Komornik, przyjaciel mężczyzny

Komornik, przyjaciel mężczyzny

W relacjach kobiet komornicy nigdy nie są ich sojusznikami ani nawet urzędnikami wypełniającymi tylko swoje obowiązki. – Stoją po stronie mężczyzn – ocenia Teresa Sygulska z Krakowa, która dowiedziała się, że jej komornik doradził byłemu mężowi, by płacił choć po 10 zł, wtedy – w świetle prawa – nie będzie uchodził za osobę uchylającą się od świadczeń. Komornik Barbary Dzimiry spod Rzeszowa powiedział jej z kpiną, żeby na męża, który od 12 lat siedzi w USA, wynajęła prywatnego detektywa. Nie stać jej? No to trudno. Komornik Anny Lasockiej z Torunia od razu powiedział, że nic nie wyegzekwuje, potem zwlekał i kluczył, tak że zaświadczenie o niewypłacalności męża dostała dopiero po roku starań. On również doradził mężczyźnie wpłacanie choćby drobnych kwot. To w oczach sądu uczyni go bezradnym, ale nie nieczułym. I rzeczywiście sędzia na rozprawie powiedziała jej, że wygląda na osobę, która sobie w życiu poradzi, co innego mąż biedaczek.
Dla Anny te drobne sumy były niczym, ale z Funduszu Alimentacyjnego nie chciano nic wypłacać, bo przecież jest nadzieja, że mąż przypomni sobie o ojcostwie. Rozbawienie urzędnika wywołał fakt, że „ścigany” przepisał samochód na siostrę i w ogóle wyzbył się wszystkiego, co można by zająć na poczet zaległości. Komornik bardzo go pochwalił za przedsiębiorczość, ale kiedy trzeba było napisać kolejne pismo do sądu, zaproponował, by Anna zrobiła to sama. Jej kolejne skargi na komornika były oddalane. Wreszcie sąd przyznał, że przedstawiciel prawa jest opieszały. Dostał upomnienie.
Beacie Żak z Mławy komornik już zapowiedział, że niedługo nic nie wyciągnie z ojca jej synów. Mężczyźnie kończy się renta i będzie kompletnie bez grosza. Beata Woronowicz z Bytomia ma zasądzone po 250 zł na każde z pięciorga dzieci. W jej przypadku komornik zwleka z każdą decyzją tak długo, jak to jest możliwe.
Na wieść o likwidacji Funduszu Alimentacyjnego komornicy wzruszają ramionami. Dla nich Polska jest krajem pracy na czarno, gdzie nikomu niczego się nie udowodni. Jeśli boss mafii ma majątek rozparcelowany po ludziach, to skromny alimenciarz tym bardziej upchnie swój dobytek u rodziny. A oni nie będą się szarpać.
Egzekwowanie alimentów wydaje się beznadziejne, bo w stowarzyszeniach samotnych matek nie ma kobiet, które kontakty z komornikiem wspominałyby jako pomocne. Ale jeszcze gorsza jest sytuacja aktualna. Wiele kobiet w maju nie dostanie nawet 170 zł, które teraz, w ramach zasiłku, będzie przypadać na jedno dziecko. Zgodnie z przepisami, można pieniądze wypłacić w czerwcu z wyrównaniem za maj. No to wypłaci się w czerwcu. – A z czego ja mam teraz żyć – pyta Beata Żak, która z funduszu dostawała 500 zł na dwóch chłopców, świetnych uczniów. Teraz otrzyma 340 zł, ale na razie nie zobaczy ani złotówki. – Szukam pracy rozpaczliwie – zapewnia kobieta. – Z zawodu jestem technikiem budowlanym, ale nie ma dla mnie zajęcia. Mława jest biedna, więc nawet do sprzątania się nie najmę. Trochę pracuję przy produkcji zniczy. Tak z doskoku.
Teresa Sygulska dostawała na córkę 400 zł. Sprawdziła, dziś nic się jej nie należy, bo dziewczyna jest pełnoletnia. – Nie mogę patrzeć, jak się zamartwia – mówi pani Teresa. – Córka jest na dziennych studiach, na agroekonomii. Dobrze się uczy, naprawdę nie marnotrawi pieniędzy. To chyba nie była głupia inwestycja państwa, te 400 zł, dzięki którym mogła się uczyć. Gdyby wiedziała, że w połowie studiów ktoś jej te pieniądze zabierze, na pewno inaczej ułożyłaby sobie życie.
Kobiety biegają do gminy. Wypełniają formularze, kompletują dokumenty. Wszystkie chciałyby pracować. Ale dzieci odstraszają pracodawców, a jeśli już są odchowane, to samotna matka przegrywa z kolei z młodą niezamężną. Błędne koło.
Jedna z nich spotkała byłego męża na ulicy. Pracuje na czarno, kolejna kobieta spodziewa się z nim dziecka. – Tylko nie myśl, że jak nie ma tego funduszu, to ja ci pomogę – zapowiedział. To jej nawet do głowy nie przyszło.

Wydanie: 19/2004

Kategorie: Kraj

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy