Kłopoty ze zdrową żywnością

Czy produkty ekologiczne zapełnią europejskie sklepy?

W państwach Unii Europejskiej coraz liczniejsi rolnicy gospodarują ekologicznie, coraz więcej ich produktów trafia na sklepowe półki. Trend ten popiera większość rządów troszczących się o ochronę środowiska naturalnego i zdrowie obywateli. Jednak normy dla “ekologicznych” steków czy płatków owsianych są w różnych krajach odmienne, co utrudnia sytuację wytwórców i konsumentów. Ponadto niektórzy eksperci są sceptyczni. Twierdzą, że ekologiczne produkty kosztują więcej, ale nie ma dowodów, że są zdrowsze.
Popyt na zdrową żywność znacznie przekracza podaż, tak że ponad

dwie trzecie “zdrowych” produktów Wielka Brytania musi importować.

Brytyjski rząd popiera produkcję organiczną, która pochłania mniej energii, powoduje mniejsze zanieczyszczenie powietrza i nie wyjaławia gleby. Minister ochrony środowiska, Michael Meacher, argumentuje, że ekologiczna żywność z pewnością jest zdrowsza. Zgodnie z normami Unii Europejskiej, zwykłe produkty mogą zawierać aż 290 różnych środków chemicznych i konserwantów, podczas gdy ekologiczne tylko 32. Zwykłe zboża można spryskiwać aż 430 różnymi pestycydami i innymi chemikaliami, natomiast ekologiczne tylko czterema. Meacher uważa więc, że rząd powinien energicznie promować produkcję organic food. Minister oczekiwał poparcia państwowej Agencji Standardów Żywnościowych, zwrócił się więc do jej szefa, sir Johna Krebsa, o wszczęcie odpowiedniej akcji propagandowej. Krebs jednak polecenia tego nie spełnił, co więcej, stwierdził: “Nie ma dowodów, że organiczne produkty są zdrowsze i bardziej pożywne od innych. Dlaczego więc wydawać na ich promowanie i produkcję pieniądze podatników? Jeśli rząd naprawdę troszczy się o zdrowie społeczeństwa, niech lepiej zmieni przyzwyczajenia np. Szkotów, w których diecie prawie nie ma owoców i warzyw, co powoduje rocznie tysiące zgonów”.
Podobne problemy mają też rządy innych krajów UE, lecz produkcja zdrowej żywności stale wzrasta. Minister ds. żywności i rolnictwa Danii, Mariann Fischer Boel, rozpoczęła właśnie kolejną kampanię promującą organic food. A przecież i tak Duńczycy mają największe spożycie zdrowej żywności na jednego mieszkańca w świecie. Stanowi ona ogółem 30% ich jadłospisu. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2003 roku sieć marketów Coop Danmark zwiększyła sprzedaż ekologicznych produktów spożywczych o 2%.
We Włoszech firma Serramarina zamierza w bieżącym roku otworzyć 12 dużych supermarketów sprzedających wyłącznie produkty ekologiczne z 300 gospodarstw. W Niemczech produkcję zdrowej żywności gorąco popiera minister rolnictwa i ochrony konsumenta, Renate Künast. W 2010 r. gospodarstwa ekologiczne w RFN mają zająć 20% powierzchni upraw (obecnie – 4%). Niemcy najwięcej zdrowej żywności kupują w czasach rozdmuchanego przez media lęku np. przed chorobą wściekłych krów. Kiedy dziennikarze znajdują inne tematy, którymi mogą straszyć czytelników, sprzedaż bioproduktów spada.

Nie zawsze zresztą są one bezpieczne.

W 2001 r. do paszy używanej w gospodarstwach ekologicznych przedostał się zakazany środek chwastobójczy – nitrofen. Niektórzy przerażeni konsumenci zaczęli wówczas ładować do swych koszyków steki z krokodyla i kotlety ze strusia. Minister Künast zamierza prowadzić systematyczną kampanię uświadamiającą obywatelom, że rodzime ekologiczne produkty są zdrowe, bezpieczne, przyjazne dla środowiska, a jeśli klient płaci za nie więcej, to potem zaoszczędzi na lekarzu. Obowiązujące w RFN normy dla ekologicznej żywności są bardziej surowe niż normy europejskie, ale konsumenci mogą też kupować tańsze, również oznakowane jako ekologiczne produkty z importu. Przedstawiciele organizacji rolników domagają się więc, aby Bio-siegel (dosłownie “pieczęć biologiczna”, którą oznakowane są ekologiczne wyroby), była przyznawana według niemieckich, a nie europejskich norm.
W europejskich sklepach z pewnością będzie coraz więcej zdrowej żywności. Konieczne jest wszakże ujednolicenie ekologicznych norm w UE. Produkty takie nie powinny również zdominować rynku, aby konsument miał wybór, by nie nastąpiła sytuacja, że pod nazwą “zdrowe wyroby” sprzedawane jest niemal wszystko.

 

Wydanie: 28/2003

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy