KOD: Polską trzeba się zająć, a nie sobą

KOD: Polską trzeba się zająć, a nie sobą

Narasta opór i narasta wyobcowanie władzy

Krzysztof Łoziński – nowy przewodniczący KOD

Jak zamierza pan ułożyć sobie kontakty z Mateuszem Kijowskim?
– Normalnie rozmawiamy ze sobą. Z mojej strony nie ma żadnych agresywnych poczynań. Natomiast ciekawe, jak on się zachowa w sytuacji rozłamu. Dokonuje go grupa Odnowa, on nie zadeklarował jednoznacznie, czy z nią odchodzi. Choć Odnowa prowadzi akcję kontra i szkalowania nas.

Razem z Kijowskim byliście inicjatorami KOD.
– Obaj byliśmy członkami założycielami. Od mojego artykułu to się zaczęło.

Na portalu „Studia Opinii”. Tam padła też nazwa, nawiązująca do KOR.
– To był mój pomysł. Potem Mateusz założył grupę na Facebooku, a Janek Marciniak założył w tym samym czasie fanpage na Facebooku. Wszystko poszło przez Facebook. Najpierw było kilkunastu członków założycieli, 12 ludzi, potem doszli inni, było nas kilkadziesiąt osób.

I wszystko przeszło wasze oczekiwania.
– Nie spodziewałem się aż takiego odzewu. Dlatego mówię – tak naprawdę KOD założyli ludzie, a nie my. Gdyby nie było tego odzewu, istniałaby grupka, mała, niewiele mogąca.

I co dalej z KOD?
– Jak to co? Będziemy działać. Mamy w tej chwili wyczyszczoną sytuację. Owszem, jest grupa rozłamowa, pewnie część ludzi, niewielka grupa, odejdzie, ale może to i dobrze. Z drugiej strony mamy dużo sygnałów, że chcą wracać ci, którzy byli rozczarowani.

Sprawą faktur.
– Tak. Więc do roboty! Polską trzeba się zająć, a nie sobą.

Z manifestacji nie rezygnujecie.
– W wakacje nie mają one większego sensu, przekonaliśmy się o tym w zeszłym roku.

A jesienią?
– Na pewno coś będzie. Ale co, tego panu nie powiem, bo dużo zależy od sytuacji w kraju. Nie działamy w ten sposób, że ustalamy grafik manifestacji na pół roku do przodu. Będzie powód, będziemy skrzykiwać ludzi. Natomiast cały czas prowadzimy działalność edukacyjną, patrzymy władzy na ręce, są spotkania, prelekcje. To kwitnie. Paradoks sytuacji polega na tym, że w KOD kryzys jest na górze. A na dole, w grupach lokalnych, mamy dużą aktywność.

A dużo jest takich grup lokalnych?
– Mrowie, różnej wielkości. Nawet 20-osobowe, czasem mniejsze. Niektóre nie są zarejestrowane. Cały czas powstają nowe.

Podziękujmy Kaczyńskiemu, że tak ludzi zmobilizował…
– Oczywiście! Ruchów opozycyjnych jest coraz więcej, nie jesteśmy sami. Są prawnicy, lekarze, kobiety, nauczyciele, rodzice uczniów… Jest nas coraz więcej. Ten opór narasta.

Cały tekst można przeczytać w „Przeglądzie” nr 23/2017, dostępnym również w wydaniu elektronicznym.

Wydanie: 23/2017

Kategorie: Wywiady

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy