Nie mamy już serca do margaryny

Nie mamy już serca do margaryny

Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków chce wycofać z produkcji utwardzane tłuszcze roślinne

Media, podgrzewając napięcie w rozmaitych sprawach, zabrały się do margaryny. Powód? Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) stwierdziła, że ponieważ nienasycone kwasy tłuszczowe typu trans produkowane w wyniku utwardzania tłuszczów roślinnych są bardzo niezdrowe, trzeba nakazać ich wycofanie z produkcji w ciągu trzech lat.

Odnosimy się do tych zamierzeń z pewną rezerwą, bo wiemy, że w Stanach Zjednoczonych niezdrowa żywność od dawna króluje, sieci fast foodów mają ogromną moc ekonomiczną, a społeczeństwo pełne jest ofiar tłustych potraw. Być może jednak miarka nawet w Ameryce się przebrała i rządowa agencja postanowiła ratować obywateli przed atakami serca i cukrzycą.

Na stronach internetowych FDA można przeczytać dziesiątki raportów i interwencji w sprawie utwardzanych tłuszczów roślinnych typu trans, co poskutkowało tym, że od 2013 r. zdecydowanie przestano uznawać, że tłuszcze te są bezpieczne. W czerwcu br. agencja ogłosiła, że daje firmom spożywczym trzy lata na dokonanie przeglądu swoich produktów i wyeliminowanie szkodliwych tłuszczów lub w określonych przypadkach zezwala na wystąpienie do FDA z wnioskiem o zgodę na pozostawienie śladowej zawartości tych składników. Część wytwórców już próbuje je usunąć z przetworzonej żywności, a FDA przewiduje, że wielu uda się to wcześniej. Agencja uprzedza jednak, że tłuszcze trans nie zostaną całkowicie wyeliminowane z żywności, ponieważ występują naturalnie w małych ilościach w mięsie i produktach mleczarskich, a także w olejach jadalnych. Zachęca się natomiast konsumentów, którzy myślą o zmniejszeniu spożycia niezdrowych substancji, aby sprawdzali skład produktów pod kątem zawartości nienasyconych kwasów tłuszczowych.

Na dobrą sprawę przydałoby się także rozsądne pokierowanie dietą Polaków, choć w przypadku margaryny będącej od dawna symbolem zdrowego żywienia, trzeba by dokonać przełomu w świadomości. Na wielu opakowaniach margaryny znajduje się nawet adnotacja: „Produkt zalecany przez lekarzy”.

Naucz się czytać listę składników!

Oczywiście producenci mają obowiązek umieszczania listy składników, trzeba jednak mieć chociaż podstawową wiedzę, by się zorientować, co z tego jest zdrowe, a co szkodliwe. Poza tym owe składniki są opatrzone symbolami i liczbami, a nie prostą i czytelną informacją, kto i kiedy powinien ich unikać. Niektóre margaryny wręcz reklamują się zawartością określonych tłuszczów i kwasów tłuszczowych, np. omega-3 (pojawia się tu zachęta: dzięki odpowiedniej dawce kwasów tłuszczowych omega-3 unikniesz np. zwyrodnienia plamki żółtej, choroby Alzheimera, alergii czy chorób serca), a także dużą ilością różnych witamin. Z drugiej strony takie określenia dodatkowych składników jak emulgatory (zagęstniki), regulatory kwasowości czy barwniki mogą budzić podejrzenia, że to nie jest zupełnie zdrowe.

W mediach na temat „szkodliwości” margaryn panuje chaos informacyjny. Niektórzy piszą, że jedyną ich zaletą jest cena niższa od cen masła. Gdzie indziej przywołuje się zalety: obfite źródło witamin i brak szkodliwego cholesterolu. Nie ma też jasności, jakie choroby może powodować ten produkt. Jedni akcentują, że podczas produkcji wydzielają się substancje wywołujące nowotwory, gdzie indziej mówi się o zdecydowanie większym ryzyku wystąpienia zawału serca i cukrzycy.

