polskich olimpijczyków. Nie dysponujemy atutami w typowo „polskich” konkurencjach. Raczej liczymy na to, że wyskoczy coś nieoczekiwanego, czego w ogóle się nie spodziewaliśmy. Nasze zdobycze w Londynie doskonale ilustrują taką tezę. Czy mogliśmy otrzymać więcej?

Dr Dorota Ambroży,
kultura fizyczna, Akademia Wychowania Fizycznego im. Bronisława Czecha w Krakowie
Polski sportowiec dźwiga ciężar odpowiedzialności za cały system dotyczący aktywności ruchowej. Za to, że odważył się poddać trudom treningów wtedy, gdy inni zapominali, że sport jest rodzajem działalności, w której, dbając o swoje ciało w sposób zaplanowany, uzyskuje się optymalny dla jednostki stan funkcjonalny. Zbyt często w toku wychowania młodego człowieka zapomina się o utylitarnych wartościach sportu. Zbyt często krytykuje się sam fakt uczestniczenia w treningach sportowych, a docenia się tylko spektakularny sukces. Z drużyny kilkunastu odważnych samotników, którzy podejmują się pracy na treningach, nie wybierze się wielu mistrzów.

Dr Grzegorz Bielec,
teoria sportu, Akademia Wychowania Fizycznego i Sportu im. Jędrzeja Śniadeckiego w Gdańsku
Uważam, że termin klęska jest nieadekwatny do rzeczywistego obrazu występów naszych sportowców na igrzyskach w Londynie. Fakt, że faworyci mediów nazywani „pretendentami do medali” nie uzyskali rezultatów takich, jakich oczekiwali oni sami i ich fani, nie przesądza jeszcze o klęsce całej polskiej ekipy. Proszę zauważyć, że każdy ze sportowców pytanych przez dziennikarzy o swoje szanse medalowe wypowiadał się na ten temat bardzo ostrożnie. Oczywiście, każdy marzył o medalu, ale nikt nie odważył się publicznie zapewnić, że go zdobędzie. Mam wrażenie, że przypinanie sportowcom łatek „pewniaków medalowych” jest dla nich dodatkowym obciążeniem psychicznym, całkowicie niepotrzebnym w czasie igrzysk.

Notował Bronisław Tumiłowicz

Wydanie: 33/2012

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy