Za gorąco

Za gorąco

Rok 2015 był najcieplejszy w historii pomiarów. Im wyższa temperatura, tym więcej tracą gospodarka i środowisko

– Pola dosłownie są wypalone. Już teraz widać, że straty będą ogromne. Załamany jestem – mówił w sierpniu zeszłego roku rolnik z Lubelszczyzny. Trwała właśnie wyjątkowo dokuczliwa susza, która dotknęła aż 14 kategorii upraw. We wrześniu Ministerstwo Rolnictwa oszacowało straty w 1,4 tys. gmin na ponad 1 mld zł. W styczniu tego roku puławski Instytut Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa (IUNG) ogłosił to, czego wszyscy się spodziewali. Ubiegłoroczny sierpień był najcieplejszym miesiącem w 145-letniej historii pomiarów. Podobnie jak cały zeszły rok.

Średnia temperatura w sierpniu zeszłego roku wyniosła 22,6 st. C. Poprzedni rekord zanotowano dziewięć lat wcześniej. W 2006 r. w lipcu było średnio 22,5 st. Średnia temperatura w minionym roku wyniosła 10,1 st. C. To o 0,4 st. więcej od ostatniego najwyższego wyniku. Najcieplejszy w historii pomiarów był także grudzień. Jego temperatura wynosiła 4 st. C i była wyższa o 0,7 st. od poprzedniej rekordowej temperatury tego miesiąca w 2006 r.

Susza co dwa lata

Warto mieć na uwadze, że poprzedni rekordowo ciepły rok zarejestrowano niedawno, bo… w 2014 r. Naukowcy zgodnie stwierdzają, że ocieplanie się klimatu w Polsce jest faktem. Choć – jak zauważa prof. Zbigniew Karaczun ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie – nie oznacza to, że każdy kolejny rok będzie cieplejszy od poprzedniego. Mogą się zdarzać miesiące bardzo zimne, co nie zmienia ogólnego trendu. Potwierdzają to badania. Średnia roczna temperatura powietrza w latach 1951-2010 wzrosła o 1,2 st. C. Przewiduje się, że w ciągu całego XXI stulecia powietrze w Polsce ociepli się o 3,5 st. w porównaniu z latami 1961-1990. W styczniu może być cieplej nawet o 5 st.

Skutki tego zjawiska odczuwamy już dzisiaj. Wspomniana zeszłoroczna susza jest tego najlepszym przykładem. W latach 1951-1981 Polskę dotknęło sześć susz, co oznacza, że średnio mieliśmy z nimi do czynienia co pięć lat. Teraz jest o wiele gorzej. W latach 1982-2011 zarejestrowaliśmy w Polsce aż 18 susz. Występują co dwa lata, a ich skala staje się coraz dotkliwsza. Naukowcy mieli rację, twierdząc, że wzrost temperatur oznacza częstsze występowanie skrajnych zjawisk pogodowych, takich jak susza lub powódź.

Lazurowego Wybrzeża nie będzie

Obserwujemy także zmianę w rozkładzie opadów. Częściej pada jesienią i zimą, rzadziej latem. Nie zmienia się jedno – że wody w Polsce jest mało. W 2015 r. deficyt wody wyniósł średnio o 270% więcej niż w ostatnich 10 latach.

To jednak nie martwi części entuzjastów, którzy wyobrażają sobie, że dzięki ociepleniu klimatu Polska zostanie drugim Lazurowym Wybrzeżem. Wyrosną u nas palmy, a sadownicy zaczną uprawiać pomarańcze i mandarynki. Aż takie proste to nie jest, co wyjaśniał na portalu strefaAGRO dr hab. Jerzy Kozyra z IUNG w Puławach: „Trzeba sprecyzować najpierw, jakie te rośliny mają wymagania co do temperatury i opadów, poznać ich odporność na niską temperaturę oraz reakcję na warunki długiego dnia latem, bo takie są w naszych szerokościach geograficznych. Być może jakieś odmiany zdołają wydać plon, wymaga to jednak szczegółowych analiz”.

Z Lazurowym Wybrzeżem w Polsce jest jeszcze jeden problem. – Wzrost temperatury może spowodować, że Bałtyk po prostu zakwitnie – stwierdza prof. Karaczun. To oczywiście uderzy w turystykę. Nie lepiej będzie w górach, co obserwujemy już teraz – właściciele stoków modlą się o ujemną temperaturę, by móc je sztucznie naśnieżyć.

Strony: 1 2

Wydanie: 7/2016

Kategorie: Ekologia

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy