Koalicja ojca Rydzyka

Koalicja ojca Rydzyka

Jak wielkie muszą dziś być wpływy o. Rydzyka w świecie polityki, skoro tacy wyjadacze jak Kaczyński, Lepper i Giertych zaryzykowali otwarty konflikt z większością mediów, byle tylko zaspokoić rosnące apetyty redemptorysty. A jaki o. Rydzyk ma apetyt, wiadomo. To nie tylko rząd dusz w Polsce, do czego niezbędne są mu własne, silne i posłuszne media. Prawdziwym hobby Rydzyka jest posiadanie realnego wpływu na władzę. Już w poprzednim parlamencie miał zaufanych ludzi, którym pomógł wygrać wybory. Mógł więc liczyć na wzajemność. Ale to były ledwie skromne początki.
Rok temu, na długo przed wyborami, o. Rydzyk zaczął pracować nad koalicją PiS, Samoobrony i LPR. Liderzy tych partii byli stale zapraszani do Radia Maryja i Telewizji Trwam. I nieustannie zachęcani do budowy takiego porozumienia. Trafił na podatny grunt. Wspólnie wygrali wybory. A teraz za poparcie i agitację wyborczą trzeba płacić. Jak? Wszelkiego rodzaju koncesjami na rzecz tej grupy medialnej i skuteczną promocją mediów Rydzyka. Zobaczymy niebawem, ile środków publicznych trafi do Torunia. A co do promocji? Już utarła się praktyka ogłaszania ważnych decyzji państwowych właśnie w tych stacjach. To faktycznie są media rządowe, które trzeba znać, by wiedzieć, co robi gabinet Marcinkiewicza i co planują ministrowie. Tylko pogratulować o. Rydzykowi siły przebicia i skuteczności.
Wzajemne więzi i wspólne interesy dobrze wróżą temu paktowi. Fatalnie natomiast wróżą wszystkim pozostałym. Wiadomo już, które media są lepsze? Oczywiście, te od o. Rydzyka. A które gorsze? Wszystkie pozostałe, a najgorsze są oczywiście te, które nie mówią dobrze o PiS, Samoobronie i LPR, a przede wszystkim nie doceniają intelektu i propaństwowych działań Kaczyńskiego, Leppera i Giertycha. Zamykając drzwi przed mediami przy podpisywaniu paktu, politycy tych partii zachowali się tak absurdalnie i arogancko, że człowiek zaczyna się w tym dopatrywać jakiegoś planu. Nie ulega wątpliwości, że media są wśród tych, którzy najbardziej przeszkadzają PiS w budowie IV Rzeczypospolitej. A przecież z każdym, kto przeszkadza w tej operacji, trzeba zrobić porządek, czyli wziąć za twarz.
Język, którym posługują się dziś politycy w kontaktach ze społeczeństwem, to język agresji i nienawiści. Intencje są czytelne. I środki działania też. Trzeba rozwalić, wymienić, podporządkować, zastraszyć i zwasalizować wszystkie instytucje, grupy zawodowe i środowiska wykraczające poza czarno-biały schemat IV RP. Jaki będzie ostateczny wynik teraźniejszych bojów? Imperium o. Rydzyka przejmie ktoś bliższy duchowi wiary katolickiej. A politycy, którzy mu służą, będą mogli jako osoby prywatne powspominać czasy, kiedy byli tak ważni, że zatrzaskiwali mediom drzwi przed nosem.

 

Wydanie: 6/2006

Kategorie: Felietony, Jerzy Domański

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy