Kasy chorych i rząd wysłać na dziki ląd

Kasy chorych i rząd wysłać na dziki ląd

Dotychczas pielęgniarki strajkowały przeciwko komuś. Najpierw siedziały pod resortem pracy (są pracownikami), potem je odesłano do zdrowia (są od chorób), następnie do dyrektora szpitala (są od jego operacji). Czasem wyżebrały parę groszy i ochoczo wracały do kroplówek.
Tegoroczny strajk początkowo rozwijał się według starego scenariusza, głodówka pod drzwiami dyrektora, czarne koszulki, flagi w oknach. Ale później, gdy minister zachwycony, że nic nie musi, że wystarczy odesłać pielęgniarki do diabła, obiecać zmiany systemowe, czyli nic, wtedy lokalne strajki przekształciły się w chaotyczny bunt. Tragedia miesza się z komedią. W Koninie siostry zostawiły intensywną terapię, gdzie indziej zamknęły w gabinecie dyrektora szpitala psychiatrycznego. We Wrocławiu waliły parasolkami w drzwi urzędników, potem podarowały im kaczkę nadziewaną jabłkami. Kaczka była szpitalna. Policjantów pielęgniarki obezwładniały chwytem, jak to określono w oficjalnym komunikacie, za części intymne. Okupacja Ministerstwa Zdrowia (Grzegorz Opala natychmiast zapewnił, że mogą siedzieć, ile chcą) też stała się rozpaczliwym happeningiem, przerywanym tekstami śpiewanymi na melodię kolęd. Przykładowe teksty: “Kasy chorych i rząd wysłać na dziki ląd”, “Zdrowy o nas nie dba, chory już nie może, o Boże, kto nam pomoże”.
Teraz krzyczą, byle głośniej, już nie wiedzą, kto mógłby dać im 500 zł podwyżki. Niech da ktokolwiek.
Temu wszystkiemu przyglądają się Grzegorz Opala i Longin Komołowski, dwóch wysokich urzędników, którzy w kółko powtarzają, że nie wyczarują pieniędzy. A pretensję taką mają w głosie, jakby ktoś chciał im uszczknąć z ministerialnych pensji. Pan Komołowski nie budzi już żadnych emocji, bo od dawna wystawiany jest na pierwszą linię, żeby powiedział o pustej kasie. Ale prof. Opala? Jeszcze nie tak dawno atakował resort zdrowia, że nie chce refundować leków dla chorych na Alzheimera. Jaki był oburzony, gdy udowadniał, że ci chorzy skazani są na śmierć. A przecież należy się im godne życie.
Należy się im. Dziś oglądam w telewizji maskę, czyli twarz ministra Opali, który wcale nie uważa, że pielęgniarka powinna mieć na chleb. I że należy się jej godne życie, i że doglądając intensywnej terapii, nie powinna zastanawiać się, czy kupić chleb, czy znowu nie zapłacić czynszu. Wolę już nie pytać, jaki los dziś zaproponowałby chorym na Alzheimera.
Grzegorz Opala, kolejny zaufany Jerzego Buzka, jest dramatycznie złym ministrem zdrowia. Uznał, że wystarczy pielęgniarkom powtórzyć to, co mówili jego poprzednicy – idźcie do dyrektora szpitala. Nie wystarczy. Ten scenariusz przerobiły już w zeszłym roku. Albo dostały parędziesiąt złotych, albo czekały ponad rok, by dowiedzieć się, że nic dla nich nie ma. Szczególnie, że kasy chorych wymuszają na szpitalach podpisywanie żałosnych kontraktów, które nie pozwolą na żadne podwyżki.
Rozpacz kobiet, które zostawiają pacjentów, zamykają dyrektorów, głodują do upadłego, stawia kropkę po zdaniu “Reforma służby zdrowia udała się kasom chorych. Żyje im się dostatnio, reszta wegetuje”. Wnioski z tego zdania wyciągnie już następna ekipa rządząca. Bez kamiennej twarzy Grzegorza Opali.

Wydanie: 51/2000

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy