Notes dyplomatyczny

Notes dyplomatyczny

Zgadnijcie, drodzy państwo, czym się zajmują ludzie w MSZ? Teraz, w grudniu 2010 r. Może analizują wyniki prezydenckich spotkań na szczycie? Z prezydentami Miedwiediewem i Obamą? No, jest to powód do pracy, zwłaszcza że poprzednik takimi wizytami pochwalić się nie mógł. Ale nie, tymi sprawami wprawdzie ministerstwo się zajmuje, ale nie najbardziej. Może więc ludzie żyją nadchodzącymi świętami? Mamy nową świecką tradycję, święta zaczynają się od mniej więcej 6 grudnia, organizowane są śledziki, ze śledzikiem i czymś jeszcze, potem to się przeciąga na kolejne tygodnie, potem są spotkania noworoczne, no, wiadomo, że w grudniu i styczniu w polskich urzędach (i w firmach) robota jest na pół gwizdka. Ale nie, sprawy towarzysko-kulinarne pracy MSZ nie dezorganizują.
Więc może WikiLeaks? No skądże! Nie takie przecieki w Polsce były, do tego jesteśmy przyzwyczajeni.
Trzy strzały, trzy pudła – więc odpowiadamy. W MSZ ludzi najbardziej absorbuje wypełnianie kolejnej ankiety antykorupcyjnej, tym razem dotyczącej dodatkowego zatrudnienia.
To są trzy strony tabelek. I każdą trzeba wypełnić, odpowiadając na wszystkie pytania, nawet jeśli człowiek nigdzie poza MSZ pieniędzy nie zarabiał. I parafując każdą stronę.
Teraz policzmy – w MSZ, w centrali i na placówkach, pracuje około 4 tys. osób. Jeżeli każda wypełni ankietę – trzystronicową – daje to nam 12 tys. stron. I kto to będzie czytał?
Warto przy tym zaważyć, że w ankiecie takie są m.in. pytania: Czy prowadzi działalność gospodarczą? Czy posiada udziały w spółkach?
Tymczasem jest w MSZ instytucja oświadczeń majątkowych, które wypełniane są co roku. Po co więc tamte ankiety dublować?
Cóż, wszystko wskazuje na to, że człowiek od antykorupcji, którego Sikorski ściągnął z MON do MSZ, zakochał się sam w sobie. I wpadł na pomysł, że każdy w MSZ ma tyle razy wypełniać kolejne ankiety, aż gdzieś napisze inaczej. I wtedy będzie nasz.
Przez te ankiety, które trzeba wypełniać, zastanawiać się, liczyć, gaśnie w MSZ życie towarzyskie. Ludzie mają coraz mniej czasu, żeby pogadać. A jest parę ciekawych tematów. Bardzo np. walczy Jerzy Marek Nowakowski, żeby go przenieśli z Łotwy na Litwę. Tam chce być ambasadorem. To ciekawe, czy zatopi niezatapialnego Skolimowskiego?
Jeżeli jesteśmy w regionie, to ciekawie też wygląda sprawa ambasady w Mińsku. Tam ambasadorem ma zostać Leszek Szerepka. Był już pierwszym zastępcą ambasadora w Moskwie i zastępcą ambasadora w Kijowie, ale nie cieszy się jakimś specjalnym uznaniem. Bardzo ciekawe będzie, jaką rolę dla ambasadora wybierze. Czy będzie ambasadorem przy prezydencie Łukaszence? Czy może przy opozycji? A może przy mieszkających na Białorusi Polakach?
Każda z tych opcji wymusi inne zachowania. A zdaje się, że pogodzić wszystkich trzech naraz się nie da.
Do pracy w dyplomacji szykuje się też pani Urszula Gacek, córka polskich emigrantów do Wielkiej Brytanii, również powszechnie nieznana. Była europosłanką, ale nie to stanowi o jej możliwościach. Bo wcześniej studiowała w Oksfordzie razem z Radosławem Sikorskim. Tam się poznali. Parę miesięcy temu mówiło się trochę, że na stanowisku wiceministra odpowiedzialnego za kontakty z Unią Europejską zastąpi Krzysztofa Szczerskiego, który opuszczał MSZ. Ale do tego nie doszło.
I za ten akurat ruch warto ministra Sikorskiego pochwalić.

Attaché

Wydanie: 50/2010

Kategorie: Kraj
Tagi: Attaché

Napisz komentarz

Odpowiedz na treść artykułu lub innych komentarzy