Także opinie polskich ekspertów nie są spójne ani alarmistyczne. Oczywiście każdy powie, że masło powstaje naturalnie – z krowiego mleka – a margaryna w fabryce, gdzie proces produkcji polega na utwardzeniu podgrzewanych olejów roślinnych w masę nadającą się do formowania w kostki i smarowania. Taki produkt trzeba odpowiednio przygotować, nasycić chemicznymi dodatkami, aby się nie psuł i miał przyzwoity smak i kolor. Aby jeszcze skomplikować sytuację, w dzisiejszym maśle jest dodatek margaryny, a w margarynie – dodatek masła.

Masło zwłaszcza dla dzieci

Nie znaleźliśmy jednak zwolenników zdecydowanego wycofania margaryny z rynku. Prof. Małgorzata Kozłowska-Wojciechowska, gastrolog i założycielka Fundacji Rada Promocji Zdrowego Żywienia Człowieka, nie słyszała o decyzji amerykańskiej agencji. W sprawie margaryny w Polsce mówi: – Ona nie jest dla wszystkich, ale w przypadku osób z zaburzeniami lipidowymi może być pomocna.

Prof. Krystyna Gutkowska, dietetyk z SGGW, przyznaje, że masło jest zdrowsze od margaryny, ale nie widzi możliwości rezygnacji z tego produktu. – Proszę zobaczyć, co się dzieje na rynku, jak bardzo podrożało masło. Ludzie żyjący oszczędnie tak łatwo nie zrezygnują z tańszego produktu – konkluduje.

Z kolei prof. Iwona Wawer z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego badająca żywność pod kątem chemicznym robi dłuższy wykład, tłumacząc, że nie przepada za margaryną i je masło. – Margaryna to typowy ersatz wymyślony przez Niemców, aby uniknąć głodu w czasach kryzysu, wojny – mówi. – Ale rozwinął się z tego duży przemysł tłuszczowy, dziś opanowany, także w Polsce, przez zachodnie koncerny. Utwardza się tam różne oleje roślinne, nawet sprowadzany olej sojowy z roślin GMO. To dobry nośnik różnych związków, więc można tu dodawać witaminy i inne potrzebne człowiekowi mikroelementy, ale potrzebne są też przeciwutleniacze, aby produkt nie jełczał. Wszystkie tego typu zabiegi sprawiają, że margaryna może zawierać niekorzystne składniki, a to cząstki metali ciężkich, a to syntetyki typu BHT czy BHA, czy wreszcie szkodliwe tłuszcze trans. Ile ich jest w polskiej margarynie, nie wiemy dokładnie. W USA producenci mają obowiązek podawać, ile jest tłuszczów trans. Skoro nasi nie podają, znaczy, że mniej niż 15%, bo tylko drobne zawartości składników można pomijać.

Czy parę procent tłuszczów trans jest szkodliwych i ile ich naprawdę jest? – To wymagałoby zbadania – mówi prof. Iwona Wawer. – Myślę, że szkodliwości margaryny nie powinno się demonizować. W wielu krajach zachodnich prowadzi się kampanię o szkodliwości tłuszczów trans, mnie wydają się groźniejsze przeciwutleniacze BHT i BHA. Wniosek jednak jest jeden – masło, naturalny produkt z tłuszczu zwierzęcego, jest bardziej dostosowane do organizmu ludzkiego. Instytut Żywności i Żywienia zachęca do jego spożywania. Zwłaszcza dzieci należy nim karmić i nie dać się reklamie, która jeszcze niedawno zachęcała: „Bądź zdrów – jedz Ramę”. Masło jest zdrowsze i smaczniejsze. Warto zdjąć z niego klątwę, że ma za dużo cholesterolu. Podobnie czas na nową modę w jedzeniu jaj.

Wydanie: 37/2017

Kategorie: Zdrowie

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy