Czym jest dziś sprawiedliwość społeczna?

Czym jest dziś sprawiedliwość społeczna?

Prof. Hieronim Kubiak, socjolog, Uniwersytet Jagielloński
Sądzę, że sprawiedliwość zachowała swój pierwotny, a więc od dawna ustalony sens. Jako jedna z czterech – obok roztropności, męstwa i umiarkowania – kardynalnych cnót moralnych także sprawiedliwość stanowiła i stanowi nadal warunek konieczny do czynienia dobra. W wersji dookreślonej przymiotnikowo, jako iustitia socialis, implikowała i nadal implikuje stwarzanie warunków, w których człowiek mógłby żyć godnie. Każdy człowiek. I jeśli tak, to zmieniają się nie rzeczywiste treści marzeń o sprawiedliwości społecznej, lecz sposoby ich urzeczywistniania. W obecnych warunkach cywilizacyjnych bezużyteczne staje się przypominanie o wczorajszych, nawet tych najszlachetniejszych, lewicowych snach. Gdy za 30-40 lat 5% dorosłej populacji wystarczy do utrzymania w ruchu tradycyjnych gałęzi przemysłu, gdy coraz więcej pracy będą wykonywały myślące maszyny, a najtańsi robotnicy świata będą drożsi od technologii, droga do sprawiedliwości społecznej wiedzie nie przez rewolucyjną zmianę struktur, lecz przez powszechny dostęp do szkolnictwa wyższego. Jeśli aspiracje edukacyjne żyjących ze sprzedaży pracy nie zostaną skutecznie wsparte przez budżet państwa, dzisiejsi bezrobotni staną się pojutrze w ogóle niezatrudnialni. Zaś sprawiedliwość społeczna, zamiast motywować politykę rozumnych, stanie się ponownie usprawiedliwieniem buntu zdesperowanych.

Bp Tadeusz Pieronek, rektor Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie Jest to tylko obietnica polityczna. Sprawiedliwość społeczna przybiera też byty realne, ale wtedy okazuje się, że jest jej tylko tyle, ile spadnie ludziom z wielkiego stołu. Nie można tutaj mówić o jakiejś sprawiedliwości, np. polityce społecznej, najwyżej o jałmużnie, a to stanowczo za mało. To nie żadna sprawiedliwość, tylko rodzaj litości.

Prof. Bogdan Wojciszke, psycholog społeczny, SWPS w Warszawie
Są dwie definicje sprawiedliwości społecznej – jedna mówi o równości szans, druga o równości efektów. W procesie transformacji przeszliśmy od równości efektów, kiedy każdy ma tyle samo, do przyjętego od dawna na Zachodzie, lepszego i bardziej skutecznego rozumienia sprawiedliwości, gdzie obowiązuje równość szans. Polacy mają jednak z tym poważne kłopoty. Istotną kwestią jest społeczne przyzwolenie, kto na co zasługuje. U nas w zasadzie każdy zasługuje na wszystko. To pogląd u Polaków szczególnie wyrazisty, bowiem odruch niezadowolenia wywołuje stwierdzenie, że nie posiadamy różnych rzeczy, których w innych systemach czy innych krajach wcale obywatele nie mają, bo im się nie należy. Cechą wyróżniającą Polaków jest silna roszczeniowość.

Dr Ryszard Bugaj, ekonomista, założyciel Unii Pracy
Kwestii tej nie można zdefiniować inaczej niż w związku z dominującymi przekonaniami większości ludzi. Za sprawiedliwość społeczną uznaje się m.in. progresywne podatki i pomoc ze strony państwa dla tych, którzy nie są w stanie się utrzymać. Dziś nie ma w Polsce wielkiej zawiści w stosunku do ludzi z większymi dochodami. Jesteśmy skłonni akceptować różnice usprawiedliwione pracą i zdolnościami, ale nieprzekraczające pewnych granic. Rząd jednak robi wszystko, by pogłębiać niesprawiedliwość społeczną. Wyznaczając 19-procentowy podatek dla przedsiębiorstw, daje rekinom możliwość podzielenia między siebie kwoty ok. 4 mld zł. Generalnie obniżka podatków sprzyja aktywności gospodarczej, jednak w długim okresie im większe różnice, tym mniejsza mobilność społeczna. Istnieje pogląd, że pewien stopień nierówności jest konieczny dla dynamiki gospodarczej, ale po przekroczeniu krytycznego poziomu staje się on hamulcem rozwoju. My zdecydowanie przekraczamy ten stopień nierówności.

Prof. Paweł Sarnecki, prawo konstytucyjne, Uniwersytet Jagielloński
W art. 2 konstytucji jest zapis, że Rzeczpospolita urzeczywistnia sprawiedliwość społeczną. W polskim ustawodawstwie sprawiedliwość traktowana jest przede wszystkim jako równość. Także Trybunał Konstytucyjny identyfikuje sprawiedliwość jako równe traktowanie wszystkich obywateli. Ciekawe było np. jego orzeczenie w sprawie przyznawania pierwszeństwa do lokali zastępczych. TK uznał, że kategoria obywateli, którzy zostali eksmitowani wyrokiem sądowym, niekoniecznie musi mieć pierwszeństwo, bowiem lokale zastępcze należą się przede wszystkim będącym w najgorszej sytuacji materialnej. Warunkiem sprawiedliwego przydziału nie jest to, czy osoba była eksmitowana, czy nie, bo sytuacja materialna eksmitowanego może być mimo wszystko lepsza od sytuacji bezdomnego, który mógłby zostać przy takim rozdziale pominięty.

Andrzej Celiński, wiceprzewodniczący SLD
Nie mamy jej i to jest wyzwanie dla elit politycznych, edukacji, kultury i biznesu. Trzeba pamiętać, że wszelkie sukcesy materialne, polityczne i prestiżowe są darem Boga, a nie zasługą, przydałaby się więc pokora wobec własnej pozycji. Należy pamiętać o tym, że sam człowiek jest wartością, nie tylko człowiek bogaty, mądry itd. Nie jest to egalitaryzm, ale potrzeba wrażliwości. Pytanie, czy ten dystans i ilość podziałów między ludźmi są usprawiedliwione. Dlaczego Polska współczesna po 15 latach dorobiła się tak ogromnych różnic majątkowych? Nie jest jasne, czy to zostało ustanowione wedle kanonu wartości, czy jest to niesprawiedliwość, bo wcale nie najlepsi, najzdolniejsi są na górze, ale inne czynniki spowodowały takie wielkie zróżnicowanie. Generalnie dążymy do zmniejszania dystansów społecznych, choć istnieje też kryterium efektywności systemu i muszą być nagrody za najlepsze wykonywanie swoich funkcji. Nie ma jednak powodu, by te zasady doprowadzać do skrajnej komercjalizacji i konsumpcjonizmu.

 

Wydanie: 45/2003

Kategorie: Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy