Kombatanci w rękach polityków

Kombatanci w rękach polityków

Dramatyczny reportaż Heleny Kowalik o walce Ewy Gąsowskiej, wnuczki Jana Rybaka, z oszczercami zamordowanego w 1945 r. przez podziemie dziadka zbiegł się z decyzją Sejmu, odmawiającą przywrócenia uprawnień kombatanckich 35 tys. osób i wdowom po tych, którzy nie dożyli sprawiedliwości.
Głosami prawicy (209 do 203) utrzymano w mocy restrykcje wobec części kombatantów, uchwalone w 1991 r. w atmosferze politycznej zemsty. Mimo poparcia SLD, SdPl, PSL, UP i Samoobrony nie uchwalono nowej, bardzo wyważonej i rozumnej ustawy.
Radość, jaką po głosowaniu zademonstrowali posłowie PiS i LPR, to publiczny pokaz nienawiści i ideologicznego zacietrzewienia.
Prawdą jest, że Polacy są podzieleni w ocenie okresu powojennego, ale też prawdą jest i to, że zdecydowana większość nie chce, by historia była polem politycznych rozgrywek. I by o ocenie tragicznych często wydarzeń decydowało głosowanie posłów.
Jakie prawo moralne ma prawica, by pozbawiać honoru i praw kombatanckich ludzi, którzy po wojnie opowiedzieli się po stronie władzy ludowej?
Ta sama prawica, która obdarowała tymi prawami ludzi mających na sumieniu mordowanie małorolnych chłopów za to, że ośmielili się brać ziemię z reformy rolnej, wiejskich milicjantów i tych, których podejrzewano, że są sympatykami lewicy. Tysiące ofiar i groby po obydwu stronach barykady to bilans wojny domowej.
Politycy LPR i PiS robią wszystko, by dla tej części Polaków, których pozbawili praw, państwo miało najgorsze cechy macochy. To krótkowzroczne i głupie zachowanie będzie skutkowało nowymi rachunkami krzywd. Rachunkami, które będą wystawiać dzieci i wnuki pokrzywdzonych kombatantów. I tak bez końca. Ile jeszcze trzeba tak upartych i odważnych wnuczek jak Ewa Gąsowska, by w środowisku kombatantów zapanował pokój?

Wydanie: 38/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy