Najlepsze posłanki i najlepsi posłowie tej kadencji to…

Najlepsze posłanki i najlepsi posłowie tej kadencji to…

Najlepsze posłanki i najlepsi posłowie tej kadencji to…

Wojciech Szacki,
Polityka Insight
Pytanie jest ekstremalnie trudne, ponieważ byliśmy świadkami bodaj najgorszej jakościowo kadencji całego parlamentu w historii III RP. Jego rola została ograniczona do wymaganego przepisami minimum; skoro konstytucja przesądza, że ustawy przyjmuje Sejm, to je przyjmował, ale nic poza tym. Posłowie PiS podpisywali się nie pod konkretnymi projektami, lecz in blanco, na wypadek, gdyby trzeba było ekspresowo złożyć jakiś projekt. PiS znajdowało sadystyczną przyjemność w skracaniu debat i nocnych głosowaniach. Ustawy – nawet tak ważne jak o Sądzie Najwyższym – zawierały przepisy bublowate, a mimo to były uchwalane; były też wielokrotnie nowelizowane. Symbolem tej kadencji będą dla mnie marszałek Marek Kuchciński, który dbał głównie o karanie posłów opozycji, komfort swoich podróży do domu i utrudnianie pracy dziennikarzom, Krystyna Pawłowicz czy głosująca na dwie ręce Małgorzata Zwiercan. Po stronie opozycyjnej też nie obrodziły polityczne talenty. Kilkoro posłów miało jednak lepsze momenty. Wyróżniłbym Krzysztofa Brejzę za serię interpelacji w sprawie nagród dla ministrów oraz Sławomira Nitrasa, który miał spory udział w dymisji Kuchcińskiego. Niestety, nie da się powiedzieć dużo więcej dobrego.

Filip Gołębiewski,
Instytut Dyskursu i Dialogu
Trudno jest pozytywnie wyróżnić któregokolwiek polityka w mijającej kadencji. Charakteryzowała się ona raczej obniżeniem standardów, zarówno w zakresie tworzenia prawa, jak i stylu debatowania. Znacznie łatwiej byłoby wybrać najgorszych posłów. Jednak z perspektywy Instytutu Dyskursu i Dialogu zadaniem polityków w parlamencie jest także prezentowanie kultury dialogu mimo różnic dzielących poszczególne ugrupowania. Według mnie w tym wymiarze pozytywnie wyróżnił się Stanisław Tyszka, który zawsze starał się argumentować ad rem zamiast ad personam. Spokój i klasę starał się zachowywać również Michał Dworczyk.

Agata Szczęśniak,
OKO.press
Chciałabym wyróżnić kogoś, kto znalazł ponadpartyjne poparcie dla ważnej ustawy i przeprowadził ją przez parlament. Ale w tym Sejmie, który był maszynką do przegłosowywania projektów PiS, nie ma takiej osoby. Był to także Sejm wybrakowany: bez posłów i posłanek lewicy. Z tymi zastrzeżeniami na zapamiętanie zasługują: Monika Rosa – konsekwentnie walczyła o prawa kobiet (ellaOne, dofinansowanie dla Centrum Praw Kobiet) i złożyła imponującą liczbę interpelacji; Joanna Scheuring-Wielgus – zaangażowana w protest opiekunek i opiekunów osób z niepełnosprawnościami, używała też immunitetu, by pomagać m.in. dziennikarzom; Katarzyna Lubnauer – jako pierwsza kobieta w historii polskiego parlamentaryzmu zawalczyła o władzę w partii, świetnie sobie radzi w TVP; Arkadiusz Myrcha – interweniował w sprawie specjalnego traktowania inicjatyw o. Rydzyka.

Wojciech Nockiewicz,
Czytelnik PRZEGLĄDU
Ponieważ opozycja nie miała wielkich możliwości przeprowadzenia własnych inicjatyw, można wymienić posłów, którzy dali się zapamiętać z mównicy sejmowej pod względem umiejętności retorycznych: Michał Kamiński, Krzysztof Mieszkowski, Borys Budka, Kamila Gasiuk-Pihowicz. Specjalna nagroda dla posła Michała Szczerby za „panie marszałku kochany”.

Wydanie: 40/2019

Kategorie: Aktualne, Pytanie Tygodnia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy