Janusza Rolickiego o Januszu Wilhelmim fantazje

Były naczelny „Trybuny”, Janusz Rolicki, obszerny esej o Januszu Wilhelmim rozpoczyna taką opowieścią: „16 marca 1978 roku w katastrofie lotniczej w Bułgarii zginął w wieku 50 lat Janusz Wilhelmi – kierownik Ministerstwa Kultury. Sam – jak to bywa – nie wiedząc o tym, przyczynił się do własnej tragedii. Jego lot powrotny na lotnisko Okęcie wraz z trzema osobami towarzyszącymi był bowiem pierwotnie zaplanowany na 17 marca. Tymczasem dzień wcześniej do ambasady polskiej w Sofii nadeszła tajna depesza z Warszawy, że „w dniu 16 marca w czasie posiedzenia Sejmu PRL premier towarzysz Piotr Jaroszewicz powołuje na stanowisko ministra kultury towarzysza Janusza Wilhelmiego”. Mimo że na następny dzień wszystkie miejsca w samolocie linii Bałkan były zajęte, usłużni gospodarze znaleźli miejsce dla zacnego gościa i osób towarzyszących. Samolot nie doleciał do Warszawy, godzinę po starcie zderzył się w powietrzu z bułgarskim migiem. Informacja o katastrofie i śmierci kierownika Ministerstwa Kultury nadeszła na Wiejską z opóźnieniem – posłowie zdążyli już na wniosek premiera powołać nowego ministra. Wybór nieboszczyka na tak wysoki urząd uznano jednak za ośmieszający dla władzy i ministra pochowano na Powązkach jako zaledwie kierownika” („W zwycięskich regimentach”, „Gazeta Wyborcza, 21-22 czerwca 2003).
Brzmi to pysznie, choć nieco makabrycznie. Szkopuł w tym, że cała ta opowieść z wyjątkiem daty śmierci J. Wilhelmiego i jej lotniczej przyczyny jest nieprawdziwa. Janusza Rolickiego fantazja zaniosła tym razem bardzo daleko, a redakcja „GW”, jak to jej się często zdarza przy tekstach dotyczących PRL, okazała się mało wymagająca. Zacznę od faktu podstawowego: 16 marca 1978 r. Sejm nie obradował, w dni sąsiednie również. Posłowie nie głosowali nad kandydaturą Janusza Wilhelmiego na ministra kultury i sztuki ani 16 marca 1978 r., ani kiedykolwiek indziej, gdyż taki wniosek nigdy nie został Sejmowi przedstawiony. Byłem wówczas wicemarszałkiem Sejmu, ale nie ufam własnej pamięci, więc sprawdziłem rzecz w dokumentach. Historia z „tajną” depeszą też nie mogła się zdarzyć, byłaby bezprzedmiotowa.
Na tym można by poprzestać. Jedna uwaga dodatkowa wydaje się jednak istotna. 27 stycznia 1978 r. Sejm na wniosek premiera Piotra Jaroszewicza odwołał ze stanowiska ministra kultury Józefa Tejchmę, pozostawiając mu nadal funkcję wicepremiera. Gdyby Janusz Wilhelmi (wiceminister w tym resorcie) był bezspornym kandydatem na następcę, Jaroszewicza zapewne zgłosiłby wówczas jego kandydaturę.
Tak zazwyczaj się działo, odwołanie jednego ministra łączyło się z powołaniem następcy. Tym razem premier zapowiedział przedstawienie kandydata „na najbliższym posiedzeniu Sejmu”. Sejm zbierał się wtedy nieczęsto i owo „najbliższe” posiedzenie zwołano dopiero 29 marca. Wilhelmi był kandydatem na ministra kultury, ale spornym, również w kręgu decydentów, czyli kierownictwa PZPR. Popierało tę kandydaturę kilku członków sekretariatu KC, nie był jej entuzjastą premier. Wahał się Gierek, m.in. ze względu na protesty środowisk twórczych. Do 16 marca nie podjęto ostatecznej decyzji i sprawy nie „zaklepano” formalnym postanowieniem BP, co w przypadku ministrów zawsze poprzedzało wniosek na Sejm. Natomiast sprawę kolejnego kandydata, Jana Mietkowskiego, rozstrzygnięto w kilka dni. Został on powołany przez Sejm właśnie 29 marca.

 

Wydanie: 27/2003

Kategorie: Historia

Komentarze

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy