Kłopoty w raju

Kłopoty w raju

Unia Europejska chce ostro walczyć z firmami optymalizującymi podatki

O rajach podatkowych mówi się dość często, rzadko jednak znamy skalę tego zjawiska dla całej światowej gospodarki. Wielu bowiem pojęcie to kojarzy się z egzotycznymi wysepkami gdzieś na Morzu Karaibskim, których status prawny jako niezależnych krajów nie jest do końca jasny, nie mówiąc o przejrzystej jurysdykcji podatkowej. Tymczasem aby uniknąć opodatkowania, bezpiecznie schować nielegalnie zarobione pieniądze czy wyprać je, wpuszczając do legalnego obiegu, nie trzeba już szukać bankiera na Kajmanach czy Wyspach Dziewiczych. Często wystarczy zarejestrować spółkę w sąsiednim kraju, nawet na terenie Unii Europejskiej. A potem rozproszyć kapitał pomiędzy gęstą sieć spółek, najlepiej mających siedzibę w jeszcze innych państwach, tak by nie dało się stwierdzić, kto naprawdę jest właścicielem majątku firmy, a kto nim zarządza.

Największe na świecie instytucje prawnicze i bankowe użyczają swoich kompetencji intelektualnych ukrywającym czy rozmywającym kapitał. Co więcej, firmy te dawno przestały się wstydzić swojej działalności – o klientów optymalizujących przychody trwa walka jak w każdym segmencie rynku. A jest o co się bić.

Raje podatkowe, czyli po prostu rezydencje oferujące zerowe stawki podatkowe, często pozbawione procedur weryfikowania międzynarodowych transakcji finansowych i dość luźno traktujące wymogi prawa międzynarodowego, kontrolują dzisiaj – według ostrożnych szacunków, opublikowanych w grudniu 2017 r. przez Międzynarodowe Konsorcjum Dziennikarstwa Śledczego (ICIJ) – ok. 10% światowego PKB. Dla porównania cały produkt krajowy Polski to jedynie nieco ponad 0,65% wartości światowej gospodarki. Z kolei gdyby kapitał zgromadzony w rajach podatkowych uwzględnić całościowo jako pojedynczy kraj, byłoby to państwo z trzecią najpotężniejszą gospodarką na świecie, ustępujące jedynie Stanom Zjednoczonym i Chinom.

Jak podaje portal www.tackletax-havens.com, stworzony, by informować o oszustwach i optymalizacji podatkowej na całym świecie, całościowa wartość transferów pieniężnych wykonywanych rocznie do banków znajdujących się w niekontrolowanych rezydencjach podatkowych wynosi między 1 a 1,6 tryliona dolarów, wliczając w to operacje dotyczące działalności syndykatów kryminalnych. Z kolei, jak podaje organizacja humanitarna Oxfam, jeśli brać pod uwagę jedynie pieniądze, które pochodzą wyłącznie z działalności firm optymalizujących, prowadzonych przez spółki teoretycznie podległe prawu Unii Europejskiej, kwota i tak jest zawrotna, wynosi bowiem 120 mld dol. rocznie. Gdyby podobne zasoby finansowe przeznaczać na pomoc rozwojową, pozwalałoby to zapewnić pakiet szczepionek i regularną opiekę medyczną 4 mln dzieci.

Gnijące jabłko

Nic więc dziwnego, że walka z optymalizacją podatkową i pieniędzmi przeciekającymi przez kontrole fiskalne jest jednym z priorytetów Unii Europejskiej na najbliższe lata. Zwłaszcza że wiąże się ona z innym frontem, na którym Bruksela od lat ponosi porażki, czyli z wojną toczoną z gigantami technologicznymi. Przez lata bowiem Unia nie radziła sobie z przenoszeniem kapitału i ucieczką najbogatszych przed podatkami, a największe firmy z branży technologicznej grały jej na nosie, chociażby w kwestiach dostępności usług i treści czy konfliktu z wydawcami, domagającymi się udziału w zyskach wyszukiwarek internetowych. Teraz Bruksela chce walczyć z obydwoma wrogami jednocześnie. Strategia może się okazać skuteczna, bo często jest to ten sam wróg zakładający różne maski.

Jak donosi amerykański Instytut Analiz Podatkowych i Polityki Ekonomicznej, spośród 10 firm, które zgromadziły na depozytach w rajach podatkowych największe kwoty, aż połowa to giganci świata technologii, w tym lider – Apple. Według danych za ubiegły rok nieopodatkowany majątek firmy, schowany w różnych częściach świata, łącznie dawał sumę 246 mld dol. Kolejny na liście był Microsoft, który ukrył przed władzami ponad 100 mld dol. mniej. Miejsce w czołowej dziesiątce zajęły ponadto IBM (71 mld) oraz Google (64 mld). Niebawem do tej grupy dołączy zapewne Amazon, który sam pozostaje fenomenem, rokrocznie w deklaracjach podatkowych wykazując marginalny zysk, liczony dosłownie w tysiącach dolarów. Mało jak na firmę zatrudniającą ponad pół miliona pracowników.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 14/2018, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 14/2018

Kategorie: Świat

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